RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Myśli jogowe’

Każdemu z nas dane jest jedno życie

29 sty

Dziś przytoczę wpis z mojego osobistego bloga Pozytywnie Zaczytana.

Wpis jest o postanowieniu, nawet nie noworocznym. W dzisiejszych czasach życie jest strasznie szybkie, ludzie nie mają czasu na to, by przeżywać chwile ciesząc się  dniem. Nawet związki stały się takie szybkie, każdy gdzieś coś… A mamy tylko jedno życie, I sama wiem, że łatwo się tylko pisze a w realu jest ciężej. Sama pracuję bardzo dużo, mam sporo zajęć i dlatego ten wpis o postanowieniu.

I nastał kolejny rok :)

Przyznam się szczerze, że długo na niego czekałam. Oj długo…Poprzedni był dość specyficzny, a przede wszystkim bardzo trudny. Było rozstanie po wielu latach, było kupno mieszkania, zmiana miejsca zamieszkania, nowe otoczenie, zajęcia jogi rozkręcone już na maksa, artykuły, współprace i….strata.

Strata dziecka towarzyszy kobiecie  do końca życia. Można próbować żyć, pracować, pomagać innym ludziom. Ale to zawsze zostanie w sercu, ból i pytanie dlaczego a może to ja coś źle zrobiłam? A może za mało dbałam o siebie? A może…

Takie zamartwianie się nic jednak nie da.

Jak żyć? W szpitalu zobaczyłam ludzkie tragedie. W szpitalu widziałam jak traktuje się kobiety. Ogólnie szpital uczy pokory. Choć doceniałam pewne rzeczy jeszcze przed, tuż po spojrzałam na pewne sprawy z innej perspektywy. Jest wiele tragedii, wielu ludzi jest w dramatycznej sytuacji, nasłuchałam się i wiele widziałam…A piszę o tym, bo mamy początek roku. Zawsze robiłam postanowienia, wyznaczałam sobie cele na nowy rok. Tym razem tego nie zrobię. Chociaż jest jedno…

Jedno małe postanowienie: doceniać każdy dzień, każdą chwilę i zajmować się rzeczami, które sprawiają nam radość. Dla mnie tą radością jest w głównej mierze  joga ;)  Zrozumiałam jak ważna jest rodzina, relacje z rodzicami, rodzeństwem. Za bardzo myślałam o sobie, goniłam za osiągnięciem pewnego marzenia, a przecież rodzina to nie tylko dziecko. Los zdecyduje co ma być. Cieszę się, że mam Rodzinę i wsparcie, wielu tego nie ma. Doceniam troskę najbliższych otoczenia i dlatego nie robię innych postanowień.Niech ten rok obfituje w pozytywne myślenie i energię ;)

Jogini i Joginki.

Życie mamy jedno i nawet jeśli jest ono trudniejsze, bardziej wymagające znajdźmy choć jeden dzień dla siebie, dla bliskich nie dajmy się całkowicie zwariować. Pieniądze są ważne, bo musimy żyć, jeść, mieszkać gdzieś ale bez zdrowia nie zrobimy nic, a zdrowie to zwolnienie, choć czasami…Postarajmy się. Ja również musiałam do tego dojść, niestety kosztem własnego zdrowia i jest lepiej. Polecam ;)

dalajlama2

Źródło: http://zszywka.pl/p/dalajlamaparadoks-naszych-czasow-3167491.html

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Idą święta…

24 gru

Joginki i Jogini ;)

Święta Bożego Narodzenia to czas, w którym powinno się zwolnić i cieszyć ciepłem domowego ogniska. To nie czas na żal, smutek. Tym, którzy spędzą je w kręgu najbliższych niech docenią ten dar, tym którzy są samotni z wyboru bądź nie życzę, by były to ostatnie samotne święta, by za rok mogli zasiąść do stołu z Rodziną.

Przez życie można iść samemu, nie jest to łatwe, człowiek to z reguły silna istota. Jednak w święta nikt nie powinien być sam, samotność nie powinna być wpisana w świąteczny czas.

