RSS
 

Bo ona jest moim motorem napędzającym do działania ;)

28 paź

Od jakiegoś czasu jednocześnie uczę się i uczę ;)

Dziś popełniłam też pewien mały krok, zapisałam się na kurs jogi więc naprawdę, nie ma już odwrotu.Tyle lat i w końcu, odważyłam się, wysłałam zgłoszenie…

Jestem na takim etapie, dość trudnym dla mnie bo bardzo osobistym, dlatego to właśnie joga po raz nie wiem już który, pomaga mi wyjść na prostą. Wielu z Was pytało się czym dla mnie jest joga i zawsze odpowiadałam to coś więcej, ona nie raz pomogła mi znaleźć przysłowiowe światełko w tunelu, jak teraz. Od wczoraj powróciłam na matę, dużo czasu poświęcam na czytanie, robię wiele notatek, przygotowuję lekcje.Mój czas w domu jakoś upływa, nadałam sobie sens i chcę dążyć do jego realizacji. Już dłużej nie będę czekać, wiem że joga to nie tylko moja pasja, to coś więcej i chcę jej poświęcić więcej czasu.Prowadzę małe lekcje od jakiegoś czasu więc wiem, że potrafię, że chcę to robić, bo lubię się uczyć i uczyć innych. Mam nadzieję, że sobie poradzę ;)

DSC01399

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

IMG_2628

cropped-14606331_1258377417527380_1874487523656720286_n.jpg

received_600170713489401

13396608_579368138907675_1534940059_o

13275172_579368058907683_951772250_o

SONY DSC

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Śniadania najważniejszy posiłek bo…

09 paź

Dawno nie pisałam a nastał kolejny, jesienny już miesiąc. Pozytywna skupiła się na praktyce, doszkoleniu i tak minęło troszkę czasu. Dziś o świadomym i zdrowym odżywianiu, Temat dla mnie wcale niełatwy…

Dużo się mówi o świadomym odżywianiu. Dla mnie temat omijany przez wiele lat.

Na przestrzeni ostatniego roku nastąpiła pewna zmiana. W zasadzie dwie zmiany. Po pierwsze odrzuciłam mięso z menu, a po drugie przestałam pić kawę sypaną. Dlaczego? To pierwsze, było lato, zostawiłam na wierzchu mięso mielone, zapomniałam o nim…. Gdy wieczorem zobaczyłam co się na tym talerzu stało… Widok obrzydził mi mięso skutecznie. Choć lekarze radzili bym takowe jadła w niewielkich choć ilościach, głównie wołowinę, jakoś mam wstręt…… Kawa, od lat miałam problemy z żołądkiem. Popełniałam jeden z najgorszych błędów, mocna kawa na pusty żołądek i tak przez wiele lat….

Dlatego w życiu pozytywnie zakręconej joginki przyszedł taki czas, w którym dziedzina świadomego odżywiania stała się ważna i z którą chcę się na łamach bloga dzielić z Wami. Dlaczego? Ma to mnie przede wszystkim  zmotywować do dalszego dobrego nawyku…

Przez wiele lat nie odczuwałam głodu, a jak go odczuwałam przeważnie nie reagowałam i w ten sposób zamęczyłam swój organizm, oszukując żołądek. Dziadek zawsze mawiał, jedz mniej ale częściej. Gdy nie zjesz nie będziesz miała sił na nic. Oczywiście, nie słuchałam. I dopiero grubo po 30 – stce zaczęłam dbać o dostarczanie organizmowi więcej kalorii, tych potrzebnych i zdrowych.

