RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Zdrowo żyć’

Jak żyć bez mięsa i nie mieć problemów z anemią

12 cze

Wielu chwytało i chwyta się za głowę, rany Marta bez mięsa? Co Ty jesz, odżywiasz się niezdrowo, będziesz chora.Mija drugi rok, moja kolejna rocznica bez ;)

Martwiono się, dostaniesz anemię.No fakt, wykrakano mi troszkę, w marcu zrobiłam badania, które stwierdziły niedobór żelaza. Troszkę się wystraszyłam, zaczęłam myśleć, może mają rację? Ale trzeba wiedzieć, że żelazo występuje zarówno w produktach pochodzenia zwierzęcego (hemowe) jak i w produktach pochodzenia roślinnego (niehemowe). Ot cała filozofia ;) Ale nie,to była chwilowa niepoczytalność, hihi. Zaczęłam wertować książki, czytać artykuły. Karmiono mnie żelazem w tabletkach, po którym czułam się bardzo źle.

Jako joginka, ciągle rozwijająca się i swoją pasje, postanowiłam zadziałać dostosowaniem diety do uzupełnienia w sposób naturalny niedoborów żelaza. Pierwsze tygodnie były trudne, uzmysłowiłam sobie że faktycznie mało świadomie się odżywiałam.

No to troszkę naukowo ;)

Anemia – niedokrwistość jest bardzo częstą przypadłością, zwłaszcza wśród kobiet. Mamy z nią do czynienia kiedy organizm nie ma wystarczającej ilości żelaza do produkcji hemoglobiny. A co to jest hemoglobina? To białko, składnik czerwonych krwinek służący do przenoszenia tlenu do tkanek i komórek ciała.

Objawy niedoboru żelaza, zauważone u mnie:

- zmęczenie,

- bladość,

- bóle i zawroty głowy,

- brak łaknienia,

- łamliwość paznokci.

Anemia w moim przypadku, pojawiła się najprawdopodobniej z dwóch powodów:

- duża utrata krwi w czasie i po poronieniu,

- nieprawidłowa dieta.

Co zrobiłam?

Zmieniłam nawyki i zaczęłam jeść regularnie.

Bardzo ważna okazała się kasza jaglana, która jest najlepszym źródłem żelaza wśród kasz, zawiera wiele witamin.

Orzechy, zaczęłam je stosować w sałatkach tak samo jak pietruszkę i  ciecierzycę .

Ważny okazał się szpinak, brukselka. Praktycznie warzywa zielone są bardzo dobrym źródłem żelaza.

Zaczęłam jadać naturalne jogurty, płatki i ponownie orzechy w nich zawarte ;)

O ograniczeniu cukru nie będę pisać, bo nigdy nie przepadałam za nim, wolałam i często wspomagam się owocami, zwłaszcza o tej porze ;) Ale przy anemii, trzeba go ograniczyć.

Pamiętajmy, że skutki przewlekłej anemii mogą być bardzo poważne.

I na koniec bardzo ważna sprawa,   witamina C, której stosowanie ułatwia wchłanianie żelaza.Nie każdy lekarz o tym wspomina.

To niekompletny wpis, ponieważ świadomie odżywiam się drugi miesiąc, dopiero się uczę. Ale po dwóch miesiącach zrobiłam ponowne badania, i wyniki są bardzo dobre, wszystko w normie ;)

A Wy co jeszcze polecacie w diecie bezmięsnej ?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zdrowo żyć

 

Śniadania najważniejszy posiłek bo…

09 paź

Dawno nie pisałam a nastał kolejny, jesienny już miesiąc. Pozytywna skupiła się na praktyce, doszkoleniu i tak minęło troszkę czasu. Dziś o świadomym i zdrowym odżywianiu, Temat dla mnie wcale niełatwy…

Dużo się mówi o świadomym odżywianiu. Dla mnie temat omijany przez wiele lat.

Na przestrzeni ostatniego roku nastąpiła pewna zmiana. W zasadzie dwie zmiany. Po pierwsze odrzuciłam mięso z menu, a po drugie przestałam pić kawę sypaną. Dlaczego? To pierwsze, było lato, zostawiłam na wierzchu mięso mielone, zapomniałam o nim…. Gdy wieczorem zobaczyłam co się na tym talerzu stało… Widok obrzydził mi mięso skutecznie. Choć lekarze radzili bym takowe jadła w niewielkich choć ilościach, głównie wołowinę, jakoś mam wstręt…… Kawa, od lat miałam problemy z żołądkiem. Popełniałam jeden z najgorszych błędów, mocna kawa na pusty żołądek i tak przez wiele lat….