Drodzy Czytelnicy, Znajomi, życzę Wam by nikt z Was nie zasiadł do stołu wigilijnego w samotności.

Życzę Wam zdrowia, ponieważ bez niego nie da się dobrze żyć, Życzę Wam uśmiechu by choć na te parę dni zapomnieć o pracy, trudach, skomplikowanych relacjach.

I życzę Wam białego puchu, by znowu poczuć się jak dzieci ;)

Trzymajcie się cieplutko i nie zapomnijcie o co naprawdę chodzi w ten świąteczny czas ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Pierwsze podsumowanie

05 gru

Moje tu i teraz…

Mój świat…

Ostatnie dwa miesiące dużo mi dały, wiele zrozumiałam.

Pobyt w domu, szpital czy wywiad którego udzieliłam…

Mój świat to póki co joga…

Ona mi daje siłę, nakręca mnie i pozwala funkcjonować na tyle, by dać sobie szansę…Nie teraz…Ale odbudować nadszarpnięte relacje, dać sobie więcej czasu i póki co nie wycofywać się, ale cierpliwie czekać…I na nowo zacząć się śmiać ;) Małymi krokami, ale do przodu…

14925764_1287872064577915_3012895077472979993_n

 

 

15027822_1294719037226551_1482914847918791184_n

 

 

15193436_1310069389024849_1580630919740668834_n

 

Z nowym rokiem będzie więcej praktycznych porad, więcej ćwiczeń, nowe cykle, wywiady…Chcę stworzyć ciepłe, jogowe środowisku na swoim blogu. I skupić się na regularnych wpisach, byście mogli lepiej mnie poznać ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Spokój i relaks przy Tinie

07 lis

Tina Turner, kto by pomyślał.

Przy niej relaks i joga? U mnie bardzo często, gdy jestem sama w domowych pieleszach, gdy potrzebuję wyciszenia i chwili relaksu, gdy rozkładam matę i gdy zapalam świece i kadzidełka, jest i Ona ;)

Źrodło: www.youtube.com

Ten utwór króluje najkrócej u mnie, odkryłam przypadkiem. Teraz nie wyobrażam sobie jogi bez niego.

 

Następny utwór jest długi, ponad 2 godziny i powiem Wam, że kiedyś spędziłam przy nim na macie ten czas nawet nie zwracając uwagi, że tak szybko te 2 godziny upłynęły… Potrzebowałam widocznie natchnienia a muzyka odgrywa dla mnie bardzo dużą rolę podczas ćwiczeń i medytacji. Jest motorkiem napędzającym do działania .

Źrodło: www.youtube.com

Z kolei Sarvesham Svastir Bhavatu to pierwszy utwór Tiny, który zachwycił mnie i porwał Naszą Grupę. Jest rewelacyjny i mogę go słuchać na okrągło ;)

Źrodło: www.youtube.com

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Bo ona jest moim motorem napędzającym do działania ;)

28 paź

Od jakiegoś czasu jednocześnie uczę się i uczę ;)

Dziś popełniłam też pewien mały krok, zapisałam się na kurs jogi więc naprawdę, nie ma już odwrotu.Tyle lat i w końcu, odważyłam się, wysłałam zgłoszenie…

Jestem na takim etapie, dość trudnym dla mnie bo bardzo osobistym, dlatego to właśnie joga po raz nie wiem już który, pomaga mi wyjść na prostą. Wielu z Was pytało się czym dla mnie jest joga i zawsze odpowiadałam to coś więcej, ona nie raz pomogła mi znaleźć przysłowiowe światełko w tunelu, jak teraz. Od wczoraj powróciłam na matę, dużo czasu poświęcam na czytanie, robię wiele notatek, przygotowuję lekcje.Mój czas w domu jakoś upływa, nadałam sobie sens i chcę dążyć do jego realizacji. Już dłużej nie będę czekać, wiem że joga to nie tylko moja pasja, to coś więcej i chcę jej poświęcić więcej czasu.Prowadzę małe lekcje od jakiegoś czasu więc wiem, że potrafię, że chcę to robić, bo lubię się uczyć i uczyć innych. Mam nadzieję, że sobie poradzę ;)

