RSS
 

Bez kawy da się żyć?

12 gru

Pozytywna ma znowu zapełniony kalendarz, ale uwielbiam to ;) Cieszę się, że siostra na urodziny podarowała mi kalendarz, w którym jest dużoooo miejsca na notatki. Z pewnością będę go obszernie uzupełniać w nowym roku.  Tylko niestety na pisanie jakby mniej czasu ;( Ale by nie było, że zaniedbuję, szerzyłam jak umiałam najlepiej „wiedzę” o jodze na spotkaniu wigilijnym poznańskich blogerów,więc o jodze nie zapomniałam, ani o praktyce oczywiście  ;)

Przygotowuję Wigilię dla wyjogowanych i poświęcam wolne popołudnia na różne sprawy związane z tym wydarzeniem. Mam nadzieję, że wszystko się uda ;):):):):) A więc w grudniu, zapowiada się fotorelacja z tegoż wydarzenia ;)

Dzisiejszy temat jest związany z moim, jakby to napisać, odstawieniem kawy z menu . Od wielu miesięcy borykałam się z problemami zdrowotnymi, związanymi z układem pokarmowym. Nie działało nic, co zapisywali zwykli lekarze. Faszerowano mnie bez sensu lekami, których już później i tak nie brałam, bo nie czułam różnicy. Wiedziałam,że to głównie moja wina, poświęcałam za mało uwagi na swoje odżywianie. Dwa tygodnie temu udałam się do „lekarza” (medycyna niekonwencjonalna ) i przekonano mnie o odstawieniu kawy z mojego życia. Miałam problemy z cerą i z żołądkiem. Nie przypuszczałam, że jeden kubek sypanej kawy (bo tylko taką lubiłam) może wywołać takie spustoszenie. Przynajmniej w moim organizmie. Jest bowiem wiele szkół, jedne przekonują że warto inne że to szkodliwe. Jak z każdym artykułem spożywczym, istnieje wiele pozytywnych jak i negatywnych opinii.

Minęły 2 tygodnie, poprawiła mi się cera, a przede wszystkim  nie boli mnie żołądek. Nerwy ciągle te same, a nawet większe. Od słyszę, to przez stres pani Marto… Hm…Stres niszczy, zabija to fakt. Ale okazało  się , że w moim organizmie brakuje magnezu (już go dostarczam), a kawa dodatkowo wypłukiwała z niego reszki zapasów. Podsumowując, nie picie kawy pomaga mi  i czuję się lepiej.

Ale powiem Wam, tęsknie…Za czym? Za zapachem świeżo zaparzonej kawy ;););)

209127_kawa-mlynek-ziarna

Źródło: www.tapetus.pl/209127,kawa-mlynek-ziarna.php

A jak u Was?

Dacie się zaprosić na kawę czy herbatę?

 
Komentarze (20)

Napisane przez w kategorii Zdrowo żyć

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~basienka

    13 grudnia 2015 o 15:47

    Nie piłam kawy przez wiele lat .Od roku zaczęłam raz dziennie(tylko z ekspresu i dobrej jakości)a w wakacje z głupoty nawet 3 dziennie i to tzw sypane. I …….PO TYGODNIU POJAWIŁY SIĘ SKURCZE ŁYDEK – takie jakich doświadczyłam tylko w ciąży. NIE PIJĘ JUŻ KAWY ,tylko okazjonalnie. A zapach…no cóż

     
    • Marta

      13 grudnia 2015 o 18:30

      Witaj w klubie ;) A zapach, eh wczoraj zamówiłam cappuccino. Zapach o tak, ale smakowo kilka łyków i wiesz co, da się żyć bez tego uzależnienia ;) Pozdrawiam serdecznie

       
  2. ~jotka

    13 grudnia 2015 o 17:39

    Podobnie jak Ty miałam problemy zdrowotne, moja doktor poleciła odstawienie kawy, nie piłam 2 tygodnie, chodziłam jak zombie, ale pozytywnych efektów u siebie nie zauważyłam, wręcz przeciwnie i tęskniłam za kawą. Próbowałam więc sama sobie poradzić, byłam też u gastrologa, gastrolog odsyłał dalej, a ja eksperymentowałam także. Wraz ze zmianami hormonalnymi problemy zniknęły, kawę pije nadal, bo lubię, witaminy łykam, a stres faktycznie jest winien wielu złych rzeczy, które nam się zdarzają….ale jeśli nie picie kawy Ci służy, to najważniejsze, chociaż z tego co wiem jeszcze bardziej „szkodliwa” jest herbata.
    Pozdrawiam i życzę dobrej energii przez cały rok.

