RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2016

Ruszajmy się ;)

30 lip

Jakiś czas temu napisałam dla Studia Joga Wita parę zdań na temat dobroczynnego wpływu aktywności fizycznej na nasze samopoczucie.

Załączam Wam fragment mojego artykułu i troszkę chcę rozwinąć ten temat.

Wakacje, okres urlopowy to dobry czas by przebywać jak najwięcej na świeżym powietrzu, to czas na rower, rolki, bieganie, jogę, tak naprawdę  na cokolwiek. Będąc parę dni nad morzem w otoczeniu znajomych dużo biegałam po plaży za synkiem znajomych, gdy sama wybrałam się do Trójmiasta przeszłam prawie 30 km podczas jednego dnia. I powiem Wam, uwolniły się endorfiny szczęścia i czułam się fantastycznie ;) Te wycieczki utwierdziły mnie w przekonaniu, że ja bez ruchu żyć nie potrafię. Zmęczenie fizyczne jak dla mnie to zmęczenie bardzo pozytywne. Mam nadzieję, że wśród Was są też tacy zapaleńcy ruchu jak ja ;)

Jako joginka i osoba, która prowadzi bloga o jodze zachęcam Was do każdej aktywności fizycznej, to dla waszego zdrowia i dobrego samopoczucia ;)

Żyjemy w czasach, w których ciągła gonitwa za zdobywaniem dóbr odgrywa znaczącą rolę. Niestety po drodze gubimy swój zdrowy rozsądek i zapominamy jak ważne jest nasze zdrowie, forma fizyczna oraz samopoczucie psychiczne. Aktywność fizyczna na każdym etapie życia powinna odgrywać ważną rolę. Odpowiednio dopasowana pod indywidualne możliwości, wiek i warunki zdrowotne może przynieść tylko i wyłącznie  pozytywne rezultaty.

Ale to, czy będziemy zdrowi i zadowoleni z życia, zależy tylko od nas samych. Musimy uzmysłowić sobie, co może nam przynieść aktywność fizyczna i po prostu działać w tym kierunku, by być jak najdłużej sprawnym.

Od wielu lat ćwiczę jogę i widzę po sobie, że wywiera na mnie pozytywne skutki, nie tylko na moje ciało, ale także działa kojąco na duszę. Gdy jestem w ruchu, czuję się spełniona i zadowolona. Gdy poddaję się relaksowi, ogarnia mnie spokój. Organizm dotleniony jest zdrowszy i pełen wigoru, a ciało wyciszone, gotowe do działania.

A jak joga może pomóc? Co może dać przyszłym mamom? Co może dać każdemu z nas?

Ćwiczenie asan przed, w trakcie ciąży i po rozwiązaniu wpływa korzystnie na mamę i na dziecko. Podczas ciąży najbardziej obciążony jest kręgosłup, a hatha joga zwraca szczególną uwagę właśnie na tą partię ciała.

Kobiety w ciąży najczęściej uskarżają się na bóle w dolnych plecach. Wiele ćwiczeń w jodze, odpowiednio zmodyfikowanych, działa kojąco na obciążony ciężarem płodu kręgosłup.  Oczywiście asany nie pomagają tylko na dolegliwości kobiet spodziewających się dziecka. Ćwiczenia jogi kręgosłupa poprawia samopoczucie każdemu zmęczonemu kręgosłupowi i warto poświęcić jej chociażby 15 minut dziennie.

Praktyka asan wpływa korzystnie na system trawienny, wydalniczy, nerwowy i hormonalny, poprawia krążenie oraz metabolizm. Pozycje odwrócone i wygięcia do tyłu stymulują pracę nerek, wątroby i jajników. Ćwicząc jogę, przyszła mama może uniknąć nadwagi, rozstępów poporodowych i bólów krzyża. Ćwiczenia w trakcie ciąży ułatwiają poród, a przy tym dodaję energii. Okres ciąży, dzięki naturalnemu zwróceniu uwagi do wewnątrz, to również dobry moment na medytację.

Takie same dobroczynne skutki ćwiczenia jogi może odczuć nie tylko przyszła mama. Każdy z nas boryka się z bólami i natłokiem myśli. Odpowiednie ćwiczenia i relaks mogą pomóc każdemu.