Śniadania nigdy nie były dla mnie istotne choć wiem, że są najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Dlatego  właśnie śniadanie powinno być konkretne by móc dostarczyć organizmowi konkretnej dawki energii. Śniadanie daje nam podstawy do funkcjonowania przez cały, czasem bardzo długi i intensywny dzień. Jak wygląda moje śniadanie? Proste, szybkie, konkretne i tanie ;)

pexels-photo-26676

 6-8 łyżeczek płatków owsianych lub górskich,

3 jajka ( z czego jedno cale, z dwóch następnych tylko białko, żółtek się pozbywamy)

1 łyżeczka cukru brązowego

Czasami dodaję do tego, by urozmaicić śniadanie płatki kokosowe, zmiażdżony banan, utarte jabłko z cynamonem, rodzynki, suszone owoce jak kto lubi ;)

I to tyle ;)

Mieszam to wszystko i wrzucam na patelnię i smażę,  dosłownie parę minut (ja tylko z jednej strony)

Ile tak jem? Trzeci tydzień minął. Na świeżo są najlepsze, ale dzień wcześniej przygotowuję sobie taki placuszek i w pracy o stałej porze 8.30 odgrzewam go sobie.

Wnioski?

Mam więcej sił, brzuch nie jest wysadzony nie jedzeniem, koleżanki z pracy są pełne podziwu bo pierwszy raz od 10 lat widzą jak jem śniadania i same się zainteresowały przepisem. Więc wydaje mi się, że same korzyści. Aczkolwiek waga zjechała, ale czy to od regularnych śniadań? Tego nie wiem, nie potwierdzam, nie zaprzeczam.

No dobra, a co z obiadami?

Hm…Bez mięsa tez da się żyć, dużo sałatek, ryb i choć jeszcze nie jestem specjalistką w dziedzinie ciekawych przepisów dla joginki – singielki aktywnie zawodowej, szukam i eksperymentuję. Zwłaszcza, że na mieście lub w pracy ciężko o jedzenie bez mięsa, jedynie sałatki ale te robię sobie sama ;)

Może Wy podrzucicie jakieś ciekawe pomysły na fajne obiadki, zwłaszcza te do pracy?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zdrowo żyć

 

II spotkanie Grupy Jogini i Miłośnicy jogi

12 wrz

W minioną sobotę, letnią i piękną sobotę września odbyło się drugie spotkanie Naszej Grupy Jogini i miłośnicy jogi. Poprzednie spotkanie w plenerze z jogą miało miejsce  na początku czerwca. Choć frekwencja nie była duża, piękna pogoda sprzyja wyjazdom, niektórzy rozchorowali się, byłam zadowolona,  że nasze spotkanie odbyło się ;) Ważne, że za każdym razem jest możliwość poznania nowych i bardzo interesujących joginek (tym razem zawitały same Panie ). O to chodziło, wyjść ze świata wirtualnego i poznać się. Pobyć ze sobą, porozmawiać, wspólnie poćwiczyć. Ot, cała idea spotkań ;)

Kto był tym razem? Renata – prowadząca, Agata z mężem i córeczką, Karolina która tym razem  była obserwującą i ja ;)

Renata uczy jogi w Studio Joga Wita w Poznaniu. Poznałyśmy się w sobotę i naprawdę jestem pod wrażeniem tej osoby. Nasza sesja była długa, a Renata wskazała parę cennych wskazówek do niektórych asan oraz wykazała się dużym spokojem, wiedzą  i uśmiechem ;)

Czy będą jeszcze spotkania w tym roku?

Oczywiście, pogoda nadal jest piękna i sprzyja plenerowej jodze ;)

Poniżej foto relacja, za którą dziękuję Tomkowi i Agatce ;)

received_600169920156147

 

received_600170016822804

 

received_600170593489413

 

received_600170713489401

 

 

A poniżej link do relacji z naszego pierwszego spotkania ;)

www.pozytywniezakreconajoginka.blog.pl/2016/07/04/moja-pasja-moj-dom-moja-swiatynia/

 

Do następnego spotkania ;)

A może macie jakieś wskazówki bądź pomysły co do plenerowych spotkań?

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Medytacja wg. pozytywnie zakręconej joginki

03 wrz

Na swojej ścieżce spotykam wiele osób, które podejmują temat medytacji. Jestem zwykłym pasjonatem jogi, troszkę czytam na ten temat ale moja wiedza nie jest obszerna. Uczę się powoli i to przeważnie na swoich doświadczeniach i odczuciach. Nie jestem teoretykiem ani filozofem. Po prostu czytam, uczę się zdobywam wiedzę.

