RSS
 

Pierwsze podsumowanie

05 gru

Moje tu i teraz…

Mój świat…

Ostatnie dwa miesiące dużo mi dały, wiele zrozumiałam.

Pobyt w domu, szpital czy wywiad którego udzieliłam…

Mój świat to póki co joga…

Ona mi daje siłę, nakręca mnie i pozwala funkcjonować na tyle, by dać sobie szansę…Nie teraz…Ale odbudować nadszarpnięte relacje, dać sobie więcej czasu i póki co nie wycofywać się, ale cierpliwie czekać…I na nowo zacząć się śmiać ;) Małymi krokami, ale do przodu…

14925764_1287872064577915_3012895077472979993_n

 

 

15027822_1294719037226551_1482914847918791184_n

 

 

15193436_1310069389024849_1580630919740668834_n

 

Z nowym rokiem będzie więcej praktycznych porad, więcej ćwiczeń, nowe cykle, wywiady…Chcę stworzyć ciepłe, jogowe środowisku na swoim blogu. I skupić się na regularnych wpisach, byście mogli lepiej mnie poznać ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Pozytywnie zakręcona joginka poczuła, że traci grunt pod nogami…

28 lis

Choroba to nic dobrego. Gdy do tego dołożymy szpital… Trudny czas…

I mnie coś takiego spotkało. I nie będę pisać jak było ciężko, trzeba było sobie jakoś radzić i pomimo różnych myśli, tego co się widziało, słyszało, czymś żyć.

Wiecie, że piszę o jodze, sama praktykuję a niedawno zapisałam się na kurs  instruktora… I tym żyłam w szpitalnych murach, żyłam nadzieją że gdy wrócę, będę rozwijać dalej swoją pasję. Ale łatwo nie było… Przed tym okresem, ćwiczyłam jogę w domu i to tylko jeszcze z dużą uwagą na brzuch, nie mogłam się skręcać, wszystko sprawiało ból, nieraz płakałam  z niemocy, że ja taka wysportowana a nie mogę zrobić zwykłego skłonu… W tym czasie poznałam wiele fantastycznych joginek z mojej okolicy ;) Wiele przychodzi do mnie i razem ćwiczymy. Uczę i uczę się ;)

Wczoraj mogłam zrobić dłuższą praktykę, nie było łatwo…Ale po raz pierwszy od 1,5 miesiąca poczułam radość, zero bólu, zero zahamować w ciele. Choć nadal ostrożnie, pierwszy raz poczułam że wracam do siebie, wracam do żywych…

Szpital uczy pokory, czas przed i po to również okres na refleksje. Było naprawdę ciężko, ale wiedziałam że joga mi pomoże. Nieważne, że byłam mniej aktywna na macie, sama świadomość że znowu powrócę, joga uczy cierpliwości, nieraz uczy zaczynać od nowa a gdy wczoraj mogłam się skręcić, wygiąć….Czułam się tak, jak na początku. Przypomniałam sobie, dlaczego pokochałam jogę…Bo ona uczy cierpliwości, w niej nie ma rywalizacji, osiągnięć kto co…

Piszę o tym, by Wam pokazać że każdy ma zwątpienia, każdy ma takie dni w których coś co robił tyle lat…Sprawia taki ból… Ale grunt to nie poddać się, nie stracić nadziei, przynajmniej nie w to, co sprawiało przed ciężkimi sytuacjami, taką radość ;)

Życie poddaje nas próbom. Mnie w tym roku wyjątkowo nie oszczędzało, ale…

Beata Pawlikowska pisze:

„Zobacz, jak łagodnie i mądrze życie cię prowadzi wysyła cię do miejsc, z których możesz łatwiej spojrzeć z perspektywy na życie. Korzystaj z tego co masz. Nie myśl zbyt wiele. Rozglądaj się, smakuj, ciesz się życie samo przyniesie ci rozwiązanie”.

Mnie czas spędzony w szpitalu utwierdził w przekonaniu, że joga będzie zawsze dla mnie ważna. Ale zrozumiałam też wiele innych spraw, teraz tylko trwać w tych postanowieniach i zmianach na lepsze….

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Ciekawostki jogowe

 

„Moje Indie” – J.Kret

15 lis

Pierwsze miesiące kalendarzowej jesieni spędziłam na czytaniu.

Dziś nietypowa pozycja, dlaczego?

Głównie za sprawą autora.