     
  3. ~Marta

    13 grudnia 2015 o 18:23

    Przerabiałam gastrologa. Straszne przeżycie. Kawa. Już wtedy ją odstawiłam, na czas leków ale szybko do niej wróciłam ;( I to był błąd. Mnie akurat pomogło odstawienie kawy. Teraz wiem, że tak trzeba.Nawet powiem więcej, wczoraj wypiłam zwykłe cappuccino i czułam, że jednak żadna kawa nie wchodzi w grę. Miałam ochotę, ale nie czułam smaku. A herbata tak, masz rację jest gorsza. Ale pijam tylko zielone i póki co jest ok. Przez wiele lat próbowałam wszystkiego, ale zawsze piłam kawę. Teraz nie piję i czasami, jak wczoraj był kryzys ale wiem, że dla zdrowia wytrzymam. I jest jeszcze coś. Nie piję kawy i zażywam codziennie magnez. 1,5 tygodnia i mam powera. Ale o magnezie jeszcze napiszę ;) Bo magnez magnezowi nie równy.Pozdrawiam cieplutko ;)

     
  4. Ania

    14 grudnia 2015 o 12:36

    Da się żyć, ja nie piję kawy od kilku miesięcy, ze względu właśnie na żołądek. Jest lepiej, a gdy mam ochotę na kawkę- wypijam Anatola :)

     
    • Marta

      14 grudnia 2015 o 23:18

      Anatol dobry na takie chwile:) Czyli nie tylko mój żołądek wrażliwy na kofeinę:) :)

       
  5. ~Katsunetka

    14 grudnia 2015 o 14:22

    Przyznam, że nie jestem typowym kawoszem. Mogę bez niej żyć, kiedyś nawet jej nie lubiłam. Mam jednak słabość do kawy z mlekiem, a to mocno obciąża mój żołądek. Niby to tylko jedna dziennie, ale mocno to czasami odczuwam. Wybieram mleko bez laktozy, ale to i tak ciężki napój. Czytając o zmianach u Ciebie, nie przypuszczałabym, że kawa może aż tak wpływać na organizm. Wiadomo, że to sprawa dość indywidualna, ale daje do myślenia.

     
    • Marta

      14 grudnia 2015 o 23:23

      Wiadomo, to indywidualna sprawa. Nielicznym szkodzi kawa. Ja eksperymentowałam.Ze wszystkim. Nadal bolało pomimo, że wyniki miałam bardzo dobre.Przebadano mnie z każdej niemal strony, pod każdym względem. Dopiero jak odstawiłam kawę…. Nie czuję bólu żołądka, skurczy, i jest mi dobrze. Mdłości odeszły, dziwny posmak w ustach też. Kiedyś piłam mnóstwo kawy. Ostatnie lata tylko jedną dziennie i wystarczyło.

       
  6. ~Monika

    14 grudnia 2015 o 18:31

    Mam podobne objawy – spore bóle brzucha, problemy z cerą, i tabletki nie pomagają. Zrobię w takim razie eksperyment, szkoda, bo uwielbiam smak kawy.

     
    • Marta

      14 grudnia 2015 o 23:29

      Spróbuj. Nie wiem jakie Ci lekarze zapisali tabletki. Bo wiesz, zanim ja odstawiłam kawę, parę lat spędziłam chodząc na różne badania, bo trzeba wszystko sprawdzić. Tabletki mi pomagały na chwilę. Może u Ciebie inna przyczyna. Ale nie zaszkodzi odstawić kawę. I zobaczysz jak się będziesz czuła. I daj znać za jakiś czas, czy pomogło:)

       
  7. ~Emilia

    15 grudnia 2015 o 11:27

    A ja właśnie niedawno byłam na warsztatach wprowadzających do Ajurwedy i właśnie mówiliśmy o kawie, ze z energetycznego punktu widzenia to substancje zawarte w kawie hamują przepływ energii w organizmie. Druga sprawa to właśnie ten magnez i jego wypłukiwanie a kolejne to zakwaszenie organizmu przez dodawany cukier i mleko- nie pisałaś, czy dodajesz je do kawki, ale piszę po prostu. Ale wiesz co, ja do wszystkiego podchodzę w ten sposób, że nie można dotykać w naszym życiu skrajności. Może jedna kawka na miesiąc?? I pić ją z uważnością, rozkoszując się każdym łykiem?? albo np zwiększając ilość warzyw z magnezem, orzechów itd w tym dniu. Pomyślałam też że możesz zaparzyć sobie kawe,ale zamiast ja wypić, po prostu ją wąchać heheh ale to trzeba być naprawdę silnym, żeby jej jednak nie wypić. :P Powodzenia w zdrowieniu