Dlatego w życiu pozytywnie zakręconej joginki przyszedł taki czas, w którym dziedzina świadomego odżywiania stała się ważna i z którą chcę się na łamach bloga dzielić z Wami. Dlaczego? Ma to mnie przede wszystkim  zmotywować do dalszego dobrego nawyku…

Przez wiele lat nie odczuwałam głodu, a jak go odczuwałam przeważnie nie reagowałam i w ten sposób zamęczyłam swój organizm, oszukując żołądek. Dziadek zawsze mawiał, jedz mniej ale częściej. Gdy nie zjesz nie będziesz miała sił na nic. Oczywiście, nie słuchałam. I dopiero grubo po 30 – stce zaczęłam dbać o dostarczanie organizmowi więcej kalorii, tych potrzebnych i zdrowych.

Śniadania nigdy nie były dla mnie istotne choć wiem, że są najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Dlatego  właśnie śniadanie powinno być konkretne by móc dostarczyć organizmowi konkretnej dawki energii. Śniadanie daje nam podstawy do funkcjonowania przez cały, czasem bardzo długi i intensywny dzień. Jak wygląda moje śniadanie? Proste, szybkie, konkretne i tanie ;)

pexels-photo-26676

 6-8 łyżeczek płatków owsianych lub górskich,

3 jajka ( z czego jedno cale, z dwóch następnych tylko białko, żółtek się pozbywamy)

1 łyżeczka cukru brązowego

Czasami dodaję do tego, by urozmaicić śniadanie płatki kokosowe, zmiażdżony banan, utarte jabłko z cynamonem, rodzynki, suszone owoce jak kto lubi ;)

I to tyle ;)

Mieszam to wszystko i wrzucam na patelnię i smażę,  dosłownie parę minut (ja tylko z jednej strony)

Ile tak jem? Trzeci tydzień minął. Na świeżo są najlepsze, ale dzień wcześniej przygotowuję sobie taki placuszek i w pracy o stałej porze 8.30 odgrzewam go sobie.

Wnioski?

Mam więcej sił, brzuch nie jest wysadzony nie jedzeniem, koleżanki z pracy są pełne podziwu bo pierwszy raz od 10 lat widzą jak jem śniadania i same się zainteresowały przepisem. Więc wydaje mi się, że same korzyści. Aczkolwiek waga zjechała, ale czy to od regularnych śniadań? Tego nie wiem, nie potwierdzam, nie zaprzeczam.

No dobra, a co z obiadami?

Hm…Bez mięsa tez da się żyć, dużo sałatek, ryb i choć jeszcze nie jestem specjalistką w dziedzinie ciekawych przepisów dla joginki – singielki aktywnie zawodowej, szukam i eksperymentuję. Zwłaszcza, że na mieście lub w pracy ciężko o jedzenie bez mięsa, jedynie sałatki ale te robię sobie sama ;)

Może Wy podrzucicie jakieś ciekawe pomysły na fajne obiadki, zwłaszcza te do pracy?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zdrowo żyć

 

Ruszajmy się ;)

30 lip

Jakiś czas temu napisałam dla Studia Joga Wita parę zdań na temat dobroczynnego wpływu aktywności fizycznej na nasze samopoczucie.

Załączam Wam fragment mojego artykułu i troszkę chcę rozwinąć ten temat.

Wakacje, okres urlopowy to dobry czas by przebywać jak najwięcej na świeżym powietrzu, to czas na rower, rolki, bieganie, jogę, tak naprawdę  na cokolwiek. Będąc parę dni nad morzem w otoczeniu znajomych dużo biegałam po plaży za synkiem znajomych, gdy sama wybrałam się do Trójmiasta przeszłam prawie 30 km podczas jednego dnia. I powiem Wam, uwolniły się endorfiny szczęścia i czułam się fantastycznie ;) Te wycieczki utwierdziły mnie w przekonaniu, że ja bez ruchu żyć nie potrafię. Zmęczenie fizyczne jak dla mnie to zmęczenie bardzo pozytywne. Mam nadzieję, że wśród Was są też tacy zapaleńcy ruchu jak ja ;)

Jako joginka i osoba, która prowadzi bloga o jodze zachęcam Was do każdej aktywności fizycznej, to dla waszego zdrowia i dobrego samopoczucia ;)

Żyjemy w czasach, w których ciągła gonitwa za zdobywaniem dóbr odgrywa znaczącą rolę. Niestety po drodze gubimy swój zdrowy rozsądek i zapominamy jak ważne jest nasze zdrowie, forma fizyczna oraz samopoczucie psychiczne. Aktywność fizyczna na każdym etapie życia powinna odgrywać ważną rolę. Odpowiednio dopasowana pod indywidualne możliwości, wiek i warunki zdrowotne może przynieść tylko i wyłącznie  pozytywne rezultaty.

