RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Warsztaty – wyjazdy jogowe’

Fotorelacja z zajęć jogi: Poznań – Warszawa

11 lip

Międzynarodowy dzień jogi obchodziłam tym razem w Warszawie na Polach Mokotowskich.

Choć jestem rodowitą Poznanianką, przyznam się szczerze że atmosfera tego dnia w stolicy była wyjątkowa. Dopisała pogoda, zajęcia przeprowadzone na poziomie dla każdego, wykłady, medytacja, bazarek, zdrowa żywność i muzyka. Było fantastycznie. Klimat tego miejsca również mi się bardzo podobał, było jogowo, zielono i z uśmiechem ;)

19429800_1531805410184578_6524087922230101963_n

19429971_1531805376851248_5159832927343001106_n

received_768333380014001

Ale nie zapominam o aktywności w Poznaniu.

8 lipca na dachu Międzynarodowych Targów Poznańskim Renata Hille poprowadziła jogę. Razem z Agnieszką i my się na matę wybrałyśmy. Było aktywnie, wesoło i bardzo pozytywnie. Pogoda dopisała, nie padało ;) A widoki z dachu zapierają dech.

Polecam aktywność na dachu, może jeszcze na zakończenie sezonu letniego będzie można skorzystać ze wspólnej praktyki. Trzymam kciuki za ten pomysł, by doszedł do realizacji.

-PAXP-deijE-PAXP-deijE 19731804_1546613802037072_834198311019660093_n

19732054_1546448908720228_2571520898591857331_n

19904869_1546771475354638_7188881631163981446_n

 
 

Podróż w głąb siebie

08 sie

Pozytywnie zakręcona joginka dwa ostatnie tygodnie podróżowała po Polsce. Joga w studio nie była możliwa, ale jak na zakręconą joginę przystało,  joga towarzyszyła mi w każdym miejscu do którego trafiłam. Joga, książka i muzyka relaksacyjna ;)

Czy praktykowałam? Owszem, w Dziwnowie na kocu w pokoju (jednak co mata to mata), na plaży. W Trójmieście joga autobusowa, w Polskim Busie jest fajnie ale 5 godzin w jedną stronę daje popalić dlatego trzeba było coś poradzić ;) A Warszawa? Była joga w hotelowym pokoju i nie tylko. Wybaczcie, nie mam na ten stan poparcia w sesji fotograficznej, gdyż mój szanowny telefon komórkowy zastrajkował i dostałam zastępczy od siostry, który robi dobrze krajobrazy , więc musicie uwierzyć na słowo ;)

Ale co ważne, ta podróż wakacyjna była moją medytacją i nie chodzi o to, że słuchałam w nieskończoność muzyki relaksacyjnej czy siedziałam w pozycji lotosu, sama podróż była dla mnie prywatną medytacją. Sama ze sobą, wiele godzin w podróży, otwarty stan umysłu i poznanie siebie, czy potrafię dać radę sama? Czy bycie w pojedynkę uniemożliwia podróżowanie? Czy można czerpać z takiej wędrówki radość? Pierwszy raz udałam się w taką podróż w głąb siebie i z ręką na sercu, polecam każdemu ;) Niezależnie od statutu wolny, wolna, zajęty, zajęta ;) A co mnie najbardziej zaskoczyło? Co odkryłam?

SIŁĘ…Zdecydowanie i RADOŚĆ z bycia tak po prostu. Dałam radę i nie czułam się samotna, poznałam wiele fantastycznych osób, podróż choć samotna, była najlepszą podróżą ostatnimi czasy w moim życiu, nie przypuszczałam że można poznać tak wielu podobnie zakręconych do mnie… Muszę się też do czegoś przyznać, szerzyłam w świecie wiedzę o jodze, (choć najczęstszym pytaniem Pań było, czy dzięki jodze można schudnąć a Panowie interesowali się moim tatuażem na karku) , nadal dzielnie opowiadałam o walorach praktyki ;)

Jestem ciekawa czy Wy macie za sobą taką podóż, dzięki której mogliście odkryć siebie?