DSC01399

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

IMG_2628

cropped-14606331_1258377417527380_1874487523656720286_n.jpg

received_600170713489401

13396608_579368138907675_1534940059_o

13275172_579368058907683_951772250_o

SONY DSC

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

II spotkanie Grupy Jogini i Miłośnicy jogi

12 wrz

W minioną sobotę, letnią i piękną sobotę września odbyło się drugie spotkanie Naszej Grupy Jogini i miłośnicy jogi. Poprzednie spotkanie w plenerze z jogą miało miejsce  na początku czerwca. Choć frekwencja nie była duża, piękna pogoda sprzyja wyjazdom, niektórzy rozchorowali się, byłam zadowolona,  że nasze spotkanie odbyło się ;) Ważne, że za każdym razem jest możliwość poznania nowych i bardzo interesujących joginek (tym razem zawitały same Panie ). O to chodziło, wyjść ze świata wirtualnego i poznać się. Pobyć ze sobą, porozmawiać, wspólnie poćwiczyć. Ot, cała idea spotkań ;)

Kto był tym razem? Renata – prowadząca, Agata z mężem i córeczką, Karolina która tym razem  była obserwującą i ja ;)

Renata uczy jogi w Studio Joga Wita w Poznaniu. Poznałyśmy się w sobotę i naprawdę jestem pod wrażeniem tej osoby. Nasza sesja była długa, a Renata wskazała parę cennych wskazówek do niektórych asan oraz wykazała się dużym spokojem, wiedzą  i uśmiechem ;)

Czy będą jeszcze spotkania w tym roku?

Oczywiście, pogoda nadal jest piękna i sprzyja plenerowej jodze ;)

Poniżej foto relacja, za którą dziękuję Tomkowi i Agatce ;)

received_600169920156147

 

received_600170016822804

 

received_600170593489413

 

received_600170713489401

 

 

A poniżej link do relacji z naszego pierwszego spotkania ;)

www.pozytywniezakreconajoginka.blog.pl/2016/07/04/moja-pasja-moj-dom-moja-swiatynia/

 

Do następnego spotkania ;)

A może macie jakieś wskazówki bądź pomysły co do plenerowych spotkań?

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Ruszajmy się ;)

30 lip

Jakiś czas temu napisałam dla Studia Joga Wita parę zdań na temat dobroczynnego wpływu aktywności fizycznej na nasze samopoczucie.

Załączam Wam fragment mojego artykułu i troszkę chcę rozwinąć ten temat.

Wakacje, okres urlopowy to dobry czas by przebywać jak najwięcej na świeżym powietrzu, to czas na rower, rolki, bieganie, jogę, tak naprawdę  na cokolwiek. Będąc parę dni nad morzem w otoczeniu znajomych dużo biegałam po plaży za synkiem znajomych, gdy sama wybrałam się do Trójmiasta przeszłam prawie 30 km podczas jednego dnia. I powiem Wam, uwolniły się endorfiny szczęścia i czułam się fantastycznie ;) Te wycieczki utwierdziły mnie w przekonaniu, że ja bez ruchu żyć nie potrafię. Zmęczenie fizyczne jak dla mnie to zmęczenie bardzo pozytywne. Mam nadzieję, że wśród Was są też tacy zapaleńcy ruchu jak ja ;)

Jako joginka i osoba, która prowadzi bloga o jodze zachęcam Was do każdej aktywności fizycznej, to dla waszego zdrowia i dobrego samopoczucia ;)

Żyjemy w czasach, w których ciągła gonitwa za zdobywaniem dóbr odgrywa znaczącą rolę. Niestety po drodze gubimy swój zdrowy rozsądek i zapominamy jak ważne jest nasze zdrowie, forma fizyczna oraz samopoczucie psychiczne. Aktywność fizyczna na każdym etapie życia powinna odgrywać ważną rolę. Odpowiednio dopasowana pod indywidualne możliwości, wiek i warunki zdrowotne może przynieść tylko i wyłącznie  pozytywne rezultaty.

