RSS
 

Jeden wydech…Zmył trudy tygodnia

16 maj

Leniwe, piątkowe popołudnie…

Tylko ja, mój rower z zupełnie nowymi oponami, dzikie odgłosy natury. Po trudnym, pracowitym tygodniu zrezygnowałam…Tak ja…Z zajęć jogicznych dla…Tego leniwego, spokojnego popołudnia. Potrzebowałam wiatru we włosach, potrzebowałam przyjechać nad moje jezioro i zrobić głęboki wydech, nie pędzić jak szalona a dom traktować jak sypialnię…Oczyszczający wydech, by pozbyć się nerwów z całego tygodnia. A jutro rano, po wyspaniu się tak potrzebnym dla mnie,  znowu stanę na macie ;) Dziś zmęczyłam ciało po to, by wyłączyć myślenie i zapomnieć o tych pięciu ciężkich dniach…Relaks ;) Lepszy niż maseczka błotna, choć nie powiem kusi mnie by zrobić sobie dziś domowe spa;)

Tak było wczoraj…

A dziś, super się czuję, jestem wyspana i po porannej praktyce. Choć za bardzo nie lubię z rana, jakoś tak ciało jest jeszcze sztywne… Nabrałam sił, rozciągnęłam się i mogę działać ;)

PS>  Maseczki nie nałożyłam….Zasnęłam ;)

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Myśli jogowe

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Kasia Dudziak

    31 maja 2015 o 20:21

    Zazdroszczę ci tej mega pozytywnej energii. Jesteś niesamowitą osobą Marta. Naprawdę.

     
    • Marta

      2 czerwca 2015 o 22:35

      Dziękuję za te słowa, nie wiem co napisać…;)
      Kasiu, staram się mieć tą energię zawsze i wszędzie, ale czasami jest…Gorszy dzień. Po prostu. Ale uśmiech i pozytywne myślenie sprawia, że zapominam o tych gorszych dniach ;)