Jarosław Kret  jest dziennikarzem, podróżnikiem, z wykształcenia orientalistą. W trakcie swojej podróży mieszkał w prawdziwej indyjskiej rodzinie, poznał  Indie z innej perspektywy. Osobiście uważam, że to jest właśnie w jego książce najciekawsze, ta książka to opowieść, ta książka to historia o ludziach i ich zwyczajach. Wielu krytyków zarzuca autorowi chaotyczność. Może i jest momentami pewien nieporządek, natłok informacji, ale dowiedziałam się z niej o wielu rzeczach które inne książki czy przewodniki nie zawierały. Wizja Indii przedstawiona przez Kreta jest ciekawa głównie przez to, że jego wspomnienia tworzą specyficzny klimat i są związane po prostu z ludźmi ich historią, tradycjami, zwyczajami i kuchnią.

Nie chciałem lecieć do Indii. Jest przecież na świecie tyle innych pięknych miejsc do zobaczenia… A tam tłum, ciasnota, znów pewnie ta bieda. Czego tam szukać? Trafiłem do Indii przez przypadek. I najchętniej nigdy bym już stamtąd nie wyjeżdżał.

Czy wiedzieliście, że do Indii trafił pierwszy transport dwustu polskich sierot? I to był jedynie początek. Dzieci zostały tu adoptowane? Ci się z nimi stało?

Czy wiecie czym jest napój bhang i jak działa ?

A hidźra? Kim są, jakie zajmują miejsce w hierarchii i jak są traktowani?

Bindi czerwona lub czarna kropka na czole kobiety. Symbol religijny czy zwykłe upiększenie?

Święte krowy w zasadzie dlaczego są takie ważne dla mieszkańców Indii?

cd4b3560a22ed556db45ed55ff4171fc

Źródło: www.google.pl

 

Spokój i relaks przy Tinie

07 lis

Tina Turner, kto by pomyślał.

Przy niej relaks i joga? U mnie bardzo często, gdy jestem sama w domowych pieleszach, gdy potrzebuję wyciszenia i chwili relaksu, gdy rozkładam matę i gdy zapalam świece i kadzidełka, jest i Ona ;)

Źrodło: www.youtube.com

Ten utwór króluje najkrócej u mnie, odkryłam przypadkiem. Teraz nie wyobrażam sobie jogi bez niego.

 

Następny utwór jest długi, ponad 2 godziny i powiem Wam, że kiedyś spędziłam przy nim na macie ten czas nawet nie zwracając uwagi, że tak szybko te 2 godziny upłynęły… Potrzebowałam widocznie natchnienia a muzyka odgrywa dla mnie bardzo dużą rolę podczas ćwiczeń i medytacji. Jest motorkiem napędzającym do działania .

Źrodło: www.youtube.com

Z kolei Sarvesham Svastir Bhavatu to pierwszy utwór Tiny, który zachwycił mnie i porwał Naszą Grupę. Jest rewelacyjny i mogę go słuchać na okrągło ;)

Źrodło: www.youtube.com

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Guz kulszowy

31 paź

Każdy kto choć raz uczestniczył w zajęciach jogi usłyszał od instruktora, wyciągnij skórę spod pośladków i usiądź na guzach kulszowych. Hm…Ciekawe pojęcie, tylko tak naprawdę na początku przygody z jogą, nie wiemy co to oznacza i jak mamy je wyczuć

Już wyjaśniam.

Guz kulszowy to najdłużej obciążana część układu kostnego. Dzięki niemu potrafimy przyjąć pozycję siedzącą.

Guz kulszowy to tak naprawdę część kości kulszowej, jednej z 3 kości budującej kość miedniczą (kulszowa, biodrowa i łonowa).

Jak możemy zlokalizować nasze guzy kulszowe?

Podłóż rękę pod pośladek i usiądź na niej. Z łatwością powinieneś/aś zlokalizować guz kulszową. Udało się Tobie? Jeśli tak, już będziesz wiedział/ła jak prawidłowo siedzieć na guzach kulszowych ;););)

 

Poniżej przydatna grafika;)

Powodzenia w poszukiwaniu własnych guzów kulszowych ;)

Guzy-kulszowe

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Anatomia

 

Bo ona jest moim motorem napędzającym do działania ;)

28 paź

Od jakiegoś czasu jednocześnie uczę się i uczę ;)

Dziś popełniłam też pewien mały krok, zapisałam się na kurs jogi więc naprawdę, nie ma już odwrotu.Tyle lat i w końcu, odważyłam się, wysłałam zgłoszenie…

