RSS
 

Czy w tych trudnych chwilach joga może pomóc?

08 lis

Przez jakiś czas nie mogłam praktykować… Troski i ciężkie chwile. Głowa i ciało, te elementy nie chciały współgrać ze sobą. Nie mogły.  Tak po prostu. Śmierć bliskiej osoby spowodowała, iż wszystko wokół przestało być ważne, liczyły się chwile po stracie, przemyślenia przy jednoczesnym działaniu gdyż trzeba było różne sprawy załatwiać… Nie było czasu na rozpacz. Rozpacz była, ale taka cicha, taka spokojna aż do momentu gdy dała o sobie znać. I powiem Wam, że gdyby nie joga w tych chwilach, proste ćwiczenia oddechowe i relaks w domu, po późnych powrotach, spanikowałabym i chyba nie mogłabym pomóc. A pomoc była potrzebna i musiałam zrobić wszystko, by sprostać obowiązkom…Pierwszy raz straciłam kogoś bliskiego. Pierwszy raz nie wiedziałam co robić. Ten czas, tuż po…Ktoś odszedł na zawsze…Zaczęłam zastanawiać nad swoim życiem. bo przecież wszystko jest takie kruche, tak szybko może się skończyć. Każdy ma swoją świeczkę i nigdy nie wiadomo kiedy zgaśnie. Banalne, w końcu każdy z nas wie o tym, iż pojawia się na tym świecie na chwilę. Ale tak naprawdę myślimy o tym dopiero w sytuacji, gdy spotykamy się ze śmiercią twarzą w twarz.

Joga dała mi siłę. Nie ma recepty na to, co przeżywa człowiek po stracie. Nikt w zasadzie pomóc nie może. Możemy pomóc sobie jedynie sami. I każdy ma swój sposób na żałobę, na poszczególne etapy po…

Mój umysł był zrozpaczony, serce bolało,  a ciało podpowiadało: „rozwiń matę, połóż swoje zmęczone i obolałe ciało i po prostu poddaj się, nieważne czy będziesz ćwiczyć czy tylko sobie poleżysz, ale zacznij oddychać ” . Spokojny oddech nie pozwoli nam wpaść w panikę, nasze komórki są dotlenione i zaczynamy myśleć racjonalnie. Zaczynamy działać. Gdy poddajemy się emocjom, zaczynają dziać się dziwne rzeczy z nami. Nie jestem specjalistą w dziedzinie oddechu i medytacji. Nie wytłumaczę Wam fachowo tego całego procesu.  Od tego są wybitni znawcy w dziedzinie medytacji i pranajamy. Piszę na swoim przykładzie. To są moje osobiste refleksje. W obliczu wielkiego stresu przekonałam się na własnej skórze, jak joga pomaga. Nie uleczyła mojej duszy, pomogła nie stracić głowy i nie upaść…

To nie znaczy, że przestałam myśleć o Tej osobie. . . Joga nie pozwoliła mi  zapomnieć, nie da się zapomnieć tych, których z nami nie ma. Oni na zawsze będą w naszych sercach. Joga pomaga przetrwać i zrozumieć to co nastąpić musi.  Gdy po dwóch tygodniach wróciłam na matę, miałam do siebie pretensje. A może za wcześnie? Ale zrozumiałam, że muszę pomóc sobie i rodzinie. Powróciłam na matę. Joga to dla mnie terapia. Joga to sposób walki ze stresem, a ostatnio z  żałobą. Przynajmniej dla mnie…



 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Myśli jogowe

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~MadaTravels Blog

    10 listopada 2015 o 22:23

    Mi joga bardzo pomogła w chwilach bardzo ciężkch już nie raz. Pomogła podczas choroby mojego brata .. przy okazji chorowała cała rodzina .. chorowałam też ja od stresu i strachu. Teraz już wiem, że w stresie może mi pomóc tylko Joga. Że zbite na kamień mięśnie można tylko tak rozluźnić. Bardzo Ci współczuję straty. Ale dobrze, że miałaś Jogę.
    Ja właśnie od tygodnia rozglądam się za matą :) Nowe miejsce, nowa praca, nowa rutyna dnia! Aż się prosi, żeby od razu swoje miejsca znalazła Joga. Pozdrawiam.

     
    • Marta

      11 listopada 2015 o 11:42

      Dzięki, że wpadłaś do mnie ;)
      Dokładnie jak piszesz, moje mięśnie, ciało, cała ja…Wszystko twarde jak kamień. Joga rozluźniła ciało, by mogło dalej funkcjonować i pomagać. Umysł i myśli zostały powstrzymane od stanu paniki i nie załamałam się, zewnętrznie. Od wielu lat borykam się też z własnymi problemami, zdrowotnie niegroźnie ale strasznie obciąża psychikę. Przynajmniej raz w miesiącu przechodzę stres gdy nie wyjdzie…I tylko joga mi pomaga. I tylko ona daje mi siłę i nadzieję…Współczuję też Tobie i Rodzinie. Mam nadzieję, że z Twoim bratem unormowało się…Pozdrawiam serdecznie

       
  2. ~Dotee

    24 listopada 2015 o 16:00

    Wiem dobrze, o czym piszesz. Ostatnio wszystko na mnie spadło – straciłam koleżankę, zaraz później ciążę,do tego czeka mnie za jakiś czas operacja w szpitalu… Nie wiem, jak bym miała przez to przejść, gdyby nie joga. Jest moją bezpieczną przystanią, chociaż od dłuższego czasu nie mam siły na nic poza jogicznym relaksem – a jednak działa. Małymi kroczkami do przodu. Wszystko mija, to też minie. Trzymaj się joginko :) Namaste!

     
    • Marta

      24 listopada 2015 o 18:05

      Witaj Dotee ;)

      Cieszę się, że są wśród mnie osoby które myślą podobnie i próbują mimo ciężkich chwil znaleźć rozwiązanie dla siebie, by nie zwariować i nie poddać się ;(
      I ja stoję przed dylematem szpitalnym, a strata dziecka;( Przykro mi. I Ty się trzymaj pozytywna ;) Namaste ;)
      PS. Twoje inspiracje muzyczne leciały u mnie w domku dziś przez cały dzionek ;) Dziękuję