RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2016

Michalina Kulas

26 sty

Dziś naszą bohaterką będzie najmłodsza Joginka z Naszej grupy. Ta dziewczyna jest niesamowita, niech żałuje ten, kto nie poznał Jej w realu ;) Dodatkowo historia Michaliny będzie  nietypową formą prezentacji ;) Ciekawe jesteśmy Waszego odbioru ;)

Michalinę poznałam w zeszłym roku latem na warsztatach w Puszczy Zielonka. Przeżyłyśmy wspólnie załamanie pogody i razem uciekałyśmy ze wzgórza przed Armageddonem ;) Oj nie było wesoło, ale foty mamy i wspomnienia. Prawda Michasia?

A oto i historyja Michasi ;)

Tym razem życzę Wam miłego słuchania.

 

A poniżej jedna z wielu jogowych fotek Michaliny.

 

Michalina

 

Foto z prywatnych zbiorów Michaliny.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Cykl "Historia jogina"

 

Co sądzicie Kochani

20 sty

Wczoraj nie ukazała się historia Jogina.Niestety czasami dzieje się coś nie po naszej myśli. Miała się pojawić histioria Michaliny,tegorocznej maturzystki,ale spisała swoją historię w inny sposób niż do tej pory miało to miejsce i musimy popracować wspólnie nad projektem. Nie będę zdradzać tajemnicy co to będzie ;)

W kolejce czeka historii Oli . Ale umieszczam historie wg kolejości zgloszeń, dlatego Ola pamiętam,po Michalinie jesteś następna ;)

Mam nadzieję,że poczekacie do wtorku ;)

Póki co mam pytanie. Troszkę tych historii pojawiło się na blogu. Czy i jaki bohater wywarł na Was wrażenie? Czyja historia Was uradowała troszkę bardziej? Jestem ciekawa baaardzoooo :):):)

 

G.S.Iyengar „Joga w praktyce. Kurs wstępny.

10 sty

Dziś kolejny wolny dzień dla ciała, duszy i pewnych przemyśleń. Od jutra ponownie wchodzę w wir pracy, zająć, spotkań.

Ostatnie parę dni spędziłam ćwicząc na spokojnie w domku. Jednocześnie zagłębiałam się w treść  książki G.S,Iyengar „Joga w praktyce kurs wstępny”. Jest wiele książek o jodze, wiele poradników, ale ta książka bardzo mi się spodobała. Są obrazki, wszystkie pozycje opisane, posegregowane,a przede wszystkim język jak dla mnie bardzo zrozumiały, przejrzysty i przede wszystkim dużo wiedzy, która pomaga zrozumieć i dobrze wykonać asanę.

„Książka ta nie ma być wykładem na poziomie technicznym. Jest to raczej praktyczny przewodnik przedstawiający najkorzystniejszą w praktyce jogi kolejność kroków. Skrócone i zwarte wskazówki techniczne, które dalej następują, są jak drogowskazy dla ucznia” (fragment z książki, wprowadzenie).

Nie jestem nauczycielem, ale joga stanowi bardzo ważny element w moim życiu dlatego chcę pogłębiać wiedzę, chcę świadomie ćwiczyć, wiedzieć kiedy mogę daną asanę wykonać, a kiedy nie. Zawsze lubiłam naukę, książki. Ten rok chcę przeznaczyć w głównej mierze na zdobywanie wiedzy praktycznej – warsztaty i wiedzy teoretycznej. Jestem zdania, iż każdy kto interesuje się czymś, ma swoją pasję której poświęca swój wolny czas, powinien wiedzieć na jej temat jak najwięcej.

No i chcę się rozwijać dla Was, moich jogowych i nie tylko, Czytelników.

Pozdrawiam niedzielnie ;):):)

16ab4ffb8c91987001fc11598a636290

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii O jodze

 

Łukasz Przywóski

05 sty

Okres grudniowego szaleństwa świątecznego już za nami. Wkroczyliśmy w nowy 2016 rok.

 Od wielu z Was dowiedziałam się, że historie Joginów przypadły Wam do gustu i czekacie na kolejne  ;)

Pozytywnie zakręcona powraca więc z cyklem „Historia jogina”. Od razu informuję Was, iż w związku z moimi nowymi obowiązkami, każda historia będzie pojawiać się co wtorek  jak zawsze, ale nie raz na tydzień, tylko dwa razy w miesiącu. Oczywiście będzie się więcej działo w grupie, stąd też kosmetyczne zmiany z początkiem roku. Ale będziecie na bieżąco informowani.

Teraz historia.

Łukasza poznałam dzięki  Oli Adamczyk, która mam nadzieję również będzie bohaterką naszego cyklu. To właśnie Ola powiedziała mi, że Łukasz jest autorem wielu ciekawych artykułów jogicznych :

www.ashtangayoga.pl/artykuly/jamy-i-nijamy-na-macie

www.ashtangayoga.pl/artykuly/jak-sie-pisze

Poznajcie więc naszego styczniowego bohatera ;)