Jestem na takim etapie, dość trudnym dla mnie bo bardzo osobistym, dlatego to właśnie joga po raz nie wiem już który, pomaga mi wyjść na prostą. Wielu z Was pytało się czym dla mnie jest joga i zawsze odpowiadałam to coś więcej, ona nie raz pomogła mi znaleźć przysłowiowe światełko w tunelu, jak teraz. Od wczoraj powróciłam na matę, dużo czasu poświęcam na czytanie, robię wiele notatek, przygotowuję lekcje.Mój czas w domu jakoś upływa, nadałam sobie sens i chcę dążyć do jego realizacji. Już dłużej nie będę czekać, wiem że joga to nie tylko moja pasja, to coś więcej i chcę jej poświęcić więcej czasu.Prowadzę małe lekcje od jakiegoś czasu więc wiem, że potrafię, że chcę to robić, bo lubię się uczyć i uczyć innych. Mam nadzieję, że sobie poradzę ;)

DSC01399

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

IMG_2628

cropped-14606331_1258377417527380_1874487523656720286_n.jpg

received_600170713489401

13396608_579368138907675_1534940059_o

13275172_579368058907683_951772250_o

SONY DSC

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Śniadania najważniejszy posiłek bo…

09 paź

Dawno nie pisałam a nastał kolejny, jesienny już miesiąc. Pozytywna skupiła się na praktyce, doszkoleniu i tak minęło troszkę czasu. Dziś o świadomym i zdrowym odżywianiu, Temat dla mnie wcale niełatwy…

Dużo się mówi o świadomym odżywianiu. Dla mnie temat omijany przez wiele lat.

Na przestrzeni ostatniego roku nastąpiła pewna zmiana. W zasadzie dwie zmiany. Po pierwsze odrzuciłam mięso z menu, a po drugie przestałam pić kawę sypaną. Dlaczego? To pierwsze, było lato, zostawiłam na wierzchu mięso mielone, zapomniałam o nim…. Gdy wieczorem zobaczyłam co się na tym talerzu stało… Widok obrzydził mi mięso skutecznie. Choć lekarze radzili bym takowe jadła w niewielkich choć ilościach, głównie wołowinę, jakoś mam wstręt…… Kawa, od lat miałam problemy z żołądkiem. Popełniałam jeden z najgorszych błędów, mocna kawa na pusty żołądek i tak przez wiele lat….

Dlatego w życiu pozytywnie zakręconej joginki przyszedł taki czas, w którym dziedzina świadomego odżywiania stała się ważna i z którą chcę się na łamach bloga dzielić z Wami. Dlaczego? Ma to mnie przede wszystkim  zmotywować do dalszego dobrego nawyku…

Przez wiele lat nie odczuwałam głodu, a jak go odczuwałam przeważnie nie reagowałam i w ten sposób zamęczyłam swój organizm, oszukując żołądek. Dziadek zawsze mawiał, jedz mniej ale częściej. Gdy nie zjesz nie będziesz miała sił na nic. Oczywiście, nie słuchałam. I dopiero grubo po 30 – stce zaczęłam dbać o dostarczanie organizmowi więcej kalorii, tych potrzebnych i zdrowych.

Śniadania nigdy nie były dla mnie istotne choć wiem, że są najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Dlatego  właśnie śniadanie powinno być konkretne by móc dostarczyć organizmowi konkretnej dawki energii. Śniadanie daje nam podstawy do funkcjonowania przez cały, czasem bardzo długi i intensywny dzień. Jak wygląda moje śniadanie? Proste, szybkie, konkretne i tanie ;)

pexels-photo-26676

 6-8 łyżeczek płatków owsianych lub górskich,

3 jajka ( z czego jedno cale, z dwóch następnych tylko białko, żółtek się pozbywamy)

1 łyżeczka cukru brązowego

Czasami dodaję do tego, by urozmaicić śniadanie płatki kokosowe, zmiażdżony banan, utarte jabłko z cynamonem, rodzynki, suszone owoce jak kto lubi ;)

I to tyle ;)

Mieszam to wszystko i wrzucam na patelnię i smażę,  dosłownie parę minut (ja tylko z jednej strony)

Ile tak jem? Trzeci tydzień minął. Na świeżo są najlepsze, ale dzień wcześniej przygotowuję sobie taki placuszek i w pracy o stałej porze 8.30 odgrzewam go sobie.

Wnioski?

Mam więcej sił, brzuch nie jest wysadzony nie jedzeniem, koleżanki z pracy są pełne podziwu bo pierwszy raz od 10 lat widzą jak jem śniadania i same się zainteresowały przepisem. Więc wydaje mi się, że same korzyści. Aczkolwiek waga zjechała, ale czy to od regularnych śniadań? Tego nie wiem, nie potwierdzam, nie zaprzeczam.