13775962_1192033940828395_8569598332329720583_n

 

 
 

Kwietniowa Zielonka

30 kwi

Myślałam, że czwarta wizyta w Puszczy Zielonka nie będzie dla mnie zaskoczeniem, bałam się że może mi się już znudzi to miejsce. Ale wiecie co, to jest niemożliwe. Za każdym razem inni ludzie, za każdym razem zupełnie nowe doświadczenia, w końcu za każdym razem dużo jogi i bycia ze sobą ;)

Zawsze polecam warsztaty z jogą w Zielonce. Gdy raz przyjedziesz w to miejsce, zapewniam Ciebie Drogi czytelniku że tu wrócisz ;)

Ten wyjazd był wyjątkowy i bardzo spokojny dla mnie. Piątkowy dzień był bardzo długi i spontaniczny. Dziękuję tym, z którymi spędziłam tam czas, dziękuję za cenne wskazówki i nowe doznania muzyczne ;)

To był czas samotnych spacerów i pisania książki. Te dwa dni pomogły mi bardzo, gdyż to właśnie w Zielonce podjęłam bardzo ważną decyzję ;)

Poniżej parę fotek. Zielonka kwietniowa ;) zachwyca tak samo jak Zielonka styczniowa czy sierpniowa.

12983848_1132704766761313_6358523360846559136_o

 

13040873_1132705570094566_6592976664542796555_o

 

13041458_1132705143427942_8959107949037773440_o

 

13048036_1132705183427938_6238730465304170120_o

 

13055657_1132705530094570_1283487425123898970_o

 

13086879_1132705250094598_1107101737729119627_o

 

Moje pierwsze „jogowe” szkolenie ;)

05 gru

Oj wiele się dzieje u pozytywnie zakręconej joginki. Ten rok to wiele sukcesów. Może dla kogoś to żadne sukcesy, może nawet i nie sukcesiki,ale ja cieszę się z każdej drobnej zmiany, która związana jest z moja pasją jogową. Nie jestem instruktorką jogi, nauczycielem, jestem uczniem ale joga na tyle mnie wciągnęła, że chcę się rozwijać, uczyć i praktykować.  Marzą mi się wspólne projekty, współprace, poznawanie ciekawych jogowych blogów. Ale o tym w rocznicowym poście ;););)

Dziś krótko i na temat ;)

Praktykuję Hatha jogę. Każdy zainteresowany wie, co dokładnie robię, jak i co ćwiczę i z czym lub bez czego  ;) Hatha joga zwraca dużą uwagę na kręgosłup i to na  nim skupiam się od wielu miesięcy. Dużo ćwiczę, czytam no i zapisałam się na szkolenie „zdrowy kręgosłup” organizowany przez Placówkę Edukacji Ustawicznej EFIB  niecały miesiąc temu.

Powiem tak, o kręgosłupie wiedziałam tylko tyle, że trzeba trzymać odpowiednią postawę, co czasami boli i co może pomóc i że  kręgosłup składa się z 34 kręgów. Nie wiedziałam zatem zbyt dużo. No bo skąd. Szkolenie dało  mi możliwość poznania teorii,a jest tego naprawdę sporo i te 8 godzin to dosłownie kropelka w morzu wiedzy. Ale nie od razu Rzym zbudowano, od razu nie będę wiedzieć wszystkiego ale cieszę się, że tam byłam. Był to mój prezent urodzinowy dla siebie samej ;);) Taka mała inwestycja w siebie ;) Spa w innej postaci ;) Pod koniec teorii mieliśmy 2 godziny ćwiczeń, joga i stretching. Zajęcia były cudowne. Uczestnicy to byli sami instruktorzy, fizjoterapeuci i ja, tak po prostu ;) I choć teoria nie była dla mnie prosta to prowadząca od razu pokazywała ćwiczenia, więc nie musiałam sobie nic wyobrażać. Poznałam wiele prostych testów na sprawdzenie, z czym pacjent bądź uczestnik zajęć może mieć problem, sam o tym nie wiedząc. Wszystko po to, by nie wyrządzić krzywdy. A praktyka była już tylko czystą przyjemnością. Zwłaszcza, że parę miesięcy temu napisałam artykuł  dla Studia Joga Wita „Jak radzić sobie z bólami kręgosłupa w odcinku lędźwiowym”,  więc praktyka to było tylko przypomnienie i powielenie tych pozycji, które zamieściłyśmy z Sylwią w artykule ;)

www.jogawita.pl/jak-radzic-sobie-z-bolami-kregoslupa

Zdobyłam wiedzę, dałam radę z praktyką i zdobyłam certyfikat z dziedziny bliskiej mojej pasji ;)

