RSS
 

Pozytywnie zakręcona joginka poczuła, że traci grunt pod nogami…

28 lis

Choroba to nic dobrego. Gdy do tego dołożymy szpital… Trudny czas…

I mnie coś takiego spotkało. I nie będę pisać jak było ciężko, trzeba było sobie jakoś radzić i pomimo różnych myśli, tego co się widziało, słyszało, czymś żyć.

Wiecie, że piszę o jodze, sama praktykuję a niedawno zapisałam się na kurs  instruktora… I tym żyłam w szpitalnych murach, żyłam nadzieją że gdy wrócę, będę rozwijać dalej swoją pasję. Ale łatwo nie było… Przed tym okresem, ćwiczyłam jogę w domu i to tylko jeszcze z dużą uwagą na brzuch, nie mogłam się skręcać, wszystko sprawiało ból, nieraz płakałam  z niemocy, że ja taka wysportowana a nie mogę zrobić zwykłego skłonu… W tym czasie poznałam wiele fantastycznych joginek z mojej okolicy ;) Wiele przychodzi do mnie i razem ćwiczymy. Uczę i uczę się ;)

Wczoraj mogłam zrobić dłuższą praktykę, nie było łatwo…Ale po raz pierwszy od 1,5 miesiąca poczułam radość, zero bólu, zero zahamować w ciele. Choć nadal ostrożnie, pierwszy raz poczułam że wracam do siebie, wracam do żywych…

Szpital uczy pokory, czas przed i po to również okres na refleksje. Było naprawdę ciężko, ale wiedziałam że joga mi pomoże. Nieważne, że byłam mniej aktywna na macie, sama świadomość że znowu powrócę, joga uczy cierpliwości, nieraz uczy zaczynać od nowa a gdy wczoraj mogłam się skręcić, wygiąć….Czułam się tak, jak na początku. Przypomniałam sobie, dlaczego pokochałam jogę…Bo ona uczy cierpliwości, w niej nie ma rywalizacji, osiągnięć kto co…

Piszę o tym, by Wam pokazać że każdy ma zwątpienia, każdy ma takie dni w których coś co robił tyle lat…Sprawia taki ból… Ale grunt to nie poddać się, nie stracić nadziei, przynajmniej nie w to, co sprawiało przed ciężkimi sytuacjami, taką radość ;)

Życie poddaje nas próbom. Mnie w tym roku wyjątkowo nie oszczędzało, ale…

Beata Pawlikowska pisze:

„Zobacz, jak łagodnie i mądrze życie cię prowadzi wysyła cię do miejsc, z których możesz łatwiej spojrzeć z perspektywy na życie. Korzystaj z tego co masz. Nie myśl zbyt wiele. Rozglądaj się, smakuj, ciesz się życie samo przyniesie ci rozwiązanie”.

Mnie czas spędzony w szpitalu utwierdził w przekonaniu, że joga będzie zawsze dla mnie ważna. Ale zrozumiałam też wiele innych spraw, teraz tylko trwać w tych postanowieniach i zmianach na lepsze….

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Ciekawostki jogowe

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~markus

    30 listopada 2016 o 15:13

    Choroba,szpital,walka o siebie trudno to pogodzić!!!
    Wiem o tym,bywałem w takich sytuacjach.Był strach,emocje,przemyślenia i wielkie plany.Nigdy nie poradziłem sobie z tym.Może brak wsparcia?wsparcia o które nigdy nie walczyłem.
    TY masz swoją pasję,wsparcie i plany te realne i te zwariowane bo takie też są ważne.W tym wszystkim masz bardzo ważną cechę jesteś KONSEKWENTNA.
    Może to nie jest pocieszenie ale na tyle co Ciebie poznałem wiem że dasz sobie radę i zaświeci słoneczko.
    DUŻO ZDRÓWKA,ZDRÓWKA,ZDRÓWKA.
    W TYM DLA CIEBIE WYJĄTKOWYM ANDRZEJKOWYM DNIU WSZYSTKIEGO NAJ,NAJ ,NAJ.(:

     
    • Marta

      4 grudnia 2016 o 09:38

      Dziękuję za życzenia. Kolejny rok przybył, po prostu…
      Pasja ratowała mnie nie raz, zwłaszcza w tych bardzo trudnych chwilach. Rozwija się i rozwijać się będzie dalej, tu przydaje się konsekwencja, którą masz rację, posiadam. Plany głównie realne są, te spontaniczne…Brak na nie sił.

       
      • ~markus

        5 grudnia 2016 o 15:22

        Kolejny nie tak sobie po prostu…W swojej pasji trzeba uważać z konsekwencjami.Plany czasami te zwariowane są ważniejsze od tych realnych.{:.