Ale to, czy będziemy zdrowi i zadowoleni z życia, zależy tylko od nas samych. Musimy uzmysłowić sobie, co może nam przynieść aktywność fizyczna i po prostu działać w tym kierunku, by być jak najdłużej sprawnym.

Od wielu lat ćwiczę jogę i widzę po sobie, że wywiera na mnie pozytywne skutki, nie tylko na moje ciało, ale także działa kojąco na duszę. Gdy jestem w ruchu, czuję się spełniona i zadowolona. Gdy poddaję się relaksowi, ogarnia mnie spokój. Organizm dotleniony jest zdrowszy i pełen wigoru, a ciało wyciszone, gotowe do działania.

A jak joga może pomóc? Co może dać przyszłym mamom? Co może dać każdemu z nas?

Ćwiczenie asan przed, w trakcie ciąży i po rozwiązaniu wpływa korzystnie na mamę i na dziecko. Podczas ciąży najbardziej obciążony jest kręgosłup, a hatha joga zwraca szczególną uwagę właśnie na tą partię ciała.

Kobiety w ciąży najczęściej uskarżają się na bóle w dolnych plecach. Wiele ćwiczeń w jodze, odpowiednio zmodyfikowanych, działa kojąco na obciążony ciężarem płodu kręgosłup.  Oczywiście asany nie pomagają tylko na dolegliwości kobiet spodziewających się dziecka. Ćwiczenia jogi kręgosłupa poprawia samopoczucie każdemu zmęczonemu kręgosłupowi i warto poświęcić jej chociażby 15 minut dziennie.

Praktyka asan wpływa korzystnie na system trawienny, wydalniczy, nerwowy i hormonalny, poprawia krążenie oraz metabolizm. Pozycje odwrócone i wygięcia do tyłu stymulują pracę nerek, wątroby i jajników. Ćwicząc jogę, przyszła mama może uniknąć nadwagi, rozstępów poporodowych i bólów krzyża. Ćwiczenia w trakcie ciąży ułatwiają poród, a przy tym dodaję energii. Okres ciąży, dzięki naturalnemu zwróceniu uwagi do wewnątrz, to również dobry moment na medytację.

Takie same dobroczynne skutki ćwiczenia jogi może odczuć nie tylko przyszła mama. Każdy z nas boryka się z bólami i natłokiem myśli. Odpowiednie ćwiczenia i relaks mogą pomóc każdemu.

Jako aktywna joginka polecam wszystkim jogę, ale każda forma aktywności fizycznej, rozsądnie dopasowana do naszych potrzeb, poprawi zdrowie i wpłynie na dobre samopoczucie

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Myśli jogowe, Zdrowo żyć

 

Rocznicowo, w rok po wyeliminowaniu mięsa z menu ;)

07 lip

Miałam rocznicę, minął rok odkąd przestałam jeść mięso. Jak, kiedy dlaczego?

Rok temu było tak:

„Regularną Joginką jestem od ładnych kilku lat.

Natomiast osobą, która świadomie podjęła decyzję o odstawieniu mięsa, dopiero od niecałego miesiąca.

30 czerwca 2015 r. po prostu wyeliminowałam mięso ze swojego jadłospisu.

Czy jestem prawdziwą wegetarianką?
Hm. By to stwierdzić, musiałam przeczytać parę informacji na ten temat;) Oczywiście jest to bardzo obszerny temat, dlatego nie jestem w stanie wiedzieć wszystkiego tak od razu.

Krótki rys historyczny.

Wegetarianizm wywodzi się z Indii i od początku stanowił integralną część religijno-filozoficznego sytemu wierzeń. Wegetarianizm polega na świadomym i celowym wyeliminowaniu z diety mięsa (również ryb i owoców morza).

Istnieje  wiele odmian wegetarianizmu, o czym dowiedziałam się teraz:

1. Laktoowowegetarianizm – polega na rezygnacji z potraw mięsnych ale dopuszcza do jadłospisu nabiał, jajka i miód,

2. Laktowegetarianizm – polega na wyłączeniu z diety jajek ale dopuszcza spożywanie mleka i jego przetworów,

3. Owowegetarianizm – to dieta, która dopuszcza z produktów zwierzęcych jedynie spożywanie jajek,

4. Weganizm – polega na rezygnacji ze spożywania produktów pochodzących od zwierząt. Poza mięsem nie spożywa się również mleka, serów i jaj. Niektórzy weganie nie spożywają również miodu twierdząc, że on również jest pochodzenia zwierzęcego.