Za chwil parę, kolejny rok, kolejne marzenia do realizacji i kolejne kursy???

 
 

Historia pewnego postanowienia

30 sie

Dwa tygodnie temu powróciłam z kolejnego warsztatu jogowego. To był mój trzeci wyjazd do Puszczy z Zielonce, dlatego mogę pokusić się o pewne refleksje. Za każdym razem jest inaczej. Nawet jeśli spotykam te same osoby, ćwiczę te same asany na tej samej macie, to jednak każdy warsztat ma inny wymiar. Ten wyjazd był dla mnie wyjazdem trudnym, moja głowa do spokojnych nie należała. Choć to był mój czas urlopowy, Joga to cisza i spokój, to jednak w głowie miałam pełno różnych myśli. Do tego sama sobie zadałam pewien trud, należę do osób które lubią towarzystwo, a tym razem spędziłam parę nocek sama w pokoju, nie miałam współtowarzyszki. Musiałam wiele przemyśleć, musiałam dać sobie czas, pozwolić na samotność i pokonać smutek. W połowie warsztatu poczułam radość, odprężenie i nabrałam sił na parogodzinną praktykę.Uwielbiam Zielonkę właśnie za to, że tu ładuję akumulatory, że czarne myśli ulatniają się jak kamfora, a ja nabieram równowagi tak bardzo mi teraz potrzebnej…

Ten wyjazd przyniósł mi coś jeszcze…

POSTANOWIENIE

Niezależnie od dnia, bo wiadomo pracując jeszcze zawodowo, dojeżdżając codziennie do Poznania, mając na głowie inne obowiązki, nie jestem w stanie praktykować 1,5 h codziennie. Ale w domowym zaciszu, przy kochanej muzyce, zapachu kadzideł, blasku świec, mogę choć 25 minut poddać się stanowi odprężenia. Dzięki Sylwii odkryłam jogę kręgosłupa. W Zielonce codziennie popołudniu ćwiczyłyśmy właśnie te pozycje, które działają korzystnie na kręgosłup. Zakupiłam książkę, gdyż nie wszystkie pozycje zapamiętałam i teraz codziennie ćwiczę. Ale nie tylko o ćwiczenia ciała chodzi. Na wyjeździe postanowiłam, że moją codzienną medytacją, będzie jogu oczu…Moje jedno oko jest dość osłabione, pani doktor jeszcze przed wyjazdem napędziła mi stracha z pewną diagnozą, dlatego czekając za badaniami, ćwiczę oczy, wzmacniam moje słabe nerwy wzrokowe. To tylko 20 minut dziennie. Powinno się ćwiczyć rano, gdy wzrok nie jest zmęczony. W tygodniu, gdy jestem przed 8 w pracy, mam czas na ćwiczenia a w domu, w weekend z rana. Nie zaszkodzi, konsultowałam się ze specjalistami w dziedzinie medycyny i jogi,  i staram się wierzyć, że coś się może poprawi.

To moje jogowe-zdrowotne postanowienia.

Poniżej moja fotorelacja ;)

SONY DSC SONY DSC

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 
 

Joga na campingu

08 sie

Parę ostatnich dni spędziłam nad ukochanym morzem. Trafiliśmy na świetną pogodę, momentami nawet  nad samą wodą nie dało się wytrzymać. Stąd przyszedł pomysł na przeprowadzenie zajęć na…campingu.

