RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2015

Stało się, nie jem mięsa

26 lip

Regularną Joginką jestem od ładnych kilku lat.

Natomiast osobą, która świadomie podjęła decyzję o odstawieniu mięsa, dopiero od niecałego miesiąca.

30 czerwca 2015 r. po prostu wyeliminowałam mięso ze swojego jadłospisu.

Czy jestem prawdziwą wegetarianką?
Hm. By to stwierdzić, musiałam przeczytać parę informacji na ten temat;) Oczywiście jest to bardzo obszerny temat, dlatego nie jestem w stanie wiedzieć wszystkiego tak od razu.

Krótki rys historyczny.

Wegetarianizm wywodzi się z Indii i od początku stanowił integralną część religijno-filozoficznego sytemu wierzeń. Wegetarianizm polega na świadomym i celowym wyeliminowaniu z diety mięsa (również ryb i owoców morza).

Istnieje  wiele odmian wegetarianizmu, o czym dowiedziałam się teraz:

1. Laktoowowegetarianizm – polega na rezygnacji z potraw mięsnych ale dopuszcza do jadłospisu nabiał, jajka i miód,

2. Laktowegetarianizm – polega na wyłączeniu z diety jajek ale dopuszcza spożywanie mleka i jego przetworów,

3. Owowegetarianizm – to dieta, która dopuszcza z produktów zwierzęcych jedynie spożywanie jajek,

4. Weganizm – polega na rezygnacji ze spożywania produktów pochodzących od zwierząt. Poza mięsem nie spożywa się również mleka, serów i jaj. Niektórzy weganie nie spożywają również miodu twierdząc, że on również jest pochodzenia zwierzęcego.

5. Witarianizm – polega na spożywaniu jedynie świeżych produktów. Odrzuca się potrawy gotowane, kawę czy herbatę.

6.Frutarianizm – najbardziej zaostrzona odmiana wegetarianizmu. Nie spożywa się ani mięsa, ani owoców ani warzyw, które uśmiercają rośliny.

Kim ja jestem?

Po prostu odrzuciłam ze swojej diety mięso, a więc Laktoowowegetarianizm.

Czy to zdrowe?

Naukowcy zajmujący się żywieniem są zdania, że dobrze zrównoważona i przemyślana dieta wegetariańska jest dietą zdrową i może być stosowana przez ludzi. Badania wykazują, że wegetarianie, którzy nie spożywają mięsa nie mają problemów z otyłością, cechuje ich niższy poziom cholesterolu we krwi, niższe ciśnienie, występuje mniej zawałów serca, problemów z miażdżycą, z jelitami .

Osobiście uważam, że nie powinno się przesadzać z dietą, gdyż organizmowi, zwłaszcza gdy rezygnuje się z mięsa trzeba dostarczyć większej ilości niezbędnych składników w postaci odpowiednich witamin do prawidłowego funkcjonowania, więc rezygnowanie z owoców i warzyw jest dość ryzykowne.

Niedobory żelaza doprowadzają do anemii, osteoporozy i sieją spustoszenie w organizmie.

Dlatego ku przestrodze, wybierając jakąkolwiek ścieżkę wegetarianizmu uważajmy, obserwujmy swoje ciało i pamiętajmy, że organizm musi mieć paliwo do prawidłowego funkcjonowania.

11217171_982816475083477_1076258333138905919_n

 
 

5 zasad pozytywnej ;)

22 lip

Pozytywna  bardzo często za bardzo chce… A stresować  się już bardziej nie powinna.

Hm. Łatwe to zadanie nie jest ale możliwe do wykonania przy odrobinie chęci i odpowiedniego myślenia. Czyli jak ze wszystkim. Tyle się naczytała, że  powinna być  już bardzo mądra i powinna wiedzieć jak to zrobić. Niestety, ciągle się uczy na własnych stresach ;)

Zakręcona stworzyła sobie na szybko w głowie 5 zasad:

- mniej nerwów,

- więcej radości i uśmiechu,

- spontaniczność od czasu do czasu,

- częstsze kontakty międzyludzkie,

- więcej mojej ukochanej jogi ( tzn. zwrócenie większej uwagi na oddech podczas ćwiczeń, bo z tym joginka ma problem).

Niby nic nie kosztuje (no może czasami pozytywna zakupi herbatkę czy kawkę podczas kobiecych spotkań, może nawet i deser ), niby łatwe zasady…

Parę tych zasad  w ostatnim czasie zakręcona zrealizowała:

Spontanicznie w piątkowe popołudnie (kosztem jogi, ale może o to chodziło, by zmienić  dzień na praktykę a nie trzymać się kurczowo planu tygodnia?) wybyła w damskim gronie nad poznańską Rusałkę. I było super. Naśmiała się, pośpiewała sobie wracając z plaży, wypiła pyszną mrożoną herbatę. I było pięknie. Dlatego w zeszły piątek dotarło do niej, że takich wyjść powinno być więcej. Czyli podsumowując: Było spontanicznie, radośnie z uśmiechem na twarzy, była integracja i zero nerwów. Cztery zasady w jednym. Nie, w sumie pięć. Joga też była, no może niezbyt profesjonalnie przeprowadzona ale parę pozycji było ;););)

Wczoraj pierwszy raz od dłuższego czasu będąc na jodze, pozytywna zmieniła  miejsce ułożenia swojej maty. Wyczyn to wielki nie jest, ale dotarło do niej, że człowiek kurczowo trzyma się swoich zachować, zasad,  boi się zmian i to ją przeraziło. Żeby nawet na jodze ćwiczyć non stop w tym samym miejscu?