5. Witarianizm – polega na spożywaniu jedynie świeżych produktów. Odrzuca się potrawy gotowane, kawę czy herbatę.

6.Frutarianizm – najbardziej zaostrzona odmiana wegetarianizmu. Nie spożywa się ani mięsa, ani owoców ani warzyw, które uśmiercają rośliny.

Kim ja jestem?

Po prostu odrzuciłam ze swojej diety mięso, a więc Laktoowowegetarianizm.

Czy to zdrowe?

Naukowcy zajmujący się żywieniem są zdania, że dobrze zrównoważona i przemyślana dieta wegetariańska jest dietą zdrową i może być stosowana przez ludzi. Badania wykazują, że wegetarianie, którzy nie spożywają mięsa nie mają problemów z otyłością, cechuje ich niższy poziom cholesterolu we krwi, niższe ciśnienie, występuje mniej zawałów serca, problemów z miażdżycą, z jelitami .

Osobiście uważam, że nie powinno się przesadzać z dietą, gdyż organizmowi, zwłaszcza gdy rezygnuje się z mięsa trzeba dostarczyć większej ilości niezbędnych składników w postaci odpowiednich witamin do prawidłowego funkcjonowania, więc rezygnowanie z owoców i warzyw jest dość ryzykowne.

Niedobory żelaza doprowadzają do anemii, osteoporozy i sieją spustoszenie w organizmie.

Dlatego ku przestrodze, wybierając jakąkolwiek ścieżkę wegetarianizmu uważajmy, obserwujmy swoje ciało i pamiętajmy, że organizm musi mieć paliwo do prawidłowego funkcjonowania”.

Minął rok i….

Minął rok bez mięsa.  Jak jest? Przyznam się, iż na początku poszło gładko. Nigdy nie spożywałam dużej ilości mięsa.Więc odstawienie go z menu do trudnych zadań nie należało. Gdy gotowałam obiady dla członków rodziny,mięsne oczywiście,mieć pojawił problem. Nie, nie z chęcią podjadania. Zaczął mnie drażnić zapach smażonego mięsa. Nie mogłam go znieść, nie próbowałam swoich potraw, brało mnie obrzydzenie na widok surowego, gotowanego czy smażonego mięsa. Po około dwóch miesiącach organizm zaczął się jednak domagać ryb, zaczęłam przygotowywać sałatki z tuńczykiem, łososiem, zaczęłam jeść ogólnie ryby. Czyli nie do końca wpisuję się w kanon…Wegetarianizmu.

Jak zdrowie?

Regularnie się badam, nie mam anemii, jem dużo owoców i warzyw. Nadal piję czystek. Jednak zauważyłam, że spadła u mnie waga. Różnica to około dwa kilogramy i utrzymuje się cały czas.Lekarz na początku nie był zadowolony, ale nie mam niedoborów żelaza, potasu czy magnezu.

Czy coś jeszcze? Lepiej się czuję, żołądek nie doskwiera, mam mniejszą ochotę na cukier, kawy bardzo często nie słodzę. Zaczęłam stosować mleko sojowe, jem ciemne pieczywo. Wymyślam różne potrawy, zwłaszcza gdy mam teraz własne M ;)

Ale…Zdarzyło się, że na rodzinnym obiedzie nie mogłam wydłubać mięsa z sosu, czy innych potraw. Przyznaję się, nie chciałam robić scen przy domowym stole, rodzina bardzo powoli zaczyna akceptować te moje nowe nawyki żywieniowe.Na mieście też ciężko się stołować, choć gdy mogę wybieram sałatki lub dania rybne. To fast foodów nigdy nie byłam przekonana i zauważyłam, że nie jem nic smażonego. Ryby w zasadzie duszę, a nie smażę. Parę miesięcy temu zjadłam spaghetti, w którym było mięso. Całą noc się męczyłam. I wiem, że ta bajka już nie dla mnie.

Czy tylko to?

Wiadomo mięso to zwierzę, zwierzę to istota żywa. Wielu nie jada mięsa ze względu na ten fakt. Ja, tak jak pisałam zrezygnowałam z mięsa po tym co zobaczyłam na talerzu ale z czasem zaczęłam też i o tym myśleć. Widok zabijanych zwierząt, haki z mięsem gdzieś tam w chłodniach….Jest wiele czynników, i do wielu dorosłam z czasem.