Czym jest medytacja?

Dla wielu wciąż kojarzona z pozycją w siadzie skrzyżnym i zamkniętymi oczami. Zgodnie  z nauką starożytnych pism o jodze, medytacja w prawdziwym duchowym znaczeniu oznacza medytowanie o Bogu. Wg. Siddhaswarupanandy medytacja tak naprawdę oznacza „miłosne rozpamiętywanie Boga”. Wg. niego skupienie się na oddychaniu (pranajamie) czy na którymś z czakramów nie stanowi głównego celu medytacji. Metody jak najbardziej pomagają zrelaksować ciało i umysł, ale są to jedynie techniki przedmedytacyjne.

Dlaczego warto medytować?

Według starożytnych tekstów wedyjskich najważniejszym celem  medytacji jest „osiągnięcie samorealizacji  – zrozumienie kim naprawdę jesteś. Jaka jest twoja prawdziwa istota? Jaki jest rzeczywisty cel twojego życia? Jaki jest twój związek z Bogiem?”

Jednak Siddhaswarupananda przypomina, iż prawdziwym celem i wartością medytacji jest koncentrowanie się na Najwyższej Osobie Boga (samadhi). I nawet jeśli traktujesz medytację, jako sposób na wyciszenie ciała i umysłu, większość praktykujących będzie próbowała zrozumieć mistyczną stronę medytacji.

Jak medytować?

Obecnie nie ma ścisłych reguł. Ja osobiście jestem zdania, iż to zależy od nas samych. Zarówno miejsce jak i sposób medytacji, to my decydujemy.

W starożytnych tekstach wspomina się , iż bramini wymagali, by przed medytacją poddać się stosownym oczyszczeniom. Obecnie nikt tego od uczniów nie wymaga.

Pamiętać jedynie należy o tym, iż na  samym początku, medytacja nie przyjdzie łatwo.

„Umysł jest jak małpa, którą trzeba tresować. Nie dopuszczaj do siebie złości ani gniewu. Kiedy wyładowujesz gniew –małpa zachowuje się gorzej niż poprzednio” (fragment z książki „Joga medytacja prawdziwe znaczenie, Siddhaswarupananda Paramahamsa „ ).

A ja jak i gdzie medytuję?

Od trzech miesięcy mieszkam poza Poznaniem. Dojazdy nie są łatwe, część drogi codziennie pokonuję pieszo, i choć łatwo nie jest, nieraz mi się nie chce, zwłaszcza gdy pogoda nie rozpieszcza, czasami mięśnie są już zmęczone ale idę. Po pierwsze bo muszę a po drugie zaczęłam o tej codziennej drodze myśleć inaczej. Te Dwadzieścia minut rano i wieczorem to czas dla mnie, nie rozmawiam wtedy z nikim, do nikogo nie piszę, nie jestem niczym zmęczona, przede mną droga i to wszystko. Niektórzy myślą, że podczas medytacji nie powinno się o niczym myśleć, wyrzucać z siebie myśli o problemach, wyciszyć umysł, by głowa była pusta.  Ja podczas swojej wędrówki właśnie pozwalam sobie na myślenie, szukam rozwiązań na różne sprawy, myślę o tym co mi się udało, gdzie popełniłam błąd, jak go naprawić. Wiem, że jest różne podejście, różne myślenie i rożne szkoły. Ale tak jak mówiłam, jestem zwykłym człowiekiem, osobą interesującą się jogą  i ta moja medytacja uspokaja mnie i czuję się bardzo dobrze z nią i ze sobą. 

A dla Was czym jest medytacja?

