RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2015

Historia pewnego postanowienia

30 sie

Dwa tygodnie temu powróciłam z kolejnego warsztatu jogowego. To był mój trzeci wyjazd do Puszczy z Zielonce, dlatego mogę pokusić się o pewne refleksje. Za każdym razem jest inaczej. Nawet jeśli spotykam te same osoby, ćwiczę te same asany na tej samej macie, to jednak każdy warsztat ma inny wymiar. Ten wyjazd był dla mnie wyjazdem trudnym, moja głowa do spokojnych nie należała. Choć to był mój czas urlopowy, Joga to cisza i spokój, to jednak w głowie miałam pełno różnych myśli. Do tego sama sobie zadałam pewien trud, należę do osób które lubią towarzystwo, a tym razem spędziłam parę nocek sama w pokoju, nie miałam współtowarzyszki. Musiałam wiele przemyśleć, musiałam dać sobie czas, pozwolić na samotność i pokonać smutek. W połowie warsztatu poczułam radość, odprężenie i nabrałam sił na parogodzinną praktykę.Uwielbiam Zielonkę właśnie za to, że tu ładuję akumulatory, że czarne myśli ulatniają się jak kamfora, a ja nabieram równowagi tak bardzo mi teraz potrzebnej…

Ten wyjazd przyniósł mi coś jeszcze…

POSTANOWIENIE

Niezależnie od dnia, bo wiadomo pracując jeszcze zawodowo, dojeżdżając codziennie do Poznania, mając na głowie inne obowiązki, nie jestem w stanie praktykować 1,5 h codziennie. Ale w domowym zaciszu, przy kochanej muzyce, zapachu kadzideł, blasku świec, mogę choć 25 minut poddać się stanowi odprężenia. Dzięki Sylwii odkryłam jogę kręgosłupa. W Zielonce codziennie popołudniu ćwiczyłyśmy właśnie te pozycje, które działają korzystnie na kręgosłup. Zakupiłam książkę, gdyż nie wszystkie pozycje zapamiętałam i teraz codziennie ćwiczę. Ale nie tylko o ćwiczenia ciała chodzi. Na wyjeździe postanowiłam, że moją codzienną medytacją, będzie jogu oczu…Moje jedno oko jest dość osłabione, pani doktor jeszcze przed wyjazdem napędziła mi stracha z pewną diagnozą, dlatego czekając za badaniami, ćwiczę oczy, wzmacniam moje słabe nerwy wzrokowe. To tylko 20 minut dziennie. Powinno się ćwiczyć rano, gdy wzrok nie jest zmęczony. W tygodniu, gdy jestem przed 8 w pracy, mam czas na ćwiczenia a w domu, w weekend z rana. Nie zaszkodzi, konsultowałam się ze specjalistami w dziedzinie medycyny i jogi,  i staram się wierzyć, że coś się może poprawi.

To moje jogowe-zdrowotne postanowienia.

Poniżej moja fotorelacja ;)

SONY DSC SONY DSC

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 
 

Lemoniada arbuzowa oraz lemoniada cytrynowo-ogórkowa

22 sie

Autorka dzisiejszego wpisu, Agnieszka Bryś to kobieta, która oprócz bycia zawodową mamą dwójki szkrabów, profesjonalnie zajmuje się swoim ogródkiem oraz dba o zdrowe nawyki żywieniowe  swojej Rodzinki.

Dziś zaprezentuje nam przepisy na wykonanie lemoniady. I choć te wielkie upały już ponoć za nami, to jeszcze lato w pełni i warto wykorzystać dostępne owoce i spróbować zaskoczyć swoich bliskich i przyjaciół fantastycznymi napojami orzeźwiającymi  ;)

Zapraszam do lektury Agnieszki ;)

Latem często zastanawiamy się czym poza woda ugasić pragnienie. Lemoniada jest prostym i szybkim do przygotowania napojem orzeźwiającym.Te dwie wersje przygotowałam specjalnie na urodziny córki. Impreza odbyła się pod chmurką. Na szczęście temperatura tego dnia nieco spadła ,a słońce schowało za chmurami więc było przyjemnie.Lemoniada jednak była dobrym pomysłem…Nawet recykling zastosowałam i zaserwowałam ja w słoikach po konfiturach.