No dobra, a co z obiadami?

Hm…Bez mięsa tez da się żyć, dużo sałatek, ryb i choć jeszcze nie jestem specjalistką w dziedzinie ciekawych przepisów dla joginki – singielki aktywnie zawodowej, szukam i eksperymentuję. Zwłaszcza, że na mieście lub w pracy ciężko o jedzenie bez mięsa, jedynie sałatki ale te robię sobie sama ;)

Może Wy podrzucicie jakieś ciekawe pomysły na fajne obiadki, zwłaszcza te do pracy?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zdrowo żyć

 

II spotkanie Grupy Jogini i Miłośnicy jogi

12 wrz

W minioną sobotę, letnią i piękną sobotę września odbyło się drugie spotkanie Naszej Grupy Jogini i miłośnicy jogi. Poprzednie spotkanie w plenerze z jogą miało miejsce  na początku czerwca. Choć frekwencja nie była duża, piękna pogoda sprzyja wyjazdom, niektórzy rozchorowali się, byłam zadowolona,  że nasze spotkanie odbyło się ;) Ważne, że za każdym razem jest możliwość poznania nowych i bardzo interesujących joginek (tym razem zawitały same Panie ). O to chodziło, wyjść ze świata wirtualnego i poznać się. Pobyć ze sobą, porozmawiać, wspólnie poćwiczyć. Ot, cała idea spotkań ;)

Kto był tym razem? Renata – prowadząca, Agata z mężem i córeczką, Karolina która tym razem  była obserwującą i ja ;)

Renata uczy jogi w Studio Joga Wita w Poznaniu. Poznałyśmy się w sobotę i naprawdę jestem pod wrażeniem tej osoby. Nasza sesja była długa, a Renata wskazała parę cennych wskazówek do niektórych asan oraz wykazała się dużym spokojem, wiedzą  i uśmiechem ;)

Czy będą jeszcze spotkania w tym roku?

Oczywiście, pogoda nadal jest piękna i sprzyja plenerowej jodze ;)

Poniżej foto relacja, za którą dziękuję Tomkowi i Agatce ;)

received_600169920156147

 

received_600170016822804

 

received_600170593489413

 

received_600170713489401

 

 

A poniżej link do relacji z naszego pierwszego spotkania ;)

www.pozytywniezakreconajoginka.blog.pl/2016/07/04/moja-pasja-moj-dom-moja-swiatynia/

 

Do następnego spotkania ;)

A może macie jakieś wskazówki bądź pomysły co do plenerowych spotkań?

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Medytacja wg. pozytywnie zakręconej joginki

03 wrz

Na swojej ścieżce spotykam wiele osób, które podejmują temat medytacji. Jestem zwykłym pasjonatem jogi, troszkę czytam na ten temat ale moja wiedza nie jest obszerna. Uczę się powoli i to przeważnie na swoich doświadczeniach i odczuciach. Nie jestem teoretykiem ani filozofem. Po prostu czytam, uczę się zdobywam wiedzę.

Czym jest medytacja?

Dla wielu wciąż kojarzona z pozycją w siadzie skrzyżnym i zamkniętymi oczami. Zgodnie  z nauką starożytnych pism o jodze, medytacja w prawdziwym duchowym znaczeniu oznacza medytowanie o Bogu. Wg. Siddhaswarupanandy medytacja tak naprawdę oznacza „miłosne rozpamiętywanie Boga”. Wg. niego skupienie się na oddychaniu (pranajamie) czy na którymś z czakramów nie stanowi głównego celu medytacji. Metody jak najbardziej pomagają zrelaksować ciało i umysł, ale są to jedynie techniki przedmedytacyjne.

Dlaczego warto medytować?

Według starożytnych tekstów wedyjskich najważniejszym celem  medytacji jest „osiągnięcie samorealizacji  – zrozumienie kim naprawdę jesteś. Jaka jest twoja prawdziwa istota? Jaki jest rzeczywisty cel twojego życia? Jaki jest twój związek z Bogiem?”

Jednak Siddhaswarupananda przypomina, iż prawdziwym celem i wartością medytacji jest koncentrowanie się na Najwyższej Osobie Boga (samadhi). I nawet jeśli traktujesz medytację, jako sposób na wyciszenie ciała i umysłu, większość praktykujących będzie próbowała zrozumieć mistyczną stronę medytacji.

Jak medytować?

Obecnie nie ma ścisłych reguł. Ja osobiście jestem zdania, iż to zależy od nas samych. Zarówno miejsce jak i sposób medytacji, to my decydujemy.