A kto z Was nie je mięsa?

Jakie macie odczucia po odstawieniu mięsa z menu?

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Myśli jogowe, Zdrowo żyć

 

Bez kawy da się żyć?

12 gru

Pozytywna ma znowu zapełniony kalendarz, ale uwielbiam to ;) Cieszę się, że siostra na urodziny podarowała mi kalendarz, w którym jest dużoooo miejsca na notatki. Z pewnością będę go obszernie uzupełniać w nowym roku.  Tylko niestety na pisanie jakby mniej czasu ;( Ale by nie było, że zaniedbuję, szerzyłam jak umiałam najlepiej „wiedzę” o jodze na spotkaniu wigilijnym poznańskich blogerów,więc o jodze nie zapomniałam, ani o praktyce oczywiście  ;)

Przygotowuję Wigilię dla wyjogowanych i poświęcam wolne popołudnia na różne sprawy związane z tym wydarzeniem. Mam nadzieję, że wszystko się uda ;):):):):) A więc w grudniu, zapowiada się fotorelacja z tegoż wydarzenia ;)

Dzisiejszy temat jest związany z moim, jakby to napisać, odstawieniem kawy z menu . Od wielu miesięcy borykałam się z problemami zdrowotnymi, związanymi z układem pokarmowym. Nie działało nic, co zapisywali zwykli lekarze. Faszerowano mnie bez sensu lekami, których już później i tak nie brałam, bo nie czułam różnicy. Wiedziałam,że to głównie moja wina, poświęcałam za mało uwagi na swoje odżywianie. Dwa tygodnie temu udałam się do „lekarza” (medycyna niekonwencjonalna ) i przekonano mnie o odstawieniu kawy z mojego życia. Miałam problemy z cerą i z żołądkiem. Nie przypuszczałam, że jeden kubek sypanej kawy (bo tylko taką lubiłam) może wywołać takie spustoszenie. Przynajmniej w moim organizmie. Jest bowiem wiele szkół, jedne przekonują że warto inne że to szkodliwe. Jak z każdym artykułem spożywczym, istnieje wiele pozytywnych jak i negatywnych opinii.

Minęły 2 tygodnie, poprawiła mi się cera, a przede wszystkim  nie boli mnie żołądek. Nerwy ciągle te same, a nawet większe. Od słyszę, to przez stres pani Marto… Hm…Stres niszczy, zabija to fakt. Ale okazało  się , że w moim organizmie brakuje magnezu (już go dostarczam), a kawa dodatkowo wypłukiwała z niego reszki zapasów. Podsumowując, nie picie kawy pomaga mi  i czuję się lepiej.

Ale powiem Wam, tęsknie…Za czym? Za zapachem świeżo zaparzonej kawy ;););)

209127_kawa-mlynek-ziarna

Źródło: www.tapetus.pl/209127,kawa-mlynek-ziarna.php

A jak u Was?

Dacie się zaprosić na kawę czy herbatę?

 
Komentarze (20)

Napisane w kategorii Zdrowo żyć

 

Lemoniada arbuzowa oraz lemoniada cytrynowo-ogórkowa

22 sie

Autorka dzisiejszego wpisu, Agnieszka Bryś to kobieta, która oprócz bycia zawodową mamą dwójki szkrabów, profesjonalnie zajmuje się swoim ogródkiem oraz dba o zdrowe nawyki żywieniowe  swojej Rodzinki.

Dziś zaprezentuje nam przepisy na wykonanie lemoniady. I choć te wielkie upały już ponoć za nami, to jeszcze lato w pełni i warto wykorzystać dostępne owoce i spróbować zaskoczyć swoich bliskich i przyjaciół fantastycznymi napojami orzeźwiającymi  ;)

Zapraszam do lektury Agnieszki ;)

Latem często zastanawiamy się czym poza woda ugasić pragnienie. Lemoniada jest prostym i szybkim do przygotowania napojem orzeźwiającym.Te dwie wersje przygotowałam specjalnie na urodziny córki. Impreza odbyła się pod chmurką. Na szczęście temperatura tego dnia nieco spadła ,a słońce schowało za chmurami więc było przyjemnie.Lemoniada jednak była dobrym pomysłem…Nawet recykling zastosowałam i zaserwowałam ja w słoikach po konfiturach.