Lemoniada arbuzowa

Jak wykonać lemoniadę arbuzową? Wystarczy połowę arbuza wydrążyć i pozbawić pestek jeśli ktoś nie lubi czarnych. W moim akurat były białe mało wyczuwalne więc je zostawiłam. Zalałam to  0,5 l zimnej przegotowanej wody i zblendowałam. Dodałam jeszcze wyciśnięty sok z jednej cytryny i kilka listków mięty. Rozważałam jeszcze dodanie odrobiny ksylitolu jako słodzika ale po połączeniu składników okazało się to zbędne. Arbuz był wyjątkowo słodki. Przed podaniem lemoniada studziła się ok. godziny w lodówce.Warto pamiętać żeby przy potężnych upałach nie serwować rozgrzanemu organizmowi szoku termicznego w sensie za mocno schłodzonych napojów, ponieważ organizm wykonuje wtedy podwójną prace i czerpie energię do podgrzania czy to zbyt zimnej potrawy czy napoju. Temperatura pokojowa jest zatem najkorzystniejsza dla tego, co pijemy.

 

arbuz

Lemoniada cytrynowo-ogórkowa

Do jej przygotowania potrzebne będzie: sok wyciśnięty z 10 cytryn, 3 male świeże ogórki ( obrałam je ze skóry, pokroiłam i zblendowałam. Następnie sok przecedziłam przez gazę,  dolałam ok 0,5 litra przegotowanej wody oraz 2 łyżki ksylitolu ( można pominąć jeśli nie zależy nam na słodkim smaku).Do dzbanka można dorzucić kilka plasterków cytryny lub limonki oraz listki mięty.

cytrynka

 

 

Agnieszka poleca również specjalny słoik do lemoniady ;)

 

słoik

 

Dziękuję Agnieszce, że podzieliła się z nami swoimi przepisami na pyszne lemoniady oraz pięknymi fotkami. Agnieszka uwielbia również bawić się w fotografa i świetnie Jej to wychodzi ;)

Korzystając z okazji napomknę, iż Agnieszka zgodziła się pisać dla pozytywnej cyklicznie, więc nieraz usłyszycie o Jej fantastycznych przepisach.

 

 

 
 

Kotlety wegetariańskie nadziewane kalafiorem

17 sie

Dzisiaj poniedziałek;)

Naładowana jogowo-warsztatowo postanowiłam wykorzystać poznane przepisy kulinarne i zadziałać w swojej jeszcze niepomalowanej kuchni ;) Tydzień zmian, wzbogacone obiady wegetariańskie i zupełnie nowa kuchnia;) Uwielbiam jak coś się dzieje.

Przepisów wegetariańskich jest sporo. Naprawdę co strona, to zupełnie coś nowego. Niedawno zafascynował mnie blog Olgi Smile ;) I to za sprawą Jej przepisu, troszkę zmodyfikowanego przeze mnie (nie wykorzystałam każdego  zaproponowanego składnika, dodałam coś od siebie ),wypróbowałam swoich sił w kuchni , by zrobić kotleciki wg przepisu Olgi ;)

Co dzisiaj zaserwowałam…Hm sobie? Bo”mąż” nadal mięsożerny ;)

Kotleciki nadziewane cebulką i kalafiorem podawane z  mizerią (sałata i śmietana) i pyrkami  oraz kompotem ze śliwek ;)

Do takich kotlecików można dodać niemalże wszystko: różne sałatki,buraczki. Osobiście zastanawiałam się, jak by smakowały kotleciki z sosem śmietanowym z cukinią plus puree Ale bez mizerii w zestawie. Hm…Sądzę, że spróbuję innym razem to połączenie ;)

Najpierw podam przepis.

Co jest nam potrzebne:

- 1 szkl. kaszy jaglanej,

- 2.5 szkl. wody,

- pół kalafiora (bądź jeden mały),

- 1 cebula większa,

- pietruszka,

- 2 łyżeczki curry, sól morska i pieprz do przyprawy,zioła prowansalskie (dosłownie szczypta),

- 1 łyżeczka czosnku zmielonego,

- do smaku szczypta zmielonej papryki,

- 3 łyżki mąki ziemniaczanej,

- olej i tarta bułka.

Jak powstają kotleciki ;)

Cebulę siekam na drobne kawałeczki, obieram kalafiora z zieleniny i również kroję go na drobne kosteczki.

IMG_20150817_150528

Patelnię rozgrzewam olejem – dosłownie 2,3 łyżeczki i podsmażam składniki.Kaszę jaglaną wsypuję na sito, płuczę pod bieżącą wodą. Zagotowuję wodę, wsypuję do niej kaszę  i gotuję od 10-15 minut.

Tymczasem w misce łączę cebulkę, kalafiora, dodaję ugotowaną i wystudzoną kaszę, 3 łyżki mąki ziemniaczanej, przyprawy, a na koniec posiekaną świeżą pietruszkę.

Z tak przygotowanej bazy, formuję kotleciki i wrzucam na patelnię ;)

Z podanych składników i wymienionych proporcji wyszło mi 8 dość sporych kotletów.

Smacznego ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Zdrowo żyć

 

Już wkrótce „historia jogina”

11 sie

Dlaczego wpadłam na ten pomysł?

Hm…Jakiś czas temu założyłam grupę Jogini i miłośnicy jogi.Początkowo było nas niewielu. Ale z czasem grupa zaczęła przybierać na sile. Dziś mamy już prawie 400 członków ;) Są nauczyciele, instruktorzy i zwykli pasjonaci. Jestem dumna z Naszej grupy i jednocześnie pomyślałam, że warto poznać miłośników z bliższej perspektywy. Jeszcze nie byłam w stanie skontaktować się ze wszystkimi, ale póki co paru chętnych znalazłam na…

I tu objaśniam. Chciałabym by na łamach mojego bloga, raz w tygodniu pojawiała się Wasza historia. Od kiedy praktykujecie i jak to się zaczęło. Będzie ciekawie. Naprawdę zachęcam Was do czytania i może opowiedzenia swojej historii?

Z cyklem „historia jogina” ruszam  1 września. I to ten dzień, wtorek będzie dniem publikacji Waszej historii ;););)

Z Puszczy w Zielonce

Namaste ;)

 

Joga na campingu

08 sie

Parę ostatnich dni spędziłam nad ukochanym morzem. Trafiliśmy na świetną pogodę, momentami nawet  nad samą wodą nie dało się wytrzymać. Stąd przyszedł pomysł na przeprowadzenie zajęć na…campingu.

Może i nie powinnam się przyznawać, ale pozytywnie zakręcona troszkę się rozleniwiła i …nie potrafiła niestety wstać na wschód słońca. Ale urlop jest po to, by nie robić nic na silę ;)

Odpoczęłam i nie ukrywam, że ćwicząc na campingu naszym  w Chłopach wzbudziłam malutkie zainteresowanie…;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przygotowanie do ćwiczeń. Mata jest, słuchawki w uszach są, wygodne ubranko pomimo 35 stopni, jest ;) No to do pracy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rozciąganie było, choć fotograf nie ujął wszystkiego ;) Nie wiem na co patrzył na tym campingu ;)

Było powitanie słońca, skromnie 5 razy, potem leżenie na plecach, następnie Pavanamuktasana, Supta Ekapada Pavanamuktasana, Supta Padangusthasana, krowi i koci grzbiet, pozycja ryby i  skręty.

Następnie parę pozycji stojących i…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Świeca też była i to ona wzbudziła zainteresowanie….Dzieci ;) Ale ćwiczyć nie chcieli, speszyły się chłopaki bo to oni byli głównymi obserwatorami  ;)

Na koniec relaksik i teraz dodałam jogę oczu. Niestety, a może mi pomoże i nie pogłębi mojej wady i nie pozwoli na rozwój choroby… W sumie taka sesja zajęła mi godzinkę ;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I to koniec urlopu nad morzem ;)

Teraz Zielonka i tydzień z jogą ;)

 
 

Kim jestem…

04 sie

„Jestem tym, czym jestem. Świat jest dla ciebie tym, czym uważasz, że sam jesteś. Zacznij od zobaczenia, że świat jest w tobie, a nie ty w świecie. Cały świat nie jest niczym innym jak odbiciem ciebie samego i przestań szukać błędu w odbiciu. Nie możesz zmienić świata, zanim nie zmienisz siebie.… Wszystkie problemy pochodzą z umysłu. Przypomnij sobie, że nie jesteś umysłem, a jego problemy nie są twoimi. Problem ludzkości tkwi w błędnym używaniu umysłu.”

Nisargadatta Maharaj

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Cytaty