     
    • Marta

      16 grudnia 2015 o 19:03

      No widzisz, czyli jednak kawa nie taka dobra ;) Dodawałam cukier i mleko, ale odkąd zaczęłam pić herbaty zielone kawa była już słodzona zdecydowanie mniej ;) Może wprowadzę kawę do życia, raz na jakiś czas. Póki co, cieszę się z tego, że mój żołądek odżył ;) Staram się wprowadzać w życie artykuły bogate w magnez. Pomysł z zaparzaniem kawy świetny, już nawet o tym wcześniej pomyślałam. A czy bym się skusiła? Jestem uparta, gdy postawię sobie cel, realizuję go konsekwentnie ale zapach kawy ??? Hm??? :) Na razie niech będzie, jak jest ;) Pozdrawiam Cię. PS. Ciekawy Twój blog ;)

       
  8. ~anjanka

    15 grudnia 2015 o 13:05

    to co ja piję, to nie jest prawdziwa kawa. Piję rozpuszczalną mieszaną ze zbożową, gdzie zbożowej jest sporo więcej. Smakuje mi, nigdy kawa mnie nie pobudzała, więc nie pije jej z tego powodu. po prostu lubię :)

     
    • Marta

      16 grudnia 2015 o 19:04

      Ja już tylko zbożowa, ostatnio z orkiszem ;) Rany, ja i kawa zbożowa. Co się dzieje z ludźmi ;) Hahaha

       
  9. ~Antonina

    15 grudnia 2015 o 18:45

    Kurczę, ja chyba należę do jakiejś wąskiej grupy ludzi, którzy nigdy nie pili kilku kaw dziennie, codziennie :)
    w ogóle nie czuję potrzeby żeby ją pić, czasami w weekendy wypiję pół filiżanki dobrej kawy zaparzonej w kawiarce przez mojego chłopaka, ale nie jestem w stanie wypić całego kubka… herbaty też nie pijam, czasami zieloną, a tak to ciepłą wodę (czasami z cytryną). Aaaa… czy coś jest ze mną nie tak? :)

     
    • Marta

      16 grudnia 2015 o 19:07

      Kiedyś bym powiedziała dziwny człowiek z Ciebie hahaha. Ja przez kilkanaście lat bez kawy ani rusz. A teraz zobacz, sama piję zbożową, herbaty tylko zielone bez cukru. Więc jeśli coś jest nie tak z Tobą, to ze mną również ;) Fajnie, taka kawa zaparzona w kawiarence ;) Pozdrawiam serdecznie, dzięki że wpadłaś.

       
  10. ~Kasia Dudziak

    19 grudnia 2015 o 17:12

    Witaj Martusiu. Ja próbowałam rzucić ale nic z tego :) U mnie kawa dwa razy dziennie :( niestety. Dziękuję Ci za odwiedziny. Też mam zaległości i to spore. Pozdrawiam cieplutko i serdecznie.

     
    • Marta

      20 grudnia 2015 o 21:52

      Witaj Kasiu,no dawno Cię u mnie nie było ;) Nie jest łatwo rzucić nałogowe picie kawy, ale ja jestem żywym przykładem, że da się. Trzymam kciuki, ale jeśli Tobie nie szkodzi ;) Pozdrawiam cieplutko ;)

       
      • ~Grażyna

        22 grudnia 2015 o 19:51

        Rada dla tych, co bez kawy nie moga żyć: spróbujcie ugotować kawę w tygielku, z cynamonem i z kardamonem. Cynamonu na czubek (czubeczek!) noża + 1-2 ziarenka kardamonu utłuczone w moździerzu. Można też dodać troszkę miodu i goździka, jeśłi ktoś lubi. . Poeksperymentujcie, tylko kardamon obowiązkowy. Tak przygotowana kawa nie wywołuje sensacji. Przynajmniej u mnie. Pozdrawiam : )

         
        • Marta

          26 grudnia 2015 o 13:01

          Super ;) Dziękuję za radę, skorzystam ;) Cynamon, miód i goździki to super połączenie. Pozdrawiam cieplutko w ten deszczowy dzionek ;)