13590364_1179065682125221_518257406282435784_n

 

Podróż w głąb siebie

08 sie

Pozytywnie zakręcona joginka dwa ostatnie tygodnie podróżowała po Polsce. Joga w studio nie była możliwa, ale jak na zakręconą joginę przystało,  joga towarzyszyła mi w każdym miejscu do którego trafiłam. Joga, książka i muzyka relaksacyjna ;)

Czy praktykowałam? Owszem, w Dziwnowie na kocu w pokoju (jednak co mata to mata), na plaży. W Trójmieście joga autobusowa, w Polskim Busie jest fajnie ale 5 godzin w jedną stronę daje popalić dlatego trzeba było coś poradzić ;) A Warszawa? Była joga w hotelowym pokoju i nie tylko. Wybaczcie, nie mam na ten stan poparcia w sesji fotograficznej, gdyż mój szanowny telefon komórkowy zastrajkował i dostałam zastępczy od siostry, który robi dobrze krajobrazy , więc musicie uwierzyć na słowo ;)

Ale co ważne, ta podróż wakacyjna była moją medytacją i nie chodzi o to, że słuchałam w nieskończoność muzyki relaksacyjnej czy siedziałam w pozycji lotosu, sama podróż była dla mnie prywatną medytacją. Sama ze sobą, wiele godzin w podróży, otwarty stan umysłu i poznanie siebie, czy potrafię dać radę sama? Czy bycie w pojedynkę uniemożliwia podróżowanie? Czy można czerpać z takiej wędrówki radość? Pierwszy raz udałam się w taką podróż w głąb siebie i z ręką na sercu, polecam każdemu ;) Niezależnie od statutu wolny, wolna, zajęty, zajęta ;) A co mnie najbardziej zaskoczyło? Co odkryłam?

SIŁĘ…Zdecydowanie i RADOŚĆ z bycia tak po prostu. Dałam radę i nie czułam się samotna, poznałam wiele fantastycznych osób, podróż choć samotna, była najlepszą podróżą ostatnimi czasy w moim życiu, nie przypuszczałam że można poznać tak wielu podobnie zakręconych do mnie… Muszę się też do czegoś przyznać, szerzyłam w świecie wiedzę o jodze, (choć najczęstszym pytaniem Pań było, czy dzięki jodze można schudnąć a Panowie interesowali się moim tatuażem na karku) , nadal dzielnie opowiadałam o walorach praktyki ;)

Jestem ciekawa czy Wy macie za sobą taką podóż, dzięki której mogliście odkryć siebie?

13775962_1192033940828395_8569598332329720583_n

 

 
 

Ruszajmy się ;)

30 lip

Jakiś czas temu napisałam dla Studia Joga Wita parę zdań na temat dobroczynnego wpływu aktywności fizycznej na nasze samopoczucie.

Załączam Wam fragment mojego artykułu i troszkę chcę rozwinąć ten temat.

Wakacje, okres urlopowy to dobry czas by przebywać jak najwięcej na świeżym powietrzu, to czas na rower, rolki, bieganie, jogę, tak naprawdę  na cokolwiek. Będąc parę dni nad morzem w otoczeniu znajomych dużo biegałam po plaży za synkiem znajomych, gdy sama wybrałam się do Trójmiasta przeszłam prawie 30 km podczas jednego dnia. I powiem Wam, uwolniły się endorfiny szczęścia i czułam się fantastycznie ;) Te wycieczki utwierdziły mnie w przekonaniu, że ja bez ruchu żyć nie potrafię. Zmęczenie fizyczne jak dla mnie to zmęczenie bardzo pozytywne. Mam nadzieję, że wśród Was są też tacy zapaleńcy ruchu jak ja ;)

Jako joginka i osoba, która prowadzi bloga o jodze zachęcam Was do każdej aktywności fizycznej, to dla waszego zdrowia i dobrego samopoczucia ;)

Żyjemy w czasach, w których ciągła gonitwa za zdobywaniem dóbr odgrywa znaczącą rolę. Niestety po drodze gubimy swój zdrowy rozsądek i zapominamy jak ważne jest nasze zdrowie, forma fizyczna oraz samopoczucie psychiczne. Aktywność fizyczna na każdym etapie życia powinna odgrywać ważną rolę. Odpowiednio dopasowana pod indywidualne możliwości, wiek i warunki zdrowotne może przynieść tylko i wyłącznie  pozytywne rezultaty.