Stąd też, nietypowo  przy środzie, w połowie tygodnie, pozytywnie zakręcona postanowiła troszkę się powymądrzać ;) Ale zasad trzymać się zamierza;) To jej wyzwanie, tuż za nie jedzeniem mięsa. Póki co minęło 3 tygodnie bez… I fajnie jest ;)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Jak poradzić sobie ze smutkiem w obliczu choroby najbliższych…

14 lip

Kto z nas nie ma gorszego dnia…

Kto z nas nie ma ochoty czasem się poddać…

Komu z nas nie wystarcza już sił by patrzeć na cierpienie najbliższych…

Kto z nas nie poczuł bezsilności w obliczu choroby najbliższych….

Kto z nas nie zwątpił w sens…

Ja stoję w obliczu tych stanów, stanów złości, irytacji, niemocy, bezsilności czasem załamania…

Czasami jest mi tak źle, że nawet łzy nie chcą lecieć…

I co mi pomaga? Żadne słowa…

Choć moje ciało jest spięte, nerwy dają o sobie znać, to nie zrezygnowałam z jogi. Jak mogę, gdy mam jeszcze siły po całym dniu, wchodzę na matę.

Przypomniałam sobie w tych ciężkich dniach, czym dla mnie jest joga.  W  jodze nie znajdę zapomnienia, joga nie zmieni losu, nie cofnie czasu, joga natomiast pozwoli mi być i poczuć, że nasze życie ma sens, że trzeba przeżyć dzień jak najlepiej się da. I być z tymi, którzy cierpią, pomóc Im i trwać z Nimi. Może ktoś z Was nie zgodzi się. Ja nie jestem nauczycielem ani filozofem. Jestem zwykłym człowiekiem, który cierpi i który próbuje sobie radzić z tym, co czeka nieuchronnie każdego z nas…

I choć ten wpis do radosnych nie należy, to czasem trzeba sobie uzmysłowić nasz los i zastanowić się, jak mogę zmienić swoje życie, by być lepszym i by żyć lepiej…

Na koniec przytoczę cytat moje ulubionej autorki Donny Farhi: „Wewnętrzne hartowanie się podczas praktyki pomaga nam żyć intensywnie, coraz mocniej czuć, kochać, pracować, a jednocześnie chroni przed załamaniem się”.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

To samo a w zasadzie zupełnie inaczej ;)

06 lip

Joga na świeżym powietrzu?

Dlaczego nie ;)

Ja widzę same pozytywy, choć tę formę ćwiczeń odkryłam dość niedawno.

Moje pierwsze spotkanie z jogą poza salą, to był wyjazd do Zielonki. Tam w Arboretum zaprzyjaźnialiśmy się z literaturą jogiczną oraz poddawaliśmy się relaksowi.

Pierwsze prawdziwe ćwiczenia? Profesjonalne zajęcia z nauczycielem… Hm to było dwa tygodnie temu na Międzynarodowym Dniu Jogi na Malcie. Choć zawsze chciałam dotrzeć na jogę przy Fontannie, to jednak teraz ze względu na fakt, że nie mieszkam już  w moim rodzinnym mieście, tylko w nim pracuję, krzyżuje to moje plany. W weekend wolę spędzać czas na wsi, aczkolwiek jak jest ciekawa inicjatywa, ciekawe zajęcia, wsiadam w auto i jadę ;) Więc i na Fontannę może w końcu dotrę.

W minioną sobotę uczestniczyłam w zajęciach nad stęszewskim jeziorem Lipno. I powiem tak, bardzo mi się ta forma ćwiczeń spodobała. Kontakt z matą, która leży na ziemi, na piasku, na trawie…Zapach lasu, delikatny podmuch wiatru na twarzy…Podziałało to na mnie ;) Oj tak ;)

Na sali czy w domu nadal jest super, ale na świeżym powietrzu praktykuje się zupełnie inaczej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAMoja „prywatna”plaża ;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie przeszkadzał mi tłum plażowiczów, dzieci biegające dość blisko naszych mat. Potrafiłam się skupić… na byciu tu i teraz. Racje mają Ci co mówią, wszystko zależy od Twojego nastawienia. Na ile potrafisz odsunąć na te 90 minut swoje problemy, kłopoty, smutki. Każdy wie, że one nie znikną same, ale może inaczej spojrzysz na nie po takim fantastycznym relaksie?

Joga mnie ciągle zaskakuje, pozytywnie oczywiście. Ciągle się czegoś o niej a przede wszystkim o sobie uczę. Ostatnio zaczęłam zastanawiać się nad tym co jem. Choć nie jadam zbyt wiele i zawsze myślałam, że dość zdrowo to jednak ;) Zmieniam punkt widzenia na parę spraw żywieniowych ;)

Chciałam podzielić się z Wami swoimi przeżyciami. Mamy upragnione lato, korzystajmy z niego Jogini z całej Polski i nie tylko ;) Bierzmy maty pod pachę i pędźmy ćwiczyć na łonie natury ;)

Co tam ludzie ;) Może komuś się spodoba ;)