RSS
 

Mariusz Maćkowiak

08 mar

Z okazji dnia kobiet, no i że dziś kolejny wtorek,  przedstawiam historię Pana Jogina ;)

Mariusz, to jogin z poczuciem humoru, jednocześnie pisze bardzo mądrze o jodze. Joga to nie rywalizacja, joga to bycie tu i teraz, na macie, ze sobą ;) Pamiętajmy o tym zawsze.

Zachęcam do czytania.

Cześć. Jestem Mariusz i mam 43 lata. Wiodę raczej spokojne życie w 19-tysięcznym mieście w Wielkopolsce. Joga przemykała przez moją percepcję już wcześniej – jestem osobą ciekawą świata i ludzi -kultur, tradycji, a nade wszystko – myślenia, życia i sensu. Nic mnie jednak nie poruszało tak intensywnie do zawarcia ” bliższej znajomości” z jogą do czasu aż – jakieś 4 lata temu – słuchałem audiobooka „Jedz, módl się, jedz” Michaela Bootha…Wtedy, tak naprawdę – zacząłem się interesować filozofią i stroną praktyczną jogi. Niestety nie szło to od razu w parze z rozpoczęciem ćwiczeń ,albo szukaniem zajęć w moim otoczeniu. Po prostu urzekło mnie ,że można się zmęczyć tylko oddychaniem lub staniem prosto. Do „40″ mało skupiałem się na swoim rozwoju – sądziłem ,że jazda na rowerze ( nie mam samochodu) ,zwykle do pracy i z powrotem ,zupełnie wystarcza mojej kondycji . Jednak po ukończeniu 40 lat – jak u wielu chyba facetów – coś zaczęło mnie refleksyjnie „nawoływać” – weź się gościu za siebie, bo szpagat to robiłeś 23 lata temu ,i chyba w życiu do tego nie wrócisz…;-)

Ok, nie wróciłem ( na razie) ,ale nadziei nie porzucam ;-)

Gdy dojrzałem do decyzji aby „coś” zacząć ,postanowiłem pójść we wrześniu 2013 na zajęcia zumby – dowiedziałem się ,że ktoś w moim mieście prowadzi coś takiego. Oczywiście ,gdy powiedziałem o tym zamiarze w pracy kolegom ,usłyszałem, że tam chodzą same kobiety i żaden z nich by się nie odważył pójść na takie zajęcia – dla facetów to jest siłownia. No chyba ,że chce się iść żeby się ponapalać na ćwiczące babki – ale widzów to chyba tam nie wpuszczają….

W pewną środę wziąłem dres i poszedłem na zumbę….Niestety, właśnie zajęcia się skończyły – powiedziała mi sympatyczna ,uśmiechnięta Pani,ale to nic ,bo ona zaraz zacznie prowadzić sesję jogi i mnie serdecznie zaprasza ! Tak poznałem Justynę Bilawę ,która do dnia dzisiejszego jest mi trenerką i dobrą koleżanką. W zajęciach jogi uczestniczę od 2 i pół roku .Bardzo rzadko opuszczam te wtorkowe ,półtoragodzinne „przygody” ze swoją duchową i fizyczną samorealizacją .Nie potrafię zmotywować się (na razie! ) do własnych ćwiczeń w domu ,ale wierzę ,że kiedyś to nastąpi.:-) Nie potrafię rozpoznawać oryginalnych nazw asan – nie mam jednak z tym problemu.

Największą satysfakcję daje mi możliwość polecania uprawiania jogi różnym znajomym ,lub nowo poznanym ludziom ,którzy zwracają uwagę na moją sylwetkę i otwarty ,życzliwy sposób bycia. Cieszy mnie również ,że nie jestem już”rodzynkiem” – jedynym mężczyzną na naszych zajęciach – powoli ,acz nie systematycznie „chłopaki” się pojawiają…;-)

Co do „jogowego” życia – myślę,że nie jest ono łatwe – szczególnie dzisiaj w świecie skomercjalizowanym i ukierunkowanym na „sukces” za wszelką cenę . Chyba nie można (poza trenerami – pasjonatami,którzy aktywnie,”zawodowo” zajmują się jogą) uwolnić się od tych zdefiniowanych  słabości : porównywania się z innymi, braku systematyczności , rezygnacji i bólu, zapominaniu o oddychaniu w praktykowaniu jogi, krótkich okresach zwątpienia…

Mam na to jednak odpowiedzi z „jasnej strony życia” – pozytywnego myślenia – poprawę koncentracji ,umiejętność „osiadania w teraźniejszości” , radość z własnych – nawet małych – postępów , praktykę w medytacji i poza wieloma innymi – okazję poznawania przez jogę ludzi otwartych i życzliwych! Bo czy można praktykować jogę i nie  mieć w sobie tych cech ? Według mnie nie można.:-)

Wiem, że o jodze mówi się dużo – raz mądrzej, raz nie…;-) Mam na to jedną odpowiedź – spotkajmy się na macie i spróbujmy poddać się „ćwiczeniu”…Nawet jeżeli joga nie jest dobra dla wszystkich – tylko doświadczenie pozwala wyrobić sobie uczciwy i prawdziwy osąd czy jest dobra dla mnie!

Namaste. :-)

 

Bardzo dziękuję, że opisałeś nam swoją historię ;) I trzymam kciuki za praktykę w domu ;)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Cykl "Historia jogina"

 

Dodaj komentarz