Ale to, czy będziemy zdrowi i zadowoleni z życia, zależy tylko od nas samych. Musimy uzmysłowić sobie, co może nam przynieść aktywność fizyczna i po prostu działać w tym kierunku, by być jak najdłużej sprawnym.

Od wielu lat ćwiczę jogę i widzę po sobie, że wywiera na mnie pozytywne skutki, nie tylko na moje ciało, ale także działa kojąco na duszę. Gdy jestem w ruchu, czuję się spełniona i zadowolona. Gdy poddaję się relaksowi, ogarnia mnie spokój. Organizm dotleniony jest zdrowszy i pełen wigoru, a ciało wyciszone, gotowe do działania.

A jak joga może pomóc? Co może dać przyszłym mamom? Co może dać każdemu z nas?

Ćwiczenie asan przed, w trakcie ciąży i po rozwiązaniu wpływa korzystnie na mamę i na dziecko. Podczas ciąży najbardziej obciążony jest kręgosłup, a hatha joga zwraca szczególną uwagę właśnie na tą partię ciała.

Kobiety w ciąży najczęściej uskarżają się na bóle w dolnych plecach. Wiele ćwiczeń w jodze, odpowiednio zmodyfikowanych, działa kojąco na obciążony ciężarem płodu kręgosłup.  Oczywiście asany nie pomagają tylko na dolegliwości kobiet spodziewających się dziecka. Ćwiczenia jogi kręgosłupa poprawia samopoczucie każdemu zmęczonemu kręgosłupowi i warto poświęcić jej chociażby 15 minut dziennie.

Praktyka asan wpływa korzystnie na system trawienny, wydalniczy, nerwowy i hormonalny, poprawia krążenie oraz metabolizm. Pozycje odwrócone i wygięcia do tyłu stymulują pracę nerek, wątroby i jajników. Ćwicząc jogę, przyszła mama może uniknąć nadwagi, rozstępów poporodowych i bólów krzyża. Ćwiczenia w trakcie ciąży ułatwiają poród, a przy tym dodaję energii. Okres ciąży, dzięki naturalnemu zwróceniu uwagi do wewnątrz, to również dobry moment na medytację.

Takie same dobroczynne skutki ćwiczenia jogi może odczuć nie tylko przyszła mama. Każdy z nas boryka się z bólami i natłokiem myśli. Odpowiednie ćwiczenia i relaks mogą pomóc każdemu.

Jako aktywna joginka polecam wszystkim jogę, ale każda forma aktywności fizycznej, rozsądnie dopasowana do naszych potrzeb, poprawi zdrowie i wpłynie na dobre samopoczucie

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Myśli jogowe, Zdrowo żyć

 

Muzyczna podróż ;)

18 lip

Nieraz prosiliście mnie bym stworzyła listę top 10 najlepszych utworów do praktyki ;)

Choć nie będzie to lista top 10 ale zamieszczam wszystkie swoje ulubione utworki, które towarzyszą podczas moich ćwiczeń. Ci, którzy znają i są w grupie Jogini i miłośnicy jogi będą te utworki kojarzyć ;)

No to zapraszam na muzyczną podróż w nieznane ;)

1. Tina Turner w nieco innej odsłonie

 

2. Całkowity relaks

 

3. Ukojenie

 

4. Przy tym praktykowałam cały okres jesienno-zimowy

 

5. ATMASFERA – mam osobisty sentyment. Uczestniczyłam w ich koncertach w Studio YAM w Poznaniu.Niezapomniane przeżycie ;) Połączenie dawnego ze współczesnym ;)

 

 

6. Moje nowe odkrycie ;)

 

7. I coś zupełnie innego ;)

 

8. Na końcu polecam koncert gongi i misy tybetańskie  dla wytrwałych ;)

 

Jeśli Wy macie jakieś ulubione utworki do jogi i relaksu, piszcie i polecajcie ;)

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Ciekawostki jogowe

 

Rocznicowo, w rok po wyeliminowaniu mięsa z menu ;)

07 lip

Miałam rocznicę, minął rok odkąd przestałam jeść mięso. Jak, kiedy dlaczego?