Może i nie powinnam się przyznawać, ale pozytywnie zakręcona troszkę się rozleniwiła i …nie potrafiła niestety wstać na wschód słońca. Ale urlop jest po to, by nie robić nic na silę ;)

Odpoczęłam i nie ukrywam, że ćwicząc na campingu naszym  w Chłopach wzbudziłam malutkie zainteresowanie…;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przygotowanie do ćwiczeń. Mata jest, słuchawki w uszach są, wygodne ubranko pomimo 35 stopni, jest ;) No to do pracy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rozciąganie było, choć fotograf nie ujął wszystkiego ;) Nie wiem na co patrzył na tym campingu ;)

Było powitanie słońca, skromnie 5 razy, potem leżenie na plecach, następnie Pavanamuktasana, Supta Ekapada Pavanamuktasana, Supta Padangusthasana, krowi i koci grzbiet, pozycja ryby i  skręty.

Następnie parę pozycji stojących i…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Świeca też była i to ona wzbudziła zainteresowanie….Dzieci ;) Ale ćwiczyć nie chcieli, speszyły się chłopaki bo to oni byli głównymi obserwatorami  ;)

Na koniec relaksik i teraz dodałam jogę oczu. Niestety, a może mi pomoże i nie pogłębi mojej wady i nie pozwoli na rozwój choroby… W sumie taka sesja zajęła mi godzinkę ;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I to koniec urlopu nad morzem ;)

Teraz Zielonka i tydzień z jogą ;)

 
 

To samo a w zasadzie zupełnie inaczej ;)

06 lip

Joga na świeżym powietrzu?

Dlaczego nie ;)

Ja widzę same pozytywy, choć tę formę ćwiczeń odkryłam dość niedawno.

Moje pierwsze spotkanie z jogą poza salą, to był wyjazd do Zielonki. Tam w Arboretum zaprzyjaźnialiśmy się z literaturą jogiczną oraz poddawaliśmy się relaksowi.

Pierwsze prawdziwe ćwiczenia? Profesjonalne zajęcia z nauczycielem… Hm to było dwa tygodnie temu na Międzynarodowym Dniu Jogi na Malcie. Choć zawsze chciałam dotrzeć na jogę przy Fontannie, to jednak teraz ze względu na fakt, że nie mieszkam już  w moim rodzinnym mieście, tylko w nim pracuję, krzyżuje to moje plany. W weekend wolę spędzać czas na wsi, aczkolwiek jak jest ciekawa inicjatywa, ciekawe zajęcia, wsiadam w auto i jadę ;) Więc i na Fontannę może w końcu dotrę.

W minioną sobotę uczestniczyłam w zajęciach nad stęszewskim jeziorem Lipno. I powiem tak, bardzo mi się ta forma ćwiczeń spodobała. Kontakt z matą, która leży na ziemi, na piasku, na trawie…Zapach lasu, delikatny podmuch wiatru na twarzy…Podziałało to na mnie ;) Oj tak ;)

Na sali czy w domu nadal jest super, ale na świeżym powietrzu praktykuje się zupełnie inaczej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAMoja „prywatna”plaża ;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie przeszkadzał mi tłum plażowiczów, dzieci biegające dość blisko naszych mat. Potrafiłam się skupić… na byciu tu i teraz. Racje mają Ci co mówią, wszystko zależy od Twojego nastawienia. Na ile potrafisz odsunąć na te 90 minut swoje problemy, kłopoty, smutki. Każdy wie, że one nie znikną same, ale może inaczej spojrzysz na nie po takim fantastycznym relaksie?

Joga mnie ciągle zaskakuje, pozytywnie oczywiście. Ciągle się czegoś o niej a przede wszystkim o sobie uczę. Ostatnio zaczęłam zastanawiać się nad tym co jem. Choć nie jadam zbyt wiele i zawsze myślałam, że dość zdrowo to jednak ;) Zmieniam punkt widzenia na parę spraw żywieniowych ;)

Chciałam podzielić się z Wami swoimi przeżyciami. Mamy upragnione lato, korzystajmy z niego Jogini z całej Polski i nie tylko ;) Bierzmy maty pod pachę i pędźmy ćwiczyć na łonie natury ;)

Co tam ludzie ;) Może komuś się spodoba ;)

 

 

Relacja z Międzynarodowego Dnia Jogi w Poznaniu

30 cze

WSPOMNIEŃ CZAR

21.06.2015 MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ JOGI

 

To był intensywny dzień. Zaczęłam go o 6 rano. Szybka kawa ;) Oczywiście. Nadal uzależniona jestem ;) Później spakowanie maty do auta i wyjazd do Poznania. Potem miejski tramwaj i na Maltę ;)

Umówiłam się z siostrą, bo właśnie razem z Nią uczestniczyłam w Międzynarodowym Dniu Jogi.

