RSS
 

Jak to jest z nami, Joginami

04 lut

Dziś wpis taki bardzo osobisty, bowiem dziś będą moje przemyślenia i kilka ocen, z którymi się nie zgadzam.

Joga dla wielu stanowi jeszcze dziwne skojarzenia, zwłaszcza dla tej starszej części społeczeństwa. Ja osobiscie spotkałam się z brakiem zrozumienia, choć próbowałam w przejrzysty wg mnie sposób przedstawić po co to robię i co mi to daje. Zależało mi na tym, ponieważ  próbowałam przekonać swoich bliskich. Nie udało mi się. Czuję lekki smutek, ponieważ najbliżsi nie rozumieją mojej pasji, pisania, nawet bloga. Ciągle słyszę pytania w stylu: Po co to robisz, nawet nic nie zarabiasz… I to boli. Bo rzadko kto wie, że ja to po prostu kocham. Wiem, że nie mogę się zadręczać, kocham jogę i pisanie.No i mam Was. Jesteście moim napędem ;)

Dziś zrozumiałam, że choć byłoby łatwiej gdyby rodzina wspierała, to jednak z drugiej strony gdy odczuwamy brak zrozumienia, zaczynamy odczuwać jeszcze większą determinację do działania. Ja na nowo ją dziś odkryłam ;)

Kochani, a jak u Was? Czy też czujecie się nie rozumiani, czy Wasza pasja spotyka się z niechęcią otoczenia czy na przykład z brakiem zrozumienia?

A czy są wśród Was tacy, którzy również przez to, że praktykują jogę czują się troszkę odtrąceni przez bliskie grono? Ja spotkałam się z oceną takiej treści: Marta, joga cię za bardzo uspokoiła. Albo z przekonaniem, że jeśli nie piję alkoholu, nie mogę być interesująca…Hm…Macie tak samo Drodzy wyjogowani???

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Myśli jogowe

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~anjanka

    8 lutego 2016 o 22:11

    Myślę, że skoro oni sami nie robią tego co Ty, to ciężko im zrozumieć Twój zachwyt i serce do tego, co robisz. Mi się ludzie dziwią, że chodzę na zumbe, bo „to nieładnie wygląda” ten taniec. Nie ma znaczenia jak wygląda zajęcia, to zajęcia. Niech każdy robi to, co lubi i odstosunkuje się od innych. Wtedy każdy będzie szczęśliwy