Lemoniada arbuzowa

Jak wykonać lemoniadę arbuzową? Wystarczy połowę arbuza wydrążyć i pozbawić pestek jeśli ktoś nie lubi czarnych. W moim akurat były białe mało wyczuwalne więc je zostawiłam. Zalałam to  0,5 l zimnej przegotowanej wody i zblendowałam. Dodałam jeszcze wyciśnięty sok z jednej cytryny i kilka listków mięty. Rozważałam jeszcze dodanie odrobiny ksylitolu jako słodzika ale po połączeniu składników okazało się to zbędne. Arbuz był wyjątkowo słodki. Przed podaniem lemoniada studziła się ok. godziny w lodówce.Warto pamiętać żeby przy potężnych upałach nie serwować rozgrzanemu organizmowi szoku termicznego w sensie za mocno schłodzonych napojów, ponieważ organizm wykonuje wtedy podwójną prace i czerpie energię do podgrzania czy to zbyt zimnej potrawy czy napoju. Temperatura pokojowa jest zatem najkorzystniejsza dla tego, co pijemy.

 

arbuz

Lemoniada cytrynowo-ogórkowa

Do jej przygotowania potrzebne będzie: sok wyciśnięty z 10 cytryn, 3 male świeże ogórki ( obrałam je ze skóry, pokroiłam i zblendowałam. Następnie sok przecedziłam przez gazę,  dolałam ok 0,5 litra przegotowanej wody oraz 2 łyżki ksylitolu ( można pominąć jeśli nie zależy nam na słodkim smaku).Do dzbanka można dorzucić kilka plasterków cytryny lub limonki oraz listki mięty.

cytrynka

 

 

Agnieszka poleca również specjalny słoik do lemoniady ;)

 

słoik

 

Dziękuję Agnieszce, że podzieliła się z nami swoimi przepisami na pyszne lemoniady oraz pięknymi fotkami. Agnieszka uwielbia również bawić się w fotografa i świetnie Jej to wychodzi ;)

Korzystając z okazji napomknę, iż Agnieszka zgodziła się pisać dla pozytywnej cyklicznie, więc nieraz usłyszycie o Jej fantastycznych przepisach.

 

 

 
 

Kotlety wegetariańskie nadziewane kalafiorem

17 sie

Dzisiaj poniedziałek;)

Naładowana jogowo-warsztatowo postanowiłam wykorzystać poznane przepisy kulinarne i zadziałać w swojej jeszcze niepomalowanej kuchni ;) Tydzień zmian, wzbogacone obiady wegetariańskie i zupełnie nowa kuchnia;) Uwielbiam jak coś się dzieje.

Przepisów wegetariańskich jest sporo. Naprawdę co strona, to zupełnie coś nowego. Niedawno zafascynował mnie blog Olgi Smile ;) I to za sprawą Jej przepisu, troszkę zmodyfikowanego przeze mnie (nie wykorzystałam każdego  zaproponowanego składnika, dodałam coś od siebie ),wypróbowałam swoich sił w kuchni , by zrobić kotleciki wg przepisu Olgi ;)

Co dzisiaj zaserwowałam…Hm sobie? Bo”mąż” nadal mięsożerny ;)

Kotleciki nadziewane cebulką i kalafiorem podawane z  mizerią (sałata i śmietana) i pyrkami  oraz kompotem ze śliwek ;)

Do takich kotlecików można dodać niemalże wszystko: różne sałatki,buraczki. Osobiście zastanawiałam się, jak by smakowały kotleciki z sosem śmietanowym z cukinią plus puree Ale bez mizerii w zestawie. Hm…Sądzę, że spróbuję innym razem to połączenie ;)

Najpierw podam przepis.

Co jest nam potrzebne:

- 1 szkl. kaszy jaglanej,

- 2.5 szkl. wody,

- pół kalafiora (bądź jeden mały),

- 1 cebula większa,

- pietruszka,

- 2 łyżeczki curry, sól morska i pieprz do przyprawy,zioła prowansalskie (dosłownie szczypta),

- 1 łyżeczka czosnku zmielonego,

- do smaku szczypta zmielonej papryki,

- 3 łyżki mąki ziemniaczanej,

- olej i tarta bułka.

Jak powstają kotleciki ;)

Cebulę siekam na drobne kawałeczki, obieram kalafiora z zieleniny i również kroję go na drobne kosteczki.

IMG_20150817_150528

Patelnię rozgrzewam olejem – dosłownie 2,3 łyżeczki i podsmażam składniki.Kaszę jaglaną wsypuję na sito, płuczę pod bieżącą wodą. Zagotowuję wodę, wsypuję do niej kaszę  i gotuję od 10-15 minut.