Początkowo miałyśmy inne plany, bo w naszym mieście zawsze dużo się dzieje i chciałyśmy rozpocząć sezon Jogą przy Fontannie, ale tak się złożyło że na Malcie właśnie miało pojawić się parę osób, które poznałam w świecie wirtualnym i chciałam poznać je na żywo ;) No więc pojechałyśmy nad Maltę. Pogoda niestety nie dopisała za bardzo, było zimno i deszczowo ale akurat podczas ćwiczeń nie padało, nawet prześwitywało delikatnie słoneczko ;)

Zaczęło się o 8.30. Krótka rozgrzewka, powitanie słońca, pies z głową w dół, skręty i już mogłam zdjąć szal i bluzę. Muszę przyznać, że taki zestaw asan z rana to fajna sprawa ;) Co poranna praktyka to poranna praktyka ;) Zajęcia poranne prowadziła Olga, poznałam Ją poprzez moją grupę, a tu mogłam zobaczyć Ją w akcji. Nie zawiodłam się ;)

O 9.00 uczestniczyliśmy w medytacji. Fajnie było poleżeć na macie, gdy tuż pod nią zielona trawka. Człowiek poczuł kontakt z naturą, wyciszył się. Nie przeszkadzali nam ludzie przechadzający się gdzieś w pobliżu i samoloty ;) Potrzebowałam tego spokoju, wyciszenia, kontaktu z naturą. Z dala od komputera. Oczy mogły odpocząć  a ja mogłam „przenieść” swoje ciało gdziekolwiek chciałam.

W między czasie było losowanie nagród ;)

Nieskromnie napiszę, że wraz z siostrą coś tam wygrałyśmy ;)

I jutro skorzystam z nagrody ;)

Po medytacji był koncert/gongi. Nieraz uczestniczyłam w takim koncercie, ale pierwszy raz na świeżym powietrzu, na otwartej przestrzeni. Wrażenie niewiarygodne, gongi w połączeniu ze śpiewem naszych maltańskich ptaków. Polecam.

Zostałyśmy wraz z siostrą również na wykładzie prowadzonym przez sympatyczną znawczynię tematu z dziedziny jogi, podejmowała ciekawe wątki, niekiedy te trudne dla nas, pasjonatów jogi,  podawała ciekawą literaturę. Niestety godzina to było za krótko, ja bym mogła Jej słuchać jeszcze przez kilka godzin.

I tu nasz pobyt na Malcie na Międzynarodowym Dniu Jogi zakończył się. Choć „jogowa impreza” trwała tu jeszcze przez parę godzin.

Nie żałuję, z chęcią za rok ponownie zawitam na wydarzeniu. Tylko niestety żadna z nas nie porobiła zdjęć, mamy tylko kilka fotek wykonanych w trakcie wydarzenia, udostępnione na stronach internetowych organizatorów. Ale gdy będę miała dostęp do jakiś, z chęcią je tu umieszczę by wzbogacić moje krótkie opowiadanie ;)

 

Opowieść z Puszczy Zielonka – wyjazd letni i zimowy

25 sty

To były cudowne dni…Sierpniowe dni spędzone w przepięknym miejscu, otoczonym dziką przyrodą, w którym zieleń na drzewach i trawie jest bardziej wyrazista, kolory są nasycone różnymi odcieniami zieleni, gdzie odpoczywa Twoja głowa, dusza, ciało i oczy.