Jako aktywna joginka polecam wszystkim jogę, ale każda forma aktywności fizycznej, rozsądnie dopasowana do naszych potrzeb, poprawi zdrowie i wpłynie na dobre samopoczucie

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Myśli jogowe, Zdrowo żyć

 

Muzyczna podróż ;)

18 lip

Nieraz prosiliście mnie bym stworzyła listę top 10 najlepszych utworów do praktyki ;)

Choć nie będzie to lista top 10 ale zamieszczam wszystkie swoje ulubione utworki, które towarzyszą podczas moich ćwiczeń. Ci, którzy znają i są w grupie Jogini i miłośnicy jogi będą te utworki kojarzyć ;)

No to zapraszam na muzyczną podróż w nieznane ;)

1. Tina Turner w nieco innej odsłonie

 

2. Całkowity relaks

 

3. Ukojenie

 

4. Przy tym praktykowałam cały okres jesienno-zimowy

 

5. ATMASFERA – mam osobisty sentyment. Uczestniczyłam w ich koncertach w Studio YAM w Poznaniu.Niezapomniane przeżycie ;) Połączenie dawnego ze współczesnym ;)

 

 

6. Moje nowe odkrycie ;)

 

7. I coś zupełnie innego ;)

 

8. Na końcu polecam koncert gongi i misy tybetańskie  dla wytrwałych ;)

 

Jeśli Wy macie jakieś ulubione utworki do jogi i relaksu, piszcie i polecajcie ;)

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Ciekawostki jogowe

 

Rocznicowo, w rok po wyeliminowaniu mięsa z menu ;)

07 lip

Miałam rocznicę, minął rok odkąd przestałam jeść mięso. Jak, kiedy dlaczego?

Rok temu było tak:

„Regularną Joginką jestem od ładnych kilku lat.

Natomiast osobą, która świadomie podjęła decyzję o odstawieniu mięsa, dopiero od niecałego miesiąca.

30 czerwca 2015 r. po prostu wyeliminowałam mięso ze swojego jadłospisu.

Czy jestem prawdziwą wegetarianką?
Hm. By to stwierdzić, musiałam przeczytać parę informacji na ten temat;) Oczywiście jest to bardzo obszerny temat, dlatego nie jestem w stanie wiedzieć wszystkiego tak od razu.

Krótki rys historyczny.

Wegetarianizm wywodzi się z Indii i od początku stanowił integralną część religijno-filozoficznego sytemu wierzeń. Wegetarianizm polega na świadomym i celowym wyeliminowaniu z diety mięsa (również ryb i owoców morza).

Istnieje  wiele odmian wegetarianizmu, o czym dowiedziałam się teraz:

1. Laktoowowegetarianizm – polega na rezygnacji z potraw mięsnych ale dopuszcza do jadłospisu nabiał, jajka i miód,

2. Laktowegetarianizm – polega na wyłączeniu z diety jajek ale dopuszcza spożywanie mleka i jego przetworów,

3. Owowegetarianizm – to dieta, która dopuszcza z produktów zwierzęcych jedynie spożywanie jajek,

4. Weganizm – polega na rezygnacji ze spożywania produktów pochodzących od zwierząt. Poza mięsem nie spożywa się również mleka, serów i jaj. Niektórzy weganie nie spożywają również miodu twierdząc, że on również jest pochodzenia zwierzęcego.

5. Witarianizm – polega na spożywaniu jedynie świeżych produktów. Odrzuca się potrawy gotowane, kawę czy herbatę.

6.Frutarianizm – najbardziej zaostrzona odmiana wegetarianizmu. Nie spożywa się ani mięsa, ani owoców ani warzyw, które uśmiercają rośliny.

Kim ja jestem?

Po prostu odrzuciłam ze swojej diety mięso, a więc Laktoowowegetarianizm.

Czy to zdrowe?

Naukowcy zajmujący się żywieniem są zdania, że dobrze zrównoważona i przemyślana dieta wegetariańska jest dietą zdrową i może być stosowana przez ludzi. Badania wykazują, że wegetarianie, którzy nie spożywają mięsa nie mają problemów z otyłością, cechuje ich niższy poziom cholesterolu we krwi, niższe ciśnienie, występuje mniej zawałów serca, problemów z miażdżycą, z jelitami .