Ale to, czy będziemy zdrowi i zadowoleni z życia, zależy tylko od nas samych. Musimy uzmysłowić sobie, co może nam przynieść aktywność fizyczna i po prostu działać w tym kierunku, by być jak najdłużej sprawnym.

Od wielu lat ćwiczę jogę i widzę po sobie, że wywiera na mnie pozytywne skutki, nie tylko na moje ciało, ale także działa kojąco na duszę. Gdy jestem w ruchu, czuję się spełniona i zadowolona. Gdy poddaję się relaksowi, ogarnia mnie spokój. Organizm dotleniony jest zdrowszy i pełen wigoru, a ciało wyciszone, gotowe do działania.

A jak joga może pomóc? Co może dać przyszłym mamom? Co może dać każdemu z nas?

Ćwiczenie asan przed, w trakcie ciąży i po rozwiązaniu wpływa korzystnie na mamę i na dziecko. Podczas ciąży najbardziej obciążony jest kręgosłup, a hatha joga zwraca szczególną uwagę właśnie na tą partię ciała.

Kobiety w ciąży najczęściej uskarżają się na bóle w dolnych plecach. Wiele ćwiczeń w jodze, odpowiednio zmodyfikowanych, działa kojąco na obciążony ciężarem płodu kręgosłup.  Oczywiście asany nie pomagają tylko na dolegliwości kobiet spodziewających się dziecka. Ćwiczenia jogi kręgosłupa poprawia samopoczucie każdemu zmęczonemu kręgosłupowi i warto poświęcić jej chociażby 15 minut dziennie.

Praktyka asan wpływa korzystnie na system trawienny, wydalniczy, nerwowy i hormonalny, poprawia krążenie oraz metabolizm. Pozycje odwrócone i wygięcia do tyłu stymulują pracę nerek, wątroby i jajników. Ćwicząc jogę, przyszła mama może uniknąć nadwagi, rozstępów poporodowych i bólów krzyża. Ćwiczenia w trakcie ciąży ułatwiają poród, a przy tym dodaję energii. Okres ciąży, dzięki naturalnemu zwróceniu uwagi do wewnątrz, to również dobry moment na medytację.

Takie same dobroczynne skutki ćwiczenia jogi może odczuć nie tylko przyszła mama. Każdy z nas boryka się z bólami i natłokiem myśli. Odpowiednie ćwiczenia i relaks mogą pomóc każdemu.

Jako aktywna joginka polecam wszystkim jogę, ale każda forma aktywności fizycznej, rozsądnie dopasowana do naszych potrzeb, poprawi zdrowie i wpłynie na dobre samopoczucie

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Myśli jogowe, Zdrowo żyć

 

Rocznicowo, w rok po wyeliminowaniu mięsa z menu ;)

07 lip

Miałam rocznicę, minął rok odkąd przestałam jeść mięso. Jak, kiedy dlaczego?

Rok temu było tak:

„Regularną Joginką jestem od ładnych kilku lat.

Natomiast osobą, która świadomie podjęła decyzję o odstawieniu mięsa, dopiero od niecałego miesiąca.

30 czerwca 2015 r. po prostu wyeliminowałam mięso ze swojego jadłospisu.

Czy jestem prawdziwą wegetarianką?
Hm. By to stwierdzić, musiałam przeczytać parę informacji na ten temat;) Oczywiście jest to bardzo obszerny temat, dlatego nie jestem w stanie wiedzieć wszystkiego tak od razu.

Krótki rys historyczny.

Wegetarianizm wywodzi się z Indii i od początku stanowił integralną część religijno-filozoficznego sytemu wierzeń. Wegetarianizm polega na świadomym i celowym wyeliminowaniu z diety mięsa (również ryb i owoców morza).

Istnieje  wiele odmian wegetarianizmu, o czym dowiedziałam się teraz:

1. Laktoowowegetarianizm – polega na rezygnacji z potraw mięsnych ale dopuszcza do jadłospisu nabiał, jajka i miód,

2. Laktowegetarianizm – polega na wyłączeniu z diety jajek ale dopuszcza spożywanie mleka i jego przetworów,

3. Owowegetarianizm – to dieta, która dopuszcza z produktów zwierzęcych jedynie spożywanie jajek,

4. Weganizm – polega na rezygnacji ze spożywania produktów pochodzących od zwierząt. Poza mięsem nie spożywa się również mleka, serów i jaj. Niektórzy weganie nie spożywają również miodu twierdząc, że on również jest pochodzenia zwierzęcego.