Gdzie jest to magiczne miejsce? To nasza piękna Wielkopolska. Parę kilometrów za Murowaną Gośliną. Puszcza Zielonka. Raj dla tych, co chcą odpocząć od codziennej pracy, obowiązków, tempa jakie narzuca miasto i dla tych, którzy tak jak moja grupa połączyła pobyt w Zielonce z warsztatami jogi.

 10603804_798051960226597_773132956687678199_n (1)

Choć każdy dzień był zbliżony do siebie, żadna z osób tu przybyłych nie mogła powiedzieć że było nudno, nieciekawie pomimo zmieniającej się aury na dworze. Każdego dnia oprócz zajęć jogi, spacerowałam, zwiedzałam, wdychałam czyste powietrze, podziwiałam krajobrazy, czasem kontemplowałam, czasem tęskniłam. Najlepiej czułam się w Arboretum, w którym gdy pogoda pozwoliła spędzałyśmy wieczory na medytacji przy czytaniu różnych książek o tematyce nam bliskiej.

To było wspaniałe uczucie. Gdy położyłam się na kocu, a pode mną ziemia, trawa. Poczuć tą bliskość i ciszę wkoło. Co więcej potrzeba by ukoić nerwy,  nabrać dystansu do siebie, problemów. Zawsze myślałam, że uspokaja mnie morze, szum fal, piasek pod stopami. Z pewnością tak jest nadal. Ale to w tym miejscu, w Zielonce spełniłam swoje marzenie. Wyjechałam na warsztaty jogiczne, poznałam ludzi podobnych do mnie, dla których joga to nie trend, to coś więcej.

Joga i  piękne krajobrazy to jedno. Ale odkryłam jeszcze inne aspekty takiego wyjazdu. Przez parę dni pobyłam tylko z dziewczynami, poznawałyśmy się każdego dnia, zżyłyśmy się. To był kobiecy świat, nasze problemy, nasze zmartwienia, nasze obawy, nasze lęki i tak  jak w moim i dwóch nowo poznanych koleżanek przypadku, spędzanie wspólnie wolnego czasu na wyprawach i na gubieniu się ;) Dziękuję Wam za To Karolina i Asia ;) Fantastycznie było z Wami błądzić po Puszczy ;)

10624663_798052326893227_1545071576611317863_n

 Niewątpliwie,  prowadząca zajęcia, Sylwia okazała się wspaniałą przewodniczką. Dawała nam na zajęciach lekki wycisk, co trzeciego dnia naszego pobytu dało się odczuć i zobaczyć na zmęczonych twarzach koleżanek, ale tak przywykłam to tych ćwiczeń, że brakuje mi już tej naszej intensywności. I głosu prowadzącej oraz Jej pasji i werwy. Sylwia oddawała się w pełni swojej pracy i doceniałyśmy to każdego dnia ;) Dziękuję Ci za to raz jeszcze.

Poniżej umieściłam zdjęcie miejsca szczególnego. Na wzgórzu wraz z grupą siedziałyśmy wieczorami i rozmawiałyśmy bądź słuchałyśmy naszej Nauczycielki. Ostatniego dnia mojego pobytu poszłam w to miejsce sama, by ostatni raz spojrzeć na inny świat z góry, posiedzieć chwilę w samotności i troszkę pomyśleć.

 10407056_798052423559884_1287684217204223023_n

Puszcza Zielonka jednym słowem jest wspaniała i fotki tylko częściowo potrafią oddać magię tego miejsca, ale jest jeszcze jeden zakątek, który chcę Wam pokazać: Jezioro Miejskie. Choć niedaleko ośrodka, w którym nocowałyśmy, stało się dość problematyczne, gdyż trudno nam było tu trafić. Dziewczyny, z którymi je zwiedziłam zapamiętają zapewne tą naszą przygodę. Na mapie określane jest jako Miejskie, choć mieszkańcy okolicy uważają inaczej ;) W każdym bądź razie trafiłyśmy. Kolejne cudowne miejsce, które polecam do zwiedzenia i pobycia nad nim troszkę dłużej.