Tymczasem w misce łączę cebulkę, kalafiora, dodaję ugotowaną i wystudzoną kaszę, 3 łyżki mąki ziemniaczanej, przyprawy, a na koniec posiekaną świeżą pietruszkę.

Z tak przygotowanej bazy, formuję kotleciki i wrzucam na patelnię ;)

Z podanych składników i wymienionych proporcji wyszło mi 8 dość sporych kotletów.

Smacznego ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Zdrowo żyć

 

Stało się, nie jem mięsa

26 lip

Regularną Joginką jestem od ładnych kilku lat.

Natomiast osobą, która świadomie podjęła decyzję o odstawieniu mięsa, dopiero od niecałego miesiąca.

30 czerwca 2015 r. po prostu wyeliminowałam mięso ze swojego jadłospisu.

Czy jestem prawdziwą wegetarianką?
Hm. By to stwierdzić, musiałam przeczytać parę informacji na ten temat;) Oczywiście jest to bardzo obszerny temat, dlatego nie jestem w stanie wiedzieć wszystkiego tak od razu.

Krótki rys historyczny.

Wegetarianizm wywodzi się z Indii i od początku stanowił integralną część religijno-filozoficznego sytemu wierzeń. Wegetarianizm polega na świadomym i celowym wyeliminowaniu z diety mięsa (również ryb i owoców morza).

Istnieje  wiele odmian wegetarianizmu, o czym dowiedziałam się teraz:

1. Laktoowowegetarianizm – polega na rezygnacji z potraw mięsnych ale dopuszcza do jadłospisu nabiał, jajka i miód,

2. Laktowegetarianizm – polega na wyłączeniu z diety jajek ale dopuszcza spożywanie mleka i jego przetworów,

3. Owowegetarianizm – to dieta, która dopuszcza z produktów zwierzęcych jedynie spożywanie jajek,

4. Weganizm – polega na rezygnacji ze spożywania produktów pochodzących od zwierząt. Poza mięsem nie spożywa się również mleka, serów i jaj. Niektórzy weganie nie spożywają również miodu twierdząc, że on również jest pochodzenia zwierzęcego.

5. Witarianizm – polega na spożywaniu jedynie świeżych produktów. Odrzuca się potrawy gotowane, kawę czy herbatę.

6.Frutarianizm – najbardziej zaostrzona odmiana wegetarianizmu. Nie spożywa się ani mięsa, ani owoców ani warzyw, które uśmiercają rośliny.

Kim ja jestem?

Po prostu odrzuciłam ze swojej diety mięso, a więc Laktoowowegetarianizm.

Czy to zdrowe?

Naukowcy zajmujący się żywieniem są zdania, że dobrze zrównoważona i przemyślana dieta wegetariańska jest dietą zdrową i może być stosowana przez ludzi. Badania wykazują, że wegetarianie, którzy nie spożywają mięsa nie mają problemów z otyłością, cechuje ich niższy poziom cholesterolu we krwi, niższe ciśnienie, występuje mniej zawałów serca, problemów z miażdżycą, z jelitami .

Osobiście uważam, że nie powinno się przesadzać z dietą, gdyż organizmowi, zwłaszcza gdy rezygnuje się z mięsa trzeba dostarczyć większej ilości niezbędnych składników w postaci odpowiednich witamin do prawidłowego funkcjonowania, więc rezygnowanie z owoców i warzyw jest dość ryzykowne.

Niedobory żelaza doprowadzają do anemii, osteoporozy i sieją spustoszenie w organizmie.

Dlatego ku przestrodze, wybierając jakąkolwiek ścieżkę wegetarianizmu uważajmy, obserwujmy swoje ciało i pamiętajmy, że organizm musi mieć paliwo do prawidłowego funkcjonowania.

11217171_982816475083477_1076258333138905919_n

 
 

Coś na wzmocnienie przed sesją jogową

26 cze

Wpis, który umieszczam dzisiaj na stronie został napisany przez przesympatyczną, młodą i wszechstronną Izę Kornet.

Ma 19 lat. Obecnie studiuje na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym. W wieku lat 15 napisała książkę: „Pasja życiem”. Jest weganką, choć twierdzi że nie 100%, szanuje zwierzęta, w wolnych chwilach ćwiczy jogę, a przede wszystkim dzięki Niej można nauczyć się sporo o zdrowym odżywianiu. Na swoim blogu o sobie pisze: „Pragnę zbudować szacunek dla samej siebie i mieć wolność wyboru”.