Osobiście uważam, że nie powinno się przesadzać z dietą, gdyż organizmowi, zwłaszcza gdy rezygnuje się z mięsa trzeba dostarczyć większej ilości niezbędnych składników w postaci odpowiednich witamin do prawidłowego funkcjonowania, więc rezygnowanie z owoców i warzyw jest dość ryzykowne.

Niedobory żelaza doprowadzają do anemii, osteoporozy i sieją spustoszenie w organizmie.

Dlatego ku przestrodze, wybierając jakąkolwiek ścieżkę wegetarianizmu uważajmy, obserwujmy swoje ciało i pamiętajmy, że organizm musi mieć paliwo do prawidłowego funkcjonowania”.

Minął rok i….

Minął rok bez mięsa.  Jak jest? Przyznam się, iż na początku poszło gładko. Nigdy nie spożywałam dużej ilości mięsa.Więc odstawienie go z menu do trudnych zadań nie należało. Gdy gotowałam obiady dla członków rodziny,mięsne oczywiście,mieć pojawił problem. Nie, nie z chęcią podjadania. Zaczął mnie drażnić zapach smażonego mięsa. Nie mogłam go znieść, nie próbowałam swoich potraw, brało mnie obrzydzenie na widok surowego, gotowanego czy smażonego mięsa. Po około dwóch miesiącach organizm zaczął się jednak domagać ryb, zaczęłam przygotowywać sałatki z tuńczykiem, łososiem, zaczęłam jeść ogólnie ryby. Czyli nie do końca wpisuję się w kanon…Wegetarianizmu.

Jak zdrowie?

Regularnie się badam, nie mam anemii, jem dużo owoców i warzyw. Nadal piję czystek. Jednak zauważyłam, że spadła u mnie waga. Różnica to około dwa kilogramy i utrzymuje się cały czas.Lekarz na początku nie był zadowolony, ale nie mam niedoborów żelaza, potasu czy magnezu.

Czy coś jeszcze? Lepiej się czuję, żołądek nie doskwiera, mam mniejszą ochotę na cukier, kawy bardzo często nie słodzę. Zaczęłam stosować mleko sojowe, jem ciemne pieczywo. Wymyślam różne potrawy, zwłaszcza gdy mam teraz własne M ;)

Ale…Zdarzyło się, że na rodzinnym obiedzie nie mogłam wydłubać mięsa z sosu, czy innych potraw. Przyznaję się, nie chciałam robić scen przy domowym stole, rodzina bardzo powoli zaczyna akceptować te moje nowe nawyki żywieniowe.Na mieście też ciężko się stołować, choć gdy mogę wybieram sałatki lub dania rybne. To fast foodów nigdy nie byłam przekonana i zauważyłam, że nie jem nic smażonego. Ryby w zasadzie duszę, a nie smażę. Parę miesięcy temu zjadłam spaghetti, w którym było mięso. Całą noc się męczyłam. I wiem, że ta bajka już nie dla mnie.

Czy tylko to?

Wiadomo mięso to zwierzę, zwierzę to istota żywa. Wielu nie jada mięsa ze względu na ten fakt. Ja, tak jak pisałam zrezygnowałam z mięsa po tym co zobaczyłam na talerzu ale z czasem zaczęłam też i o tym myśleć. Widok zabijanych zwierząt, haki z mięsem gdzieś tam w chłodniach….Jest wiele czynników, i do wielu dorosłam z czasem.

A kto z Was nie je mięsa?

Jakie macie odczucia po odstawieniu mięsa z menu?

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Myśli jogowe, Zdrowo żyć

 

Moja pasja, mój dom, moja świątynia

04 lip

„Twoje ciało jest cenną rzeczą.

Wiedzie cię ku przebudzeniu.

Traktuj je troskliwie”.