Rok temu było tak:

„Regularną Joginką jestem od ładnych kilku lat.

Natomiast osobą, która świadomie podjęła decyzję o odstawieniu mięsa, dopiero od niecałego miesiąca.

30 czerwca 2015 r. po prostu wyeliminowałam mięso ze swojego jadłospisu.

Czy jestem prawdziwą wegetarianką?
Hm. By to stwierdzić, musiałam przeczytać parę informacji na ten temat;) Oczywiście jest to bardzo obszerny temat, dlatego nie jestem w stanie wiedzieć wszystkiego tak od razu.

Krótki rys historyczny.

Wegetarianizm wywodzi się z Indii i od początku stanowił integralną część religijno-filozoficznego sytemu wierzeń. Wegetarianizm polega na świadomym i celowym wyeliminowaniu z diety mięsa (również ryb i owoców morza).

Istnieje  wiele odmian wegetarianizmu, o czym dowiedziałam się teraz:

1. Laktoowowegetarianizm – polega na rezygnacji z potraw mięsnych ale dopuszcza do jadłospisu nabiał, jajka i miód,

2. Laktowegetarianizm – polega na wyłączeniu z diety jajek ale dopuszcza spożywanie mleka i jego przetworów,

3. Owowegetarianizm – to dieta, która dopuszcza z produktów zwierzęcych jedynie spożywanie jajek,

4. Weganizm – polega na rezygnacji ze spożywania produktów pochodzących od zwierząt. Poza mięsem nie spożywa się również mleka, serów i jaj. Niektórzy weganie nie spożywają również miodu twierdząc, że on również jest pochodzenia zwierzęcego.

5. Witarianizm – polega na spożywaniu jedynie świeżych produktów. Odrzuca się potrawy gotowane, kawę czy herbatę.

6.Frutarianizm – najbardziej zaostrzona odmiana wegetarianizmu. Nie spożywa się ani mięsa, ani owoców ani warzyw, które uśmiercają rośliny.

Kim ja jestem?

Po prostu odrzuciłam ze swojej diety mięso, a więc Laktoowowegetarianizm.

Czy to zdrowe?

Naukowcy zajmujący się żywieniem są zdania, że dobrze zrównoważona i przemyślana dieta wegetariańska jest dietą zdrową i może być stosowana przez ludzi. Badania wykazują, że wegetarianie, którzy nie spożywają mięsa nie mają problemów z otyłością, cechuje ich niższy poziom cholesterolu we krwi, niższe ciśnienie, występuje mniej zawałów serca, problemów z miażdżycą, z jelitami .

Osobiście uważam, że nie powinno się przesadzać z dietą, gdyż organizmowi, zwłaszcza gdy rezygnuje się z mięsa trzeba dostarczyć większej ilości niezbędnych składników w postaci odpowiednich witamin do prawidłowego funkcjonowania, więc rezygnowanie z owoców i warzyw jest dość ryzykowne.

Niedobory żelaza doprowadzają do anemii, osteoporozy i sieją spustoszenie w organizmie.

Dlatego ku przestrodze, wybierając jakąkolwiek ścieżkę wegetarianizmu uważajmy, obserwujmy swoje ciało i pamiętajmy, że organizm musi mieć paliwo do prawidłowego funkcjonowania”.

Minął rok i….