5. Witarianizm – polega na spożywaniu jedynie świeżych produktów. Odrzuca się potrawy gotowane, kawę czy herbatę.

6.Frutarianizm – najbardziej zaostrzona odmiana wegetarianizmu. Nie spożywa się ani mięsa, ani owoców ani warzyw, które uśmiercają rośliny.

Kim ja jestem?

Po prostu odrzuciłam ze swojej diety mięso, a więc Laktoowowegetarianizm.

Czy to zdrowe?

Naukowcy zajmujący się żywieniem są zdania, że dobrze zrównoważona i przemyślana dieta wegetariańska jest dietą zdrową i może być stosowana przez ludzi. Badania wykazują, że wegetarianie, którzy nie spożywają mięsa nie mają problemów z otyłością, cechuje ich niższy poziom cholesterolu we krwi, niższe ciśnienie, występuje mniej zawałów serca, problemów z miażdżycą, z jelitami .

Osobiście uważam, że nie powinno się przesadzać z dietą, gdyż organizmowi, zwłaszcza gdy rezygnuje się z mięsa trzeba dostarczyć większej ilości niezbędnych składników w postaci odpowiednich witamin do prawidłowego funkcjonowania, więc rezygnowanie z owoców i warzyw jest dość ryzykowne.

Niedobory żelaza doprowadzają do anemii, osteoporozy i sieją spustoszenie w organizmie.

Dlatego ku przestrodze, wybierając jakąkolwiek ścieżkę wegetarianizmu uważajmy, obserwujmy swoje ciało i pamiętajmy, że organizm musi mieć paliwo do prawidłowego funkcjonowania”.

Minął rok i….

Minął rok bez mięsa.  Jak jest? Przyznam się, iż na początku poszło gładko. Nigdy nie spożywałam dużej ilości mięsa.Więc odstawienie go z menu do trudnych zadań nie należało. Gdy gotowałam obiady dla członków rodziny,mięsne oczywiście,mieć pojawił problem. Nie, nie z chęcią podjadania. Zaczął mnie drażnić zapach smażonego mięsa. Nie mogłam go znieść, nie próbowałam swoich potraw, brało mnie obrzydzenie na widok surowego, gotowanego czy smażonego mięsa. Po około dwóch miesiącach organizm zaczął się jednak domagać ryb, zaczęłam przygotowywać sałatki z tuńczykiem, łososiem, zaczęłam jeść ogólnie ryby. Czyli nie do końca wpisuję się w kanon…Wegetarianizmu.

Jak zdrowie?

Regularnie się badam, nie mam anemii, jem dużo owoców i warzyw. Nadal piję czystek. Jednak zauważyłam, że spadła u mnie waga. Różnica to około dwa kilogramy i utrzymuje się cały czas.Lekarz na początku nie był zadowolony, ale nie mam niedoborów żelaza, potasu czy magnezu.

Czy coś jeszcze? Lepiej się czuję, żołądek nie doskwiera, mam mniejszą ochotę na cukier, kawy bardzo często nie słodzę. Zaczęłam stosować mleko sojowe, jem ciemne pieczywo. Wymyślam różne potrawy, zwłaszcza gdy mam teraz własne M ;)

Ale…Zdarzyło się, że na rodzinnym obiedzie nie mogłam wydłubać mięsa z sosu, czy innych potraw. Przyznaję się, nie chciałam robić scen przy domowym stole, rodzina bardzo powoli zaczyna akceptować te moje nowe nawyki żywieniowe.Na mieście też ciężko się stołować, choć gdy mogę wybieram sałatki lub dania rybne. To fast foodów nigdy nie byłam przekonana i zauważyłam, że nie jem nic smażonego. Ryby w zasadzie duszę, a nie smażę. Parę miesięcy temu zjadłam spaghetti, w którym było mięso. Całą noc się męczyłam. I wiem, że ta bajka już nie dla mnie.

Czy tylko to?

Wiadomo mięso to zwierzę, zwierzę to istota żywa. Wielu nie jada mięsa ze względu na ten fakt. Ja, tak jak pisałam zrezygnowałam z mięsa po tym co zobaczyłam na talerzu ale z czasem zaczęłam też i o tym myśleć. Widok zabijanych zwierząt, haki z mięsem gdzieś tam w chłodniach….Jest wiele czynników, i do wielu dorosłam z czasem.

A kto z Was nie je mięsa?

Jakie macie odczucia po odstawieniu mięsa z menu?

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Myśli jogowe, Zdrowo żyć

 

Moja pasja, mój dom, moja świątynia

04 lip

„Twoje ciało jest cenną rzeczą.

Wiedzie cię ku przebudzeniu.

Traktuj je troskliwie”.

          – Budda –

 

 

Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu, były sprawy ważniejsze. Trzeba było nabyć i urządzić mieszkanko. Ktoś mi powiedział, słuchaj jogina to tak jak z samochodem, skarbonka bez dna i ciągłe skakanie wokół tematu. No cóż, tak jest :) Potwierdzam. Ostatnie dwa tygodnie latałam ze szmatą, szczotą i cifem ;)

Dlatego dziś poświęcam czas na pisanie. Choć joga była, no bo ja bez niej nie funkcjonuję normalnie ale na pisanie niestety zabrakło doby. Powoli wracam i mam nowe pomysły na bloga i na Naszą Grupę  ;) :)

Moja pasja ;)

Człowiek nie może obejść się bez powietrza by żyć. Bez jedzenia i picia da się podobno  przeżyć przez jakiś czas, bez powietrza jest to po prostu niemożliwe. Ja przyznam się, choć do czego nie ma, że potrafię zapomnieć o regularnym jedzeniu i jakoś przeżyję dzień  ale gdy mam napięty tydzień i nawet nie mogę poświęcić na jogę jednego wieczoru, usycham. Zdarza się to bardzo rzadko, bo zawsze staram się tak sobie zorganizować czas, by przynajmniej dwa razy na zajęcia pójść i dodatkowo poćwiczyć w domu, ale gdy wypadnie mi w grafiku taki tydzień bez jogi, nawet tej domowej…Czuję się fatalnie. Moja pasja mnie nakręca, daje powera a jednocześnie wycisza ciało i umysł. Gdy ćwiczę, czuję każdy swój mięsień, ciało tak miło jest napięte i gdyby mogło, podziękowałoby za parę godzin relaksu w tygodniu po godzinnych maratonach przy komputerze w jednej pozycji, w której męczą się oczy, kręgosłup, całe ciało.

Momentami zastanawiam się, czy to nie uzależnienie. Tak jak z kawą. W zasadzie człowiek mógłby się bez niej obejść, ale ja muszę rano ją zaparzyć, choćbym miała wypić parę łyków. Choć od prawie roku pijam Inkę i bardzo słabą. Kawa parzona musiała zostać z menu wyrzucona. Bez jogi też nie wyobrażam sobie życia. Ale z drugiej strony to są moje jedyne uzależnienia ;). Czasami żałuję, że muszę poświęcić się pracy zawodowej, która nie przynosi mi satysfakcji, jedynie daje pieniądze na przeżycie. Czuję, że tracę cenny czas i inne ważne rzeczy muszę robić wieczorami.  Ale cieszę się z jednej strony, że do pracy muszę dojeżdżać, bo w ten sposób zyskuję w ciągu dnia czas, by pisać i czytać,  czy to w pociągu, czy w autobusie ;) I na jogę też mam czas ;)

Tak bardzo chciałabym pracować w zawodzie, który przynosi mi zadowolenie. Pisanie i joga, im mogłabym poświęcić swój czas.

Podobno nic w życiu na stałe się nie zadomawia, ja wierzę że stały jest fundament, na którym buduje się rodzinę, a u mnie  stałą rzeczą jest joga póki co ;) Nawet gdy będę staruszką, zamierzam praktykować jogę, bo wiem że jest już nieodłącznym elementem mojego życia, tak jak tatuaż, który zostanie ze mną do śmierci i który będzie przypominał mi o mojej pasji ;) Symbol Om :)

Moja pasja to joga i pisanie ale również spotkania z innymi miłośnikami jogi.

Teraz mam swoje cztery ściany i jest miejsce magiczne, jest mata, są świeczki i kadzidełka ;) Jest i moja świątynia ;)

Świątynia na kartonach

13516705_1172014196163703_5670993516042825748_n (1)

Świątynia bez kartonów :)

13590364_1179065682125221_518257406282435784_n

Zanim sprawy mieszkaniowe pochłonęły mnie do reszty, zorganizowałam pierwsze spotkanie poznańskich członków Grupy Jogini i miłośnicy jogi.Był początek czerwca, piękne niedzielne popołudnie i Park Sołacki.

Była Michalina, Asia, Justyna i Wojtek ;)

Było miło i jogowo. Choć zajęcia miała poprowadzić znajoma instruktorka, to ja stanęłam po tej drugiej stronie. I cóż. Denerwowałam się jak nie wiem co. Przygotowałam lekcję, spis pozycji obliczałam czas i rano w niedzielę obudzona już o  6 rano zastanawiałam się czy dam radę.Udało się, jakoś poszło, uczniowie słuchali hehehe i byli bardzo wyrozumiali ;)

13275172_579368058907683_951772250_o

13396608_579368138907675_1534940059_o

13396562_579367695574386_1875050964_o

Fotografie – Park Sołacki: Tomasz Hejna ;)

A dla Was co stanowi pasję? Czy jest coś, bez czego nie potraficie funkcjonować?

 

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Tym, którzy są zawsze niezdecydowani

04 maj

Już prawie zaczęłam słowami witajcie w poniedziałkowy wieczór ;) Ach ta majówka, ciągle mi w głowie ;):):)

Pozytywnie zakręcona joginka ma nieco więcej na głowie, nie ma czasu na studio i jogę, ale na jogę w plenerze i w domu a i owszem czas znalazła. Uwielbiam świeże powietrze, rowery, spacery, no i moją ukochaną jogę…Nie spędziłam majówki w Puszczy Zielonka, ale w równie pięknie zielonych miejscach ;) Teraz troszkę powspominałam, poniżej muzyczne rozmarzenie i kilka słów o…a co, mamy nowy miesiąc, zaczyna się wiosna, czas na parę słów a raczej parę słów do tych, którzy zawsze są niezdecydowani.

Czemu akurat to tej grupy? Hm, sama bowiem często jestem niezdecydowana, wiele cierpię przez brak odwagi…A całkiem niedawno podjęłam dwie decyzje, jedną życiową bardzo poważną, druga mniej, ale wymagała ode mnie sporej odwagi, ponieważ bałam się reakcji…Nie żałuję żadnej z tych podjętych przeze mnie decyzji, ale niewątpliwie bardzo się boję…Zwłaszcza tej jednej…Strach, nieodłączny element naszego życia.

Źródło:www.youtube.com

Tym, którzy są zawsze niezdecydowani, Jego Świętobliwość Dalajlama.

W życiu niezbędne jest nam minimum odwagi, aby móc dokonywać wyborów. W związku z tym, że podejmowanie decyzji pod wpływem impulsu nie jest odpowiednie, niezbędna jest pewna doza niezdecydowania, choćby po to, aby odpowiednio ocenić sytuację czy też zasięgnąć rady u osób kompetentnych. Do pewnego stopnia niezdecydowanie jest rzeczą korzystną. Ale z chwilą rozpatrzenia wszelkich za i przeciw, musimy mieć siłę podjąć decyzję, jakkolwiek przedstawiają się ewentualne problemy, którym będziemy musieli stawić czoło.

No i stawiam czoło problemom, zamieniając słowo problem na zdanie, dam radę ;) Teraz muszę ;)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Myśli jogowe