RSS
 

Historia Pauli ;)

29 wrz

Wtorek ;)

Kolejna historia ;)

Późny powrót do domu. Gorąca herbata z miodem, kominek, ulubiona muzyka i zaczynam. Z lekkim opóźnieniem (problemy techniczne) ale dałam radę, przedstawiam Naszą wtorkową bohaterkę ;)

Paula przeszła wiele stylów w jodze i odkryła ten, któremu poświęca swoją uwagę.

 

Kultura związana z dalekim wschodem, w tym także joga, zawsze miała w sobie coś pociągającego i inspirującego. Chętnie czytałam książki związane z buddyzmem, historią Tybetu, kulturą Indii. Bardzo chciałam też spróbować jogi, ale niestety w moim rodzinnym mieście na Warmii nigdy nie było nawet klubu fitness, co dopiero szkoły jogi. Były to też czasy, w których dostęp do Internetu nie był tak szeroki i łatwy jak dziś, pozostało mi więc próbować swoich sił wykonując asany znalezione w czasopismach, z różnym skutkiem oczywiście ;) Później udało mi się dorwać książkę Kareen Zebroff, którą do dziś uważam za jedną z lepszych pozycji dotyczących jogi. Następnie nadszedł czas dołączania do czasopism płyt CD z ćwiczeniami, również z jogą, wtedy po raz pierwszy zobaczyłam asany wykonywane w ruchu, a nie jedynie zobrazowane na kartkach książki czy gazet. Nie można jednak nazwać moich ówczesnych ćwiczeń regularną praktyką, raczej zaspokajaną od czasu do czasu ciekawością ;)

Na pierwsze prawdziwe zajęcia jogi poszłam około trzech lat temu, gdy przeprowadziłam się do Warszawy. Na początku przytłoczył mnie szeroki wybór szkół, nauczycieli, stylów jogi – nie miałam pojęcia, czym różnią się one od siebie ani które będą dla mnie odpowiednie. Trochę przypadkowo zdecydowałam się wtedy na jogę Iyengara w szkole Wiktora Morgulca. Chodziłam tam przez jakiś czas, ale wszystkie używane tam sznurki, paski, klocki, do dziś nie umiem odpowiedzieć czemu, zaczęły mi przeszkadzać. Moja uwaga przeniosła się więc na poszukiwania bardziej dynamicznego stylu jogi, pozbawionego tych wszystkich sprzętów. Po kilkumiesięcznej przerwie wybrałam się w końcu na moje pierwsze zajęcia ashtangi i to był strzał w dziesiątkę. Pokochałam ten styl już od pierwszych kilkunastu minut. Zajęcia były energiczne, radosne i… bardzo męczące ;) Na drugi dzień czułam mięśnie, o których istnieniu nawet nie miałam pojęcia. Niestety brak czasu i fakt, że szkoła do której chodziłam zrezygnowała z Multisportu, sprawiły że po raz kolejny odpuściłam praktykę na kilka miesięcy.

Mniej więcej rok temu zobaczyłam, że pobliski klub fitness organizuje warsztaty z air yogi, zdjęcie reklamujące zajęcia przedstawiło kilkanaście osób leżących w zawieszonych pod sufitem chustach – pomyślałam wtedy o air yodze jak o całkiem relaksującym sposobie na spędzenie soboty. I nie myliłam się, lekkość, oderwanie stóp od ziemi, delikatne kołysanie obudziło we mnie chęć bliższego poznania tej dosyć świeżej i jeszcze mało popularnej formy jogi.

Aktualnie air yogę praktykuję raz w tygodniu, mniej lub bardziej regularnie ;) w międzyczasie zaliczyłam kilka warsztatów z tej formy oraz w końcu kupiłam własny hamak by móc „latać” także pod sufitem mieszkania. Powróciłam także do praktykowania ashtangi, pod okiem Kasi Makowieckiej co tydzień rozwijam matę na warszawskim Śródmieściu (polecam całym sercem!). Od czasu do czasu staram się również odwiedzić zajęcia prana vinyasa flow z Małgosią Witter, uczennicą samej Shivy Rea ;) Takie połączenie daje mi wszystko, czego potrzebuję: siłę, lekkość i relaks ;)

Paulina

Źródło: Foto z prywatnych zbiorów Pauli.

Więcej o Naszej bohaterce na Jej stronie: 
https://instagram.com/paula.cy/

Na niej Nasza Joginka będzie się dzielić swoimi jogowymi inspiracjami i przepisami. We mnie Paula ma już swoją fankę. A Wam jak się podoba?

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Cykl "Historia jogina"

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~consek

    3 października 2015 o 14:24

    Podziwiam i zazdroszczę gibkości, bo ja z tym swoim sztywnym kręgosłupem… ech… Aha.. odpowiedziałam na Twoje pytania. Przepraszam, że tak długo musiałaś czekać. Pozdrawiam :)

     
    • Marta

      3 października 2015 o 21:16

      Paula jest rzeczywiście gibka ;) Ale coś można poradzić na ten kręgosłup ;) Już zaglądam co Ciebie ;)