Minął rok bez mięsa.  Jak jest? Przyznam się, iż na początku poszło gładko. Nigdy nie spożywałam dużej ilości mięsa.Więc odstawienie go z menu do trudnych zadań nie należało. Gdy gotowałam obiady dla członków rodziny,mięsne oczywiście,mieć pojawił problem. Nie, nie z chęcią podjadania. Zaczął mnie drażnić zapach smażonego mięsa. Nie mogłam go znieść, nie próbowałam swoich potraw, brało mnie obrzydzenie na widok surowego, gotowanego czy smażonego mięsa. Po około dwóch miesiącach organizm zaczął się jednak domagać ryb, zaczęłam przygotowywać sałatki z tuńczykiem, łososiem, zaczęłam jeść ogólnie ryby. Czyli nie do końca wpisuję się w kanon…Wegetarianizmu.

Jak zdrowie?

Regularnie się badam, nie mam anemii, jem dużo owoców i warzyw. Nadal piję czystek. Jednak zauważyłam, że spadła u mnie waga. Różnica to około dwa kilogramy i utrzymuje się cały czas.Lekarz na początku nie był zadowolony, ale nie mam niedoborów żelaza, potasu czy magnezu.

Czy coś jeszcze? Lepiej się czuję, żołądek nie doskwiera, mam mniejszą ochotę na cukier, kawy bardzo często nie słodzę. Zaczęłam stosować mleko sojowe, jem ciemne pieczywo. Wymyślam różne potrawy, zwłaszcza gdy mam teraz własne M ;)

Ale…Zdarzyło się, że na rodzinnym obiedzie nie mogłam wydłubać mięsa z sosu, czy innych potraw. Przyznaję się, nie chciałam robić scen przy domowym stole, rodzina bardzo powoli zaczyna akceptować te moje nowe nawyki żywieniowe.Na mieście też ciężko się stołować, choć gdy mogę wybieram sałatki lub dania rybne. To fast foodów nigdy nie byłam przekonana i zauważyłam, że nie jem nic smażonego. Ryby w zasadzie duszę, a nie smażę. Parę miesięcy temu zjadłam spaghetti, w którym było mięso. Całą noc się męczyłam. I wiem, że ta bajka już nie dla mnie.

Czy tylko to?

Wiadomo mięso to zwierzę, zwierzę to istota żywa. Wielu nie jada mięsa ze względu na ten fakt. Ja, tak jak pisałam zrezygnowałam z mięsa po tym co zobaczyłam na talerzu ale z czasem zaczęłam też i o tym myśleć. Widok zabijanych zwierząt, haki z mięsem gdzieś tam w chłodniach….Jest wiele czynników, i do wielu dorosłam z czasem.

A kto z Was nie je mięsa?

Jakie macie odczucia po odstawieniu mięsa z menu?

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Myśli jogowe, Zdrowo żyć

 

Moja pasja, mój dom, moja świątynia

04 lip

„Twoje ciało jest cenną rzeczą.

Wiedzie cię ku przebudzeniu.

Traktuj je troskliwie”.

          – Budda –

 

 

Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu, były sprawy ważniejsze. Trzeba było nabyć i urządzić mieszkanko. Ktoś mi powiedział, słuchaj jogina to tak jak z samochodem, skarbonka bez dna i ciągłe skakanie wokół tematu. No cóż, tak jest :) Potwierdzam. Ostatnie dwa tygodnie latałam ze szmatą, szczotą i cifem ;)

Dlatego dziś poświęcam czas na pisanie. Choć joga była, no bo ja bez niej nie funkcjonuję normalnie ale na pisanie niestety zabrakło doby. Powoli wracam i mam nowe pomysły na bloga i na Naszą Grupę  ;) :)

Moja pasja ;)

Człowiek nie może obejść się bez powietrza by żyć. Bez jedzenia i picia da się podobno  przeżyć przez jakiś czas, bez powietrza jest to po prostu niemożliwe. Ja przyznam się, choć do czego nie ma, że potrafię zapomnieć o regularnym jedzeniu i jakoś przeżyję dzień  ale gdy mam napięty tydzień i nawet nie mogę poświęcić na jogę jednego wieczoru, usycham. Zdarza się to bardzo rzadko, bo zawsze staram się tak sobie zorganizować czas, by przynajmniej dwa razy na zajęcia pójść i dodatkowo poćwiczyć w domu, ale gdy wypadnie mi w grafiku taki tydzień bez jogi, nawet tej domowej…Czuję się fatalnie. Moja pasja mnie nakręca, daje powera a jednocześnie wycisza ciało i umysł. Gdy ćwiczę, czuję każdy swój mięsień, ciało tak miło jest napięte i gdyby mogło, podziękowałoby za parę godzin relaksu w tygodniu po godzinnych maratonach przy komputerze w jednej pozycji, w której męczą się oczy, kręgosłup, całe ciało.

Momentami zastanawiam się, czy to nie uzależnienie. Tak jak z kawą. W zasadzie człowiek mógłby się bez niej obejść, ale ja muszę rano ją zaparzyć, choćbym miała wypić parę łyków. Choć od prawie roku pijam Inkę i bardzo słabą. Kawa parzona musiała zostać z menu wyrzucona. Bez jogi też nie wyobrażam sobie życia. Ale z drugiej strony to są moje jedyne uzależnienia ;). Czasami żałuję, że muszę poświęcić się pracy zawodowej, która nie przynosi mi satysfakcji, jedynie daje pieniądze na przeżycie. Czuję, że tracę cenny czas i inne ważne rzeczy muszę robić wieczorami.  Ale cieszę się z jednej strony, że do pracy muszę dojeżdżać, bo w ten sposób zyskuję w ciągu dnia czas, by pisać i czytać,  czy to w pociągu, czy w autobusie ;) I na jogę też mam czas ;)

Tak bardzo chciałabym pracować w zawodzie, który przynosi mi zadowolenie. Pisanie i joga, im mogłabym poświęcić swój czas.

Podobno nic w życiu na stałe się nie zadomawia, ja wierzę że stały jest fundament, na którym buduje się rodzinę, a u mnie  stałą rzeczą jest joga póki co ;) Nawet gdy będę staruszką, zamierzam praktykować jogę, bo wiem że jest już nieodłącznym elementem mojego życia, tak jak tatuaż, który zostanie ze mną do śmierci i który będzie przypominał mi o mojej pasji ;) Symbol Om :)

Moja pasja to joga i pisanie ale również spotkania z innymi miłośnikami jogi.

Teraz mam swoje cztery ściany i jest miejsce magiczne, jest mata, są świeczki i kadzidełka ;) Jest i moja świątynia ;)

Świątynia na kartonach

13516705_1172014196163703_5670993516042825748_n (1)

Świątynia bez kartonów :)

13590364_1179065682125221_518257406282435784_n

Zanim sprawy mieszkaniowe pochłonęły mnie do reszty, zorganizowałam pierwsze spotkanie poznańskich członków Grupy Jogini i miłośnicy jogi.Był początek czerwca, piękne niedzielne popołudnie i Park Sołacki.

Była Michalina, Asia, Justyna i Wojtek ;)

Było miło i jogowo. Choć zajęcia miała poprowadzić znajoma instruktorka, to ja stanęłam po tej drugiej stronie. I cóż. Denerwowałam się jak nie wiem co. Przygotowałam lekcję, spis pozycji obliczałam czas i rano w niedzielę obudzona już o  6 rano zastanawiałam się czy dam radę.Udało się, jakoś poszło, uczniowie słuchali hehehe i byli bardzo wyrozumiali ;)

13275172_579368058907683_951772250_o

13396608_579368138907675_1534940059_o

13396562_579367695574386_1875050964_o

Fotografie – Park Sołacki: Tomasz Hejna ;)

A dla Was co stanowi pasję? Czy jest coś, bez czego nie potraficie funkcjonować?

 

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Myśli jogowe

 

Działania herbat ziołowych: czystek#pokrzywa

27 maj

 

IMG_201605148_112316

Niezastąpiony i nieraz opisywany przeze mnie:

Czystek – cistus Incanus.

Dokładnie herbatka z czystka.

Przeczytaj resztę notki »

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Specyfiki ;)