Ruch był moją pasją od dzieciństwa. Uprawiałem różne sporty – aikido, pływanie, bieganie, jazdę na rowerze. Każda z nich odegrała ważną rolę w moim „somatycznym” rozwoju. Z jogą zetknąłem się po raz pierwszy pod koniec 2008 r. Znajomi namówili mnie na pierwsze zajęcia. Wybierając się na nie byłem przekonany, że spędzę najbliższe dwie godziny siedząc i mrucząc coś pod nosem. Myliłem się. Z pierwszych zajęć wyszedłem lekki i radosny. Byłem zrelaksowany i pełen energii. Od tamtego dnia nieprzerwanie praktykuję asany, z czasem do praktyki własnej włączyłem pranajamę. Przygodę z hathajogą zacząłem u Grzegorza Nieściera, który naucza jogi według metody Iyengara. Asany ćwiczyłem codziennie. W szkole i w domu. O ile praktykując w domu mogłem eksperymentować i wykonywać pozycje działające na wszystkie partie ciała, o tyle w trakcie zajęć w szkole czułem, że jakość praktyki i dobór asan na zajęciach były w pewnym stopniu uzależnione od samopoczucia i formy nauczyciela danego dnia. Przeszło mi przez myśl, iż nie jest to być może praktyka stworzona dla mnie. Nie znałem jednak żadnej innej. Któregoś wieczoru przeglądając w serwisie internetowym YouTube klipy poświęcone jodze, trafiłem na demonstrację asan w wykonaniu Davida Swensona. To, co robił było niezwykłe. Demonstrację tę obejrzałem kilkakrotnie, w opisie znalazłem informację, iż David praktykuje Ashtangę. Zorganizowałem sobie DVD z Pierwszą Serią i zacząłem praktykować w domu naśladując w miarę możliwości praktykę Davida Swensona. Połączenie ruchu z oddechem, „ciągłość” praktyki i jej intensywność oczarowały mnie. Przez pewien czas starałem się łączyć praktykę jogi wg metody Iyengara i praktykę Ashtangi jednak w moim wypadku rozwiązanie to nie sprawdziło się. Po pierwszych warsztatach z Radkiem Rychlikiem zacząłem regularnie pojawiać się na zajęciach w stylu Mysore w AYS, gdzie ćwiczę (choć już nie asztangę) do dzisiaj. W 2012 roku trafiłem na warsztat Simona Borga-Olivera, po którym gruntownie przebudowałem swoją praktykę własną. Skupiłem się na spowolnieniu oddechu, naturalnym, „organicznym” ruchu wyprowadzanym z centrum. Z czasem trafiłem na kurs nauczycielski Calligraphy Yogi stworzonej przez Mistrza Zhen Hua Yanga, w czasie którego uzmysłowiłem sobie, jak często „spinam się” w trakcie praktyki. Pod wpływem nauczania Mistrza Yanga i Simona Borga – Olivera kształtuję swoją praktykę własną, która wciąż się zmienia i podąża w kierunku płynnej, swobodnej winjasy, której towarzyszy naturalny oddech. Praktyka asan, często żywiołowa, pozwala mi zachować wysoki poziom energii. Równocześnie staram się ćwiczyć w uważny sposób i nie przekraczać ograniczeń swojego ciała. Staram się, żeby moja praktyka łączyła w harmonijny sposób element tapasu (dać z siebie jak najwięcej) i ahinsy (niekrzywdzenia). Innymi słowy – lubię wymagającą praktykę, ale jeszcze bardziej lubię stan lekkości i pełni życia, dlatego też dopasowuję swoja praktykę do poziomu energii, jaki mam danego dnia. Duże znaczenie ma dla mnie zrozumienie tego, co robimy na macie. Dlatego wciąż się dokształcam w zakresie anatomii, fizjologii, biomechaniki. Zajęcia prowadzę od 2011 roku. W czasie zajęć zwracam uwagę na odpowiednie ustawienie ciała w asanie i praktykowanie w zgodzie ze swoim ciałem. Z tego też powodu nie wykonuję fizycznych korekt mających na celu „głębsze” wejście w pozycję – w moim odczuciu są one sprzeczne z ahinsą. Ciału należy ufać, nawet jeśli notorycznie przyjmuje niewłaściwą pozycję – zazwyczaj robi to z określonego powodu. Dlatego też pierwszym krokiem jest poznanie tego powodu i praca nad nim a nie bezrefleksyjne kopiowanie podręcznikowego ustawienia ciała w danej pozycji.

WIACKI_21

 Foto z prywatnych zbiorów Łukasza.

Więcej o Łukaszu na stronie internetowej: www.artiajoga.pl

Dziękuję za Twoją historię  i czekamy na nowe artykuły i nie tylko ;););)

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Cykl "Historia jogina"

 

Domowe spa – prezent ;)

02 sty

Pierwszy dzień nowego roku pozytywnie zakręcona joginka poświęciła nie jodze.

W mroźny dzionek troszkę spacerowałam  po moim ukochanym mieście, a wieczorem zafundowałam sobie  domowe spa dla ciała.

Dwadzieścia  minut domowej przyjemności za sprawą  mojej wieloletniej znajomej Agnieszce Bryś, która obdarowała mnie w zeszłym roku świątecznym peelingiem własnej roboty ;)

10606235_1060052760693181_2372944799254960618_n

 

Wrażenia?

Skóra gładka, odżywiona, naoliwiona.

Trudno uwierzyć, że to po prostu cukier, oliwa z oliwek, imbir, przyprawa do piernika.

Jeśli ktoś chce wiedzieć jak to się robi, Agnieszka z pewnością udzieli odpowiedzi ;)

A ja bardzo Jej dziękuję za domowe spa lepsze niż to gdzieś tam w studiach urody ;):):)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Specyfiki ;)