Gdy napisała do mnie z zapytaniem czy może zaproponować kilka przepisów dla Joginów by wzmocnili się przed ćwiczeniami i nie czuli się zbyt ciężko , zgodziłam się bez wahania. Nic więcej pisać nie muszę, na dole tekst Izy, a do przepisów dodane piękne zdjęcia, również autorstwa naszej Nowej Joginki. Serdecznie zapraszam do lektury.

###

Moja przygoda z jogą nie ma ogromnego wymiaru fizycznego i nie wyglądam świetnie, kiedy ją ćwiczę. Zdarzają mi się tygodnie bez niej, są i miesiące, kiedy pozwalam sobie na półtorej godziny podzieloną na trzy sesje: poranną, popołudniową i wieczorną. Czuję się niesamowicie oczyszczona, szczęśliwa, a ciało gotowe do pracy na pełnych obrotach, choć rozciągnięte do ostatniej i najmniejszej komórki mięśniowej.

Gdy ćwiczyłam mało i bardzo delikatnie, nie zastanawiałam się nad tym co jem przed oraz po ćwiczeniach. Jedzenie stało się dla mnie problemem, kiedy zaczęłam robić to intensywniej. Jestem osobą lubiącą jeść lekko, aby czuć się fruwająco, a nie ciężej niż grawitacja przewiduje. Dlatego też szczególnie zwracam uwagę na to, co ląduje na moim talerzu na śniadanie, obiad i kolację, ale także przed i po aktywności fizycznej.

Przygotowałam dla Was trzy propozycje, które sama najbardziej uwielbiam. Dwa z nich są szybkie, łatwo dostępne (pomijając może chia seeds, ale jak już kupicie paczkę, to macie spokój na jakiś czas) i lekkie. Można po nich spokojnie usiąść na matę i dać z siebie wszystko. W trakcie ćwiczeń tracimy energię (i w przypadku jogi jednocześnie ją zdobywamy :-) ), dlatego po sesji warto zajrzeć do kuchni i sięgnąć po coś więcej.

PUDDING CHIA Z MANGO na zimno

1 całe mango
5 łyżek chia seeds
dodatek innego owocu (brzoskwinia, ananas, gruszka)
woda mineralna niegazowana

Chia seeds zalewamy wodą (ok. 20 łyżek). Odstawiamy do lodówki. Miksujemy mango z innym owocem. Po 10 minutach wyciągamy chia seeds z zimna i powstały kisielek mieszamy z owocami. Umieszczamy w przyjemnym naczyniu. Odkładamy do lodówki. Niech chłodzi się i czeka, aż skończymy trening.

11658882_652542761512377_1872547623_o

MLEKO BANANOWE Z TRUSKAWKAMI I POZIOMKAMI

1 banan
2 garście truskawek
1-2 garście poziomek
ok. 1 litra mleka roślinnego (u mnie sojowe lub z orzechów włoskich)

Wrzucamy wszystko w blender kielichowy. Polecam nie żałować litra mleka na taką ilość owoców, ponieważ chcemy uzyskać napój owocowy, a nie owoce z mlekiem (mus) :-) . Popijamy powoli przed i po.

11663976_652542641512389_929800112_o

KASZA GRYCZANA PRZEKŁADANA JABŁKIEM Z CYNAMONEM, czyli ulubiona opcja potreningowa

3-4 łyżki płatków owsianych górskich (nie instant…)
3-4 łyżki kaszy gryczanej
(ugotuj więcej na jutrzejszy obiad)
3 duże starte jabłka
cynamon, świeżo zmielone goździki, opcjonalnie: cukier

Gotujemy kaszę, płatki zalewamy gorącą wodą i odstawiamy. Kaszy nie solimy, bo chcemy mieć danie na słodko. Jeśli mamy jabłka ze sklepu, obieramy je, jeśli domowe – ścieramy razem ze skórką na dużych oczkach. Jabłka mieszamy z przyprawami i odstawiamy na 10 minut, aby przeszły smakiem i zapachem. Przekładamy wszystko warstwami. Przyjemność dla ciała i duszy. Piękno jest wszędzie!

P.S. Przygotowujcie swoje jedzenie w pięknych naczyniach. Ja uwielbiam robić to w dużych, wysokich kieliszkach do wina (wina nie piję, a z kieliszków korzystam najwięcej w rodzinie :-) lub ulubionej filiżance w stare kwiaty. To jest Wasz czas i Wasze życie. Wasze ciało i Wasz umysł. Pokazujcie im tylko to, co najlepsze.

11641939_652542884845698_1892802916_o

Izabela Kornet

www.thesecretofhealing.blogspot.com

www.facebook.com/thesecretofhealing

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zdrowo żyć