RSS
 

Historia Piotr Bryja

15 wrz

Dzisiaj kolejny wtorek i kolejna historia.

Tym razem bohaterem będzie Jogin – Piotr Bryja.

Historia Piotra to przykład na to, jak zbawienny wpływ na człowieka i jego zdrowie może mieć joga. I niekiedy naprawdę wiele problemów zdrowotnych powstaje na tle emocjonalnym. Nie trzymam Was dłużej w niepewności. Poznajcie przesympatycznego Piotra ;)

„Drzewo Jogi

Nazywam się Piotr Bryja. Jestem instruktorem hatha jogi z Kłodzka.

Pochodzę z małej wioski koło Ząbkowic Śląskich. Życie jakby w izolacji od „wielkiego świata” bardzo wpłynęło na mój charakter.

Hatha jogę poznałem ponad 20 lat temu, a uczę od pięciu lat. Przez sale klubów fitness, w których się zatrudniam i zatrudniałem, przez zajęcia Jogi przewinęło się kilkaset osób.

Moja Joga „dopadła” mnie w szkole średniej. Chuderlawego kujona cierpiącego na chroniczne – prawie codzienne bóle głowy i wysokie ciśnienie krwii (w wieku 17 lat – 160/110 mmHg).

Lekarze nie znaleźli żadnych niepokojących wad serca i zaczęli stosować leczenie farmakologiczne. Teraz wiem, że przyczyna nie leżała w ciele, lecz w mojej emocjonalności, ciągłym tłumieniu emocji i gniewu. Na szczęście w moje ręce, jakby przypadkiem trafiały książki wskazujące sposoby i metody samoleczenia i leczenia innych. Z tych książek uczyłem się pranicznego uzdrawiania, Tai-Chi, Qi-Gong. W „utrzymaniu się na powierzchni” pomagały mi również modlitwa i medytacja.

Jedną z tych książek byłą kupiona na wyprzedaży „ JOGA”. Autorem był B.K.S Iyengar. Było to wydane w 1990 tłumaczenie „Light on Yoga. Yoga Dipika”. Ziarno Jogi zostało zasiane…

Starałem się wykonywać asany prezentowane w książce, ale pozostałem jedynie przy podstawowych pozycjach. Trudniejsze były poza moim zasięgiem. Łatwiejsze asany, ćwiczenia oddechowe i medytacja były dodatkiem do ćwiczeń Qi-Gong wg książki „QiGong Uzdrawiające ćwiczenia chińskie” napisanej przez Zygmunta Bronza. Po kilku miesiącach praktyki, gdy doszedłem do meridianu serca mogłem odstawić leki na nadciśnienie. Obserwowałem też ogromne zmiany w swoim umyśle. Regularna medytacja i praca na sobą bardzo pozytywnie zmieniły moją mentalność i sposób patrzenia na świat. Wyrwałem się z zamkniętego kręgu przekonań wpajanych mi przez społeczność małej wsi, z której pochodziłem.

Po „ogólniaku” kontynuowałem studia nad terapiami naturalnymi w Studium Edukacji Ekologicznej, (zaocznie). Hatha Joga była jednym z przedmiotów w SEE. Przez ponad dwa lata nauki regularnie ćwiczyliśmy pod okiem nauczycielki. Moim kolegą na roku był Romek Grzeszczykowski, który stawiał pierwsze kroki na swojej ścieżce. Podziwiałem go. Wszyscy w grupie wiedzieliśmy, że Joga to jego życie, ale ja wciąż nie przeczuwałem, że będzie aż tak ważna dla mnie, lecz dopiero wiele lat później. Moją pasją stało się Tai-Chi, chińska dietetyka, radiestezja. Przez 2,5 roku uczęszczania do SEE poznaliśmy solidne podstawy wielu systemów pracy z ciałem i umysłem. Podniósł się też znacznie poziom wiedzy i praktyki Hatha Jogi.

Z ziarna powoli zaczęło coś kiełkować.

Kolejnych kilkanaście lat wypełniły własna działalność, jako bioenergoterapeuta/radiesteta, studia pedagogiczne, potem praca w fabryce – „dorabianie się” i  założenie rodziny.

Od czasów SEE praktykowałem Jogę i medytację regularnie, choć częstotliwość była zmienna. Moje ukochane kiedyś Tai-Chi jakby wywietrzało z głowy. (Dzisiaj nie potrafię odtworzyć nawet 10 ruchów ze 108 częściowej formy Tai-Chi Yang, której to uczyliśmy się prowadzeni przez Krzysztofa Maćko.) Joga w mojej głowie pozostała. Dzięki temu skutecznie radziłem sobie w różnych trudnych sytuacjach życiowych, problemach z kolanami, kręgosłupem, przemęczeniu i stresem.

W 2010 moje koleżanki z pracy spytały mnie, czy nie mógłbym pracować jako bioenergoterapeuta w ich gabinecie odnowy biologicznej w Kłodzku. Zgodziłem się i wkrótce potem mąż jednej z nich namówił mnie, żebym pokazał mu i przypomniał podstawowe Asany. Szybko zebrała się grupa współćwiczących. To były moje pierwsze doświadczenia, jako instruktor Jogi. Gdy Aneta i Karolina zakończyły działalność sądziłem, że to koniec. Okazało się jednak, że los chciał inaczej. Gdy w Kłodzku powstał profesjonalny klub Fitness, jego właściciel dowiedział się o mnie o poprosił o prowadzenie zajęć w jego klubie. Wcześniej odrzucił kilku innych kandydatów. Stwierdził, że ja wyglądam i zachowuje się jak 100% Jogin i zaproponował bardzo korzystne i godziwe warunki. Klub istniał ponad rok. Gdy splajtował moi uczniowie (głównie uczennice) poprosili mnie, żebym nie rezygnował z ćwiczeń z nimi. Po kilku dniach od zamknięcia klubu otrzymałem kilka propozycji prowadzenia zajęć w innych miejscach.

Do tego czasu nie miałem formalnych uprawnień i kwalifikacji do prowadzenia zajęć Jogi. Postanowiłem skończyć kurs instruktora organizowany przez Stowarzyszenie Jogi Akademickiej w Częstochowie. Ta decyzja rozpoczęła nowy rozdział mojego życia „Jogina”. Otwarłem się na nauki i doświadczenie innych nauczycieli: świetnej kadry SJA, Macieja Wielobóba, Radka Rychlika.

Z prowadzenia zajęć Jogi czerpię ogromną satysfakcję. Mam okazję poznać wspaniałe osoby, które dzięki uprawianiu h. j. poprawiają jakość swojego życia. Okazało się że Joga jest najskuteczniejszym sposobem, abym mógł spełnić swoją potrzebę pomagania innym, poprzez naukę i wspieranie ich na drodze świadomej pracy z ciałem, oddechem i umysłem.

Ja sam prowadząc zajęcia popołudniami od 6-8 razy w tygodniu, pracując równocześnie w biurze korporacji, będąc mężem i ojcem zauważyłem ogromne, korzystne zmiany w sobie, zarówno fizyczne i umysłowe.

Nauka Jogi to moja miłość i pasja.  Robię to dla siebie i dla świata. Z ziarna zasianego w 1992 roku zaczyna wyrastać piękne drzewo. Już wiem, że Joga jest autentyczną częścią mojego życia.

P.S.

Teraz gdy mierzę sobie ciśnienie krwi, aparat wskazuje 110/70 mmHG w wieku 40 lat czuję się lepiej niż 20 lat wcześniej.

Piotr Bryja”

Drzewo Jogi_

Źródło: Foto z prywatnych zbiorów Piotra.

Bardzo dziękuję Piotrowi za Jego historię. A może i Wam pomogła joga na jakieś dolegliwości?

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Cykl "Historia jogina"

 

Dodaj komentarz