W starożytnych tekstach wspomina się , iż bramini wymagali, by przed medytacją poddać się stosownym oczyszczeniom. Obecnie nikt tego od uczniów nie wymaga.

Pamiętać jedynie należy o tym, iż na  samym początku, medytacja nie przyjdzie łatwo.

„Umysł jest jak małpa, którą trzeba tresować. Nie dopuszczaj do siebie złości ani gniewu. Kiedy wyładowujesz gniew –małpa zachowuje się gorzej niż poprzednio” (fragment z książki „Joga medytacja prawdziwe znaczenie, Siddhaswarupananda Paramahamsa „ ).

A ja jak i gdzie medytuję?

Od trzech miesięcy mieszkam poza Poznaniem. Dojazdy nie są łatwe, część drogi codziennie pokonuję pieszo, i choć łatwo nie jest, nieraz mi się nie chce, zwłaszcza gdy pogoda nie rozpieszcza, czasami mięśnie są już zmęczone ale idę. Po pierwsze bo muszę a po drugie zaczęłam o tej codziennej drodze myśleć inaczej. Te Dwadzieścia minut rano i wieczorem to czas dla mnie, nie rozmawiam wtedy z nikim, do nikogo nie piszę, nie jestem niczym zmęczona, przede mną droga i to wszystko. Niektórzy myślą, że podczas medytacji nie powinno się o niczym myśleć, wyrzucać z siebie myśli o problemach, wyciszyć umysł, by głowa była pusta.  Ja podczas swojej wędrówki właśnie pozwalam sobie na myślenie, szukam rozwiązań na różne sprawy, myślę o tym co mi się udało, gdzie popełniłam błąd, jak go naprawić. Wiem, że jest różne podejście, różne myślenie i rożne szkoły. Ale tak jak mówiłam, jestem zwykłym człowiekiem, osobą interesującą się jogą  i ta moja medytacja uspokaja mnie i czuję się bardzo dobrze z nią i ze sobą. 

A dla Was czym jest medytacja?

13590364_1179065682125221_518257406282435784_n

 

Podróż w głąb siebie

08 sie

Pozytywnie zakręcona joginka dwa ostatnie tygodnie podróżowała po Polsce. Joga w studio nie była możliwa, ale jak na zakręconą joginę przystało,  joga towarzyszyła mi w każdym miejscu do którego trafiłam. Joga, książka i muzyka relaksacyjna ;)

Czy praktykowałam? Owszem, w Dziwnowie na kocu w pokoju (jednak co mata to mata), na plaży. W Trójmieście joga autobusowa, w Polskim Busie jest fajnie ale 5 godzin w jedną stronę daje popalić dlatego trzeba było coś poradzić ;) A Warszawa? Była joga w hotelowym pokoju i nie tylko. Wybaczcie, nie mam na ten stan poparcia w sesji fotograficznej, gdyż mój szanowny telefon komórkowy zastrajkował i dostałam zastępczy od siostry, który robi dobrze krajobrazy , więc musicie uwierzyć na słowo ;)

Ale co ważne, ta podróż wakacyjna była moją medytacją i nie chodzi o to, że słuchałam w nieskończoność muzyki relaksacyjnej czy siedziałam w pozycji lotosu, sama podróż była dla mnie prywatną medytacją. Sama ze sobą, wiele godzin w podróży, otwarty stan umysłu i poznanie siebie, czy potrafię dać radę sama? Czy bycie w pojedynkę uniemożliwia podróżowanie? Czy można czerpać z takiej wędrówki radość? Pierwszy raz udałam się w taką podróż w głąb siebie i z ręką na sercu, polecam każdemu ;) Niezależnie od statutu wolny, wolna, zajęty, zajęta ;) A co mnie najbardziej zaskoczyło? Co odkryłam?

SIŁĘ…Zdecydowanie i RADOŚĆ z bycia tak po prostu. Dałam radę i nie czułam się samotna, poznałam wiele fantastycznych osób, podróż choć samotna, była najlepszą podróżą ostatnimi czasy w moim życiu, nie przypuszczałam że można poznać tak wielu podobnie zakręconych do mnie… Muszę się też do czegoś przyznać, szerzyłam w świecie wiedzę o jodze, (choć najczęstszym pytaniem Pań było, czy dzięki jodze można schudnąć a Panowie interesowali się moim tatuażem na karku) , nadal dzielnie opowiadałam o walorach praktyki ;)

Jestem ciekawa czy Wy macie za sobą taką podóż, dzięki której mogliście odkryć siebie?

13775962_1192033940828395_8569598332329720583_n