          – Budda –

 

 

Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu, były sprawy ważniejsze. Trzeba było nabyć i urządzić mieszkanko. Ktoś mi powiedział, słuchaj jogina to tak jak z samochodem, skarbonka bez dna i ciągłe skakanie wokół tematu. No cóż, tak jest :) Potwierdzam. Ostatnie dwa tygodnie latałam ze szmatą, szczotą i cifem ;)

Dlatego dziś poświęcam czas na pisanie. Choć joga była, no bo ja bez niej nie funkcjonuję normalnie ale na pisanie niestety zabrakło doby. Powoli wracam i mam nowe pomysły na bloga i na Naszą Grupę  ;) :)

Moja pasja ;)

Człowiek nie może obejść się bez powietrza by żyć. Bez jedzenia i picia da się podobno  przeżyć przez jakiś czas, bez powietrza jest to po prostu niemożliwe. Ja przyznam się, choć do czego nie ma, że potrafię zapomnieć o regularnym jedzeniu i jakoś przeżyję dzień  ale gdy mam napięty tydzień i nawet nie mogę poświęcić na jogę jednego wieczoru, usycham. Zdarza się to bardzo rzadko, bo zawsze staram się tak sobie zorganizować czas, by przynajmniej dwa razy na zajęcia pójść i dodatkowo poćwiczyć w domu, ale gdy wypadnie mi w grafiku taki tydzień bez jogi, nawet tej domowej…Czuję się fatalnie. Moja pasja mnie nakręca, daje powera a jednocześnie wycisza ciało i umysł. Gdy ćwiczę, czuję każdy swój mięsień, ciało tak miło jest napięte i gdyby mogło, podziękowałoby za parę godzin relaksu w tygodniu po godzinnych maratonach przy komputerze w jednej pozycji, w której męczą się oczy, kręgosłup, całe ciało.

Momentami zastanawiam się, czy to nie uzależnienie. Tak jak z kawą. W zasadzie człowiek mógłby się bez niej obejść, ale ja muszę rano ją zaparzyć, choćbym miała wypić parę łyków. Choć od prawie roku pijam Inkę i bardzo słabą. Kawa parzona musiała zostać z menu wyrzucona. Bez jogi też nie wyobrażam sobie życia. Ale z drugiej strony to są moje jedyne uzależnienia ;). Czasami żałuję, że muszę poświęcić się pracy zawodowej, która nie przynosi mi satysfakcji, jedynie daje pieniądze na przeżycie. Czuję, że tracę cenny czas i inne ważne rzeczy muszę robić wieczorami.  Ale cieszę się z jednej strony, że do pracy muszę dojeżdżać, bo w ten sposób zyskuję w ciągu dnia czas, by pisać i czytać,  czy to w pociągu, czy w autobusie ;) I na jogę też mam czas ;)

Tak bardzo chciałabym pracować w zawodzie, który przynosi mi zadowolenie. Pisanie i joga, im mogłabym poświęcić swój czas.

Podobno nic w życiu na stałe się nie zadomawia, ja wierzę że stały jest fundament, na którym buduje się rodzinę, a u mnie  stałą rzeczą jest joga póki co ;) Nawet gdy będę staruszką, zamierzam praktykować jogę, bo wiem że jest już nieodłącznym elementem mojego życia, tak jak tatuaż, który zostanie ze mną do śmierci i który będzie przypominał mi o mojej pasji ;) Symbol Om :)

Moja pasja to joga i pisanie ale również spotkania z innymi miłośnikami jogi.

Teraz mam swoje cztery ściany i jest miejsce magiczne, jest mata, są świeczki i kadzidełka ;) Jest i moja świątynia ;)

Świątynia na kartonach

13516705_1172014196163703_5670993516042825748_n (1)

Świątynia bez kartonów :)

13590364_1179065682125221_518257406282435784_n

Zanim sprawy mieszkaniowe pochłonęły mnie do reszty, zorganizowałam pierwsze spotkanie poznańskich członków Grupy Jogini i miłośnicy jogi.Był początek czerwca, piękne niedzielne popołudnie i Park Sołacki.

Była Michalina, Asia, Justyna i Wojtek ;)

Było miło i jogowo. Choć zajęcia miała poprowadzić znajoma instruktorka, to ja stanęłam po tej drugiej stronie. I cóż. Denerwowałam się jak nie wiem co. Przygotowałam lekcję, spis pozycji obliczałam czas i rano w niedzielę obudzona już o  6 rano zastanawiałam się czy dam radę.Udało się, jakoś poszło, uczniowie słuchali hehehe i byli bardzo wyrozumiali ;)

13275172_579368058907683_951772250_o

13396608_579368138907675_1534940059_o

13396562_579367695574386_1875050964_o

Fotografie – Park Sołacki: Tomasz Hejna ;)

A dla Was co stanowi pasję? Czy jest coś, bez czego nie potraficie funkcjonować?

 

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Myśli jogowe