10251959_798052000226593_3154965963062189472_n

Podsumowując, co dają takie parodniowe warsztaty? Uczą dyscypliny – plan zajęć był dość napięty, uczą pracy w grupie, można poznać wiele wartościowych osób, odpocząć, nabrać dystansu do tego co wkoło, poznać opinie innych, czasem odmienne, można wymienić się doświadczeniami, pośmiać się czasami nawet z siebie i w końcu, jak w moim przypadku zatęsknić za Kimś kto jest ze mną na co dzień. Bez Niego było mi trudno. Ale doceniam, że pozwolił mi spełnić moje marzenie, wspierał mnie, a przede wszystkim też zatęsknił ;););)

Nie żegnam się z Zielonką ani warsztatami jogi ;)

Będę spełniać marzenia dalej ;)

10569014_798052400226553_2059630656209484880_n

Wpis pochodzi z mojego bloga z dnia 18.08.2014:

http://marta2001.blog.onet.pl/2014/08/18/jogowe-marzenie-spelnione-opowiesc-z-puszczy/

I marzenie powtórnie spełniło się w styczniu tego roku. Ponownie udałam się z matą pod pachą i dobrymi przeczuciami do Zielonki ;)

Czy to był inny wyjazd? W końcu mój drugi, więc mogę już dokonać porównania. Na łamach niniejszego wpisu spróbuję przekazać Wam istotne dla mnie emocje, przeżycia. Może kogoś z Was zainteresuje taki wyjazd, może ktoś z Was uda się w to miejsce. Czy to na wyjazd jogowy czy rekreacyjny, to nieistotne, miejsce szczerze polecam . Tu zawsze się odpocznie, nabierze dystansu do świata i problemów. Z Zielonki przyjedziesz uśmiechnięty,zadowolony i z bagażem pozytywnych doświadczeń oraz emocji.

Warsztaty z jogą w Zielonce – styczeń 2015 ;)

Każdy z warsztatów choć związany z jogą wniósł w moje życie coś nowego, z każdego przyjechałam zadowolona, pozytywnie wyjogowana, na każdym poznałam interesujących joginów.

Gdy uczestniczyłam w pierwszym warsztacie odczuwałam lekkie spięcie. Nie bałam się parogodzinnych ćwiczeń w ciągu dnia. Obawiałam się, że wyjeżdżając zachowuję się jak egoistka. Nie mam dziecka ale mam rodzinę. Partnera i Jego dziecko i nie chciałam Ich zostawiać. Wiedziałam, że sobie poradzą ale i tak czułam się troszkę nerwowa. zawsze marzyłam o takim wyjeździe, marzenie w końcu się urzeczywistniło, a ja w pierwszym dniu nie potrafiłam się odnaleźć. Ale gdy drugiego dnia weszłam na matę, poczułam ten parogodzinny kontakt z samą sobą, obawy zniknęły,potrafiłam myśleć o sobie tu i teraz, nie odczuwałam lęku, cieszyłam się z każdej chwili spędzonej w Puszczy, na sali, z ludźmi i ze sobą. O to chodziło, tak miało być i udało się ;) Pod koniec warsztatu pomyślałam, następny wyjazd to będzie całkowity reset, myśli spokojne a problemy oddalone. Myślałam, że pojadę dopiero za rok…Ale chęć bycia w tym miejscu, z ludźmi podobnymi do mnie spowodowała, że zawitałam do Zielonki zimą, w tym roku po przeszło 4 miesiącach od ostatniego warsztatu.

Ten wyjazd mogę śmiało napisać, był bardziej świadomy, pełniejszy i spokojniejszy. Już pierwszego dnia, na pierwszych ćwiczeniach czułam, ze jestem tam gdzie powinnam, zegarek, telefon przestał istnieć. To były cztery dni dla mnie, prezent dla swojego ciała, umysłu i duszy. Chciałam by ten styczniowy wyjazd dał mi maksimum dobrych emocji, pozytywnych myśli i odpoczynku. Nie odczuwałam pretensji do siebie, że jadę, że kogoś na parę dni zostawiam. To było niesamowite uczucie. Poniżej osobiste fotki. Zielonka zimą (choć przez większość pobytu aura